#Digitalks Extra: Kobiety kierują przyszłością

W kwietniu razem z BMW przeprowadziliśmy ankietę, w której zadaliśmy pytania, jakie obszary związane z technologiami i przyszłością są najbardziej interesujące dla kobiet. W badaniu wzięło udział ponad 100 uczestniczek, które wskazały tematy, o których chcą dowiedzieć się więcej. Wyniki były bardzo wyrównane, jednak wyraźnym zainteresowaniem cieszyło się 6 tematów, o których opowiemy bliżej już niebawem.

Niekwestionowanym numerem jeden są trendy technologiczne. Wskazało je blisko 70% ankietowanych! Wstęp do technologii jest niezbędnym elementem edukacji, o którą również zapytaliśmy w ankiecie.

Drugim tematem, który zwrócił uwagę uczestniczek badania, jest zdobywanie wiedzy. Ta odpowiedź pojawiała się pod postacią kompetencji przyszłości i pytania o przyszłość edukacji. Pytanie “czego warto się uczyć” zadaje sobie wiele osób, dlatego pochylimy się nad tematem edukacji zarówno dorosłych, jak i dzieci. Odpowiemy między innymi na pytania, czy warto uczyć się online, kiedy i jak to robić.

Koronawirus wywarł olbrzymi wpływ na to, jak funkcjonujemy. Mierzymy się nie tylko ze zmianami w pracy, ale i prywatnie, co generuje dodatkowe emocje i stres. Nasze domy stały się jednocześnie naszymi biurami. Czy dalej mamy szansę na work-life balance? Odpowiedzi na to pytanie poszukuje blisko 60% ankietowanych. 

Jednocześnie zaczynamy przyglądać się temu, kim jest człowiek przyszłości. Badamy długowieczność i skupiamy się na dobrostanie. Ten temat frapuje ponad 50% uczestniczek ankiety!

Szóstym tematem, który zaciekawił uczestniczki naszego badania to leadership. “Kobieta liderka – co to znaczy być liderką w biznesie, czy kobieta może mieć wszystko, dom, rodzinę i super pracę?”. 

Już wkrótce wspólnie poszukamy odpowiedzi na te pytania, a tymczasem zapraszamy do oglądania wyjątkowej serii Digitalks Extra: Kobiety kierują przyszłością, którą współorganizujemy z naszym partnerem, BMW, a w której poruszymy tematy związane z technologiami i kompetencjami cyfrowymi. W cyklu spotkań prowadzonym przez Jowitę Michalską wezmą udział znakomite ekspertki i eksperci – ich nazwiska ogłosimy już wkrótce. Pierwszy odcinek już w najbliższy piątek pojawi się na naszych kanałach, do zobaczenia!

Brakujące umiejętności a odporność organizacji na zmiany

Najczęstsze pytanie, które pada podczas warsztatów organizowanych przez Digital University brzmi: jak mogę przygotować swoją organizację na zmiany? Czy jest sposób, by „zaimpregnować” moją firmę przed niszczącymi skutkami turbulencji przyszłości? Owszem, jest: to nastawienie na rozwój, umiejętne mapowanie kompetencji w organizacji i przygotowywanie pracowników nie do zajmowania konkretnych stanowisk, ale pełnienia ról opartych na klastrach kompetencji. Niezbędne do tego są wspierająca kultura organizacyjna otwarta na zachwyt i zdumienie oraz liderzy zdolni do empatii. 

Zapraszam do lektury wywiadu z Monica Parker – ekspertką ds. Human Resources, założycielką HATCH Analytics. Wywiad przeprowadziła Magdalena Marchwicka – Head of Executive Education & Speakers Office, odpowiedzialna m.in. za tworzenie agend konferencji HRevolution i Masters&Robots.

Magdalena Marchwicka: Których umiejętności I kompetencji najbardziej brakuje firmom podczas Covidowej rzeczywistości? Jak to wygląda z Twojego punktu widzenia? 

Monica Parker: Myślę, że najbardziej w świecie COVID-19  brakuje nam nie umiejętności twardych, ale tych miękkich. Zawsze będzie pojawiała się nowa technologia bądź rozwiązania z którymi będziemy się borykać, ale żadne z tych elementów nie może zostać wdrożone efektywnie, jeśli nie będziemy posiadali umiejętności miękkich. Według mnie trzema najważniejszymi umiejętnościami miękkimi są inteligencja emocjonalna, empatia oraz umiejętność zadziwienia się (rozumiana jako zdolność do głębszego zainteresowania się tematem i eksplorowania go). Inteligencja emocjonalna, czyli umiejętność zarządzania emocjami własnymi i innych powoduje wzrost poczucia bezpieczeństwa psychologicznego w organizacji, a to prowadzi do większej innowacyjności. 

To również niweluje prawdopodobieństwo popełnienia błędów w działaniu, ponieważ podejmowane decyzje są bardziej przemyślane. Empatia pomaga wspierać ludzi w sposób współczujący, obniża więc poziomu stresu. Ułatwia również postawienie się w sytuacji klientów czy odbiorców, dzięki czemu możliwy jest dalszy rozwój produktów i usług, by jeszcze lepiej zaspokajały ich potrzeby. Ostatnia – lecz dla mnie najważniejsza – to właśnie umiejętność zadziwienia się czy kontemplacji. Jest ona połączeniem doświadczenia, otwartości, aż po ciekawość i zachwyt. Każda z tych faz kontemplacji ma swój pozytywny wpływ, a my wiemy, że ludzie otwarci i ciekawi są szczęśliwsi i bardziej skłonni do zachwytu. Jeśli byłaby możliwość wyboru jednej super mocy, którą mogłabym przekazać wszystkim, to wybrałabym większą skłonność do zachwytu. 

Zachwyt jest najsilniejszą emocją z perspektywy psychologicznej i fizjologicznej. Obniża cytokiny zapalne (związane z chorobami serca i cukrzycą), czyni nas bardziej hojnymi, empatycznymi i lepszymi graczami zespołowymi. Zachwyt może również przyczynić się do większej liczby tzw. momentów „aha” czy też „eureka”, co oznacza pojawienie się większej liczby  spostrzeżeń dla Twojej firmy. Piszę książkę o kontemplacji jako umiejętności, która zmieniła nasze życie, pracę i sprawiła, że staliśmy się lepszymi ludźmi, co jest absolutnie fenomenalne. 

Magdalena Marchwicka: Burzliwe czasy wymagają elastyczności i umiejętności szybkiego  reorganizowania zasobów i kompetencji w  firmie. Jednakże firmy nie zawsze wiedzą, jak zidentyfikować i wykorzystać talenty i kompetencje, które są już w organizacje. Dlaczego Twoim zdaniem mapowanie umiejętności jest kluczowe dla dalszego rozwoju i efektywnego zarządzania w organizacji?

Monica Parker: Wszystkie dobre firmy prowadzą swego rodzaju inwentaryzacje czy też audyty różnych obszarów w organizacji, aby lepiej przewidywać potencjalne kryzysy i w porę nimi zarządzić. Te „inwentaryzacje” dotyczą przeważnie aspektów fizycznych, ale powinniśmy również prowadzić regularny spis umiejętności. Podam trzy przykłady, dlaczego jest to pomocne. Po pierwsze, aby znaleźć luki. Nie możesz przypuszczać, że ktoś pełniący daną rolę – do której przypisane są dane umiejętności – dokładnie takie posiada; ma dokładnie te umiejętności, o których myślisz, że je posiada. Po drugie należy odkrywać ukryte skarby czy też talenty. Być może w Twojej organizacji już są osoby z umiejętnościami, których bardzo potrzebujesz, ale o tym nie wiesz. Możesz o tym nie wiedzieć, ponieważ pełnią one inną rolę w organizacji, co sprawiło, że podczas procesu rekrutacji te talenty nie były rozpoznane. 

Możesz też o tym nie wiedzieć, bo ludzie się rozwijają, zmieniają i dojrzewają i być może masz przed oczami obraz ich kompetencji i talentów sprzed lat i jest to obraz już nieaktualny. To jest jakbyś znalazła dodatkową zmianę w Twojej organizacji! Gdy już wiesz, gdzie są braki i skarby, możesz zaangażować się w modelowanie pracy, co jest trzecią i według mnie najbardziej wartościową możliwością. Podejście to oparte na zasobach ludzkich służy do tworzenia stanowisk pracy, które umożliwia poszczególnym osobom tworzenie własnego opisu stanowiska na podstawie posiadanych umiejętności. 

Badania pokazują, że modelowanie pracy wspiera w znacznym stopniu zaangażowanie i retencję. Ta płynność, a nie sztywność, w podejściu do roli zawodowej może wystąpić tylko wtedy, gdy dobrze rozumiesz umiejętności obecne w organizacji i możesz umożliwić ludziom zdobywanie tych, których im brakuje. 

Magdalena Marchwicka: W jaki sposób firmy mogą mapować wewnętrzne talenty, umiejętności i zachęcać pracowników do dzielenia się nimi i wykorzystywania ich w nowych dziedzinach wiedzy?

Monica Parker: Klastry umiejętności to świetny sposób na przyjrzenie się rekrutacji, zatrudnianiu i szkoleniu. Patrząc na umiejętności takie jak: komunikacja, zdolność analitycznego myślenia czy kompetencje technologiczne – nie zaś na konkretne stanowiska, które bywają ograniczające – możesz przenosić ludzi z roli do roli, gdy zmienia się świat wokół Ciebie. Bez przywiązania do opisów stanowisk, które szybko stają się przestarzałe. Zapewnia to pracownikom świeżość pracy i daje im większą autonomię w kształtowaniu swojej przyszłości, zapewniając jednocześnie większą ciągłość dla firmy i klientów.

Magdalena Marchwicka: Czy edukacja korporacyjna powinna być w większym stopniu oparta na przekwalifikowaniu i podnoszeniu umiejętności niż na rekrutacji nowych talentów? Czy jest to w ogóle możliwe? 

Monica Parker: Młody człowiek wchodzący dziś na rynek będzie pracował w co najmniej 15 organizacjach, w pięciu branżach. To potencjalnie wielka strata dla organizacji, jeśli włożyła ona spory wysiłek, by takiego młodego wyszkolić i przygotować do pracy zawodowej. W takiej sytuacji jest to dla niej inwestycja, która się nie zwróciła, a której nie dało się uniknąć. Dlatego tak istotne jest dbanie o to, by pozyskany do organizacji talent przygotować na przyszłe zmiany, tak by jego kompetencje odzwierciedlały bieżące potrzeby organizacji. Poprzez skupienie się przede wszystkim na przekwalifikowaniu obecnego zespołu, zyskujesz wydajność i lojalność, przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa swojej dotychczasowej inwestycji w pracowników. Jeśli przeprowadzisz przekwalifikowanie i podnoszenie umiejętności kierując się zasadą klastrów umiejętności i modelowania pracy (z ang. job crafting), zarządzanie Twoimi zespołami będzie dużo bardziej efektywne , a jednocześnie zapewniasz swoim pracownikom bardziej angażujące i bezpieczne środowisko pracy oraz życia. Zawsze będziesz chcieć zatrudniać talenty z zewnątrz, ale z tym podejściem będziesz lepiej rozumieć, gdzie skierować nowych pracowników, aby pasowali do zgromadzonego w organizacji zestawu umiejętności. 

Magdalena Marchwicka: Czy przekwalifikowanie i podnoszenie kwalifikacji może być idealnym przykładem zarządzania empatycznego? Potrafisz wyjaśnić, dlaczego? 

Monica Parker: Oczywiście. To pokazuje: “Widzę Cię.” Dzięki temu ludzie wiedzą, że są cenieni nie tylko ze względu na stanowisko. Wskazuje to te na wrażliwość, ponieważ brak umiejętności nie jest postrzegany jako porażka, ale raczej jako szansa na dalszy rozwój. Wysyła wiadomość, że pracownicy są godni zaufania i warto w nich inwestować. To wszystko oznacza lojalność, bezpieczeństwo psychiczne i lepsze interakcje z klientami, co z kolei sprawia, że ludzie są szczęśliwsi i bardziej zaangażowani. To też trochę samonakręcająca się spirala sukcesu. 

Magdalena Marchwicka: Organizacja przyszłości – a przy tym odporna na zmiany, które przyniesie przyszłość – to ta, która inwestuje w programy uczenia się przez całe życia dla swoich pracowników i zarządu. Zgadzasz się z tym twierdzeniem? 

Monica Parker: Idea organizacji przyszłości jest prawie mitem… do którego zdecydowanie nadal warto dążyć! Najlepszym sposobem, aby mieć nadzieję na bycie zabezpieczonym w przyszłości jest  posiadanie zwinnej, otwartej i zapewniającej poczucie bezpieczeństwa (w ujęciu psychologicznym) kultury organizacji, która może toczyć się z duchem czasu. Aby stworzyć taki rodzaj kultury, potrzebujesz etosu ciekawości i nauki. Zatem te wartości są równe, ale bez otwartości i bezpieczeństwa psychologicznego stracisz ludzi wraz ze środkami przeznaczonymi na szkolenie. Kultura to przebudzenie, które widzisz poprzez pryzmat zachowania. Zacznij od jasnego zestawu wartości. Dopasuj te wartości do zachowań i dostosuj wszystkich do nich. Spraw, by poczuli się doceniani i pozwól im być autentycznymi. I w ten sposób zyskasz kwitnącą kulturę, która jest naturalnie wypełniona etosem ciekawości i uczenia się. Mając taką kulturę, będziesz dobrze przygotowany do stawienia czoła wszystkiemu, co przyniesie ci przyszłość. 

Monica Parker – ekspertka ds. HR, założycielka HATCH Analytics. Prelegentka, autorka, behawioralny nerd i pogromczyni statusu quo. Inspiruje firmy i pomaga przeprowadzić je przez zmiany. Monica wnosi ogromną wiedzę w obszarze nawigowania i komunikowania zmian organizacyjnych. Jest międzynarodową mówczynią i prezenterką. Regularnie bloguje dla Huffington Post, występowała też w BBC Worldwide jako autorytet w dziedzinie strategii miejsca pracy. Swoją karierę rozpoczynała jako projektantka wystaw muzealnych dla Wolfsonian w Miami Beach, dzięki czemu posiada solidną wiedzę na temat projektowania zorientowanego na człowieka. Jej praca jako śledcza z wydziału zabójstw, broniąca skazanych na śmierć dla Departamentu Sprawiedliwości Florydy, pozwoliła jej na lepszą ocenę wpływu środowiska na zachowanie i zdrowie psychiczne człowieka.

Wywiad pierwotnie ukazał się w magazynie Personel Plus.

Female,Research,Scientist,Looks,At,Biological,Samples,Under,Microscope.,She

Embrion z komórki ludzkiej. Czy technologia przerośnie lub wyprze naturę?

Badanie złożoności ludzkiego organizmu i procesów jakie w nim zachodzą są od wieków przedmiotem fascynacji uczonych i badaczy. Chociaż istnieje wiele teorii na temat skąd wzięło się życie na ziemi, to wszyscy wiemy, skąd biorą się dzieci. Męskie nasienie łączy się z żeńskim jajeczkiem, jajeczko przekształca się w ludzki embrion, który staje się płodem, a finalnie dzieckiem. A co, jeśli to nie jedyna metoda do stworzenia nowego życia? Czy już wkrótce możliwe będzie sklonowanie człowieka lub wyhodowanie ludzkiego płodu w laboratorium? A jeśli tak, czy jest coś czego powinniśmy się obawiać? W dzisiejszym artykule omówimy wyniki najnowszych przełomowych badań oraz tego jak mogą wpłynąć na medycynę w przyszłości.  
 

W marcu bieżącego roku na łamach magazynu Nature Portfolio opublikowano badania, które zakwestionowały klasyczną narrację o początkach życia. Dlaczego? Dwa niezależne zespoły zmusiły zwykłe komórki skóry do utworzenia żywej gromady, która przypominała zapłodnione ludzkie jajeczko – pierwsze stadium rozwoju embrionu. Nie był on jednak zdolny do przekształcenia się w żywe dziecko. Badacze używając komórek skóry powtórzyli proces, jaki zachodzi w ciągu pierwszych czterech dni po zapłodnieniu. W warunkach laboratoryjnych doprowadzili do powstania blastocysty, czyli ściśle połączonych ze sobą komórek.   
 

Chociaż naukowcy nie wyszli poza stadium blastocysty, to oba eksperymenty są jak dotąd najbardziej kompletnymi kopiami wczesnego ludzkiego embrionu. Po 10 dniach przechowywania ich w inkubatorze, sztuczne zarodki zaczęły generować komórki tworzące łożysko, co ma kluczowe znaczenie dla zarodka. Doktor Jianping Fu z Uniwersytetu w Michigan, powiedział: „To pierwszy kompletny model wczesnego embrionu człowieka”. Badania te są cennym źródłem informacji, ponieważ dają jeszcze lepszy podgląd na pierwsze dni ciąży i stanowią podstawę do wyjaśnienia niewytłumaczalnej wcześniej niepłodności lub skłonności do poronień. Z drugiej strony mogą również budzić pewne obawy i kontrowersje. Chociaż sztuczne embriony różnią się od naturalnych i nie mają zdolności przekształcenia się w pełne embriony, to w miarę dalszego udoskonalania technologii i nauki, sztuczne wyhodowanie embrionów ludzkich może stać się możliwe. Pojawiają się również kwestie etyczne i konflikt z tradycyjną teorią początków życia. Czy technologia przerośnie lub wyprze naturę? Czy powinna?  
 

Wielka tajemnica  

Pierwsze 14 dni rozwoju człowieka wciąż pozostaje wielką tajemnicą. Naukowcy wiedzą, że około czwartego dnia ciąży zapłodnione jajeczko przekształca się w blastocystę, a około ósmego dnia zagnieżdża się w macicy. W tym czasie w blastocystach dzieje się coś „magicznego” – w niesamowity sposób namnażają się komórki, aby stworzyć łożysko, z którego formuje się płód. Dlaczego ten początkowy etap jest trudny do zbadania? Ponieważ brakuje materiału do badań. Jak dotąd naukowcy eksperymentowali w laboratoriach na odrzuconych embrionach ludzkich – często pochodzących z nieudanych prób zapłodnień in vitro. Wcześniej naukowcy próbowali odtworzyć pierwsze dni rozwoju płodu przy użyciu embrionów pochodzących od myszy. W 2018 roku zespół wyhodował blastocysty z mysich komórek macierzystych. Eksperyment ten nie okazał się dostatecznie satysfakcjonujący, ponieważ ludzie i myszy posiadają różne trajektorie rozwoju.   
 

Jak więc udało się wyhodować blastocystę z ludzkich komórek skóry?  

W pierwszym badaniu doktor Jose Polo z Uniwersytetu Monash w Australii wraz z zespołem powtórzył znany już wcześniej proces. Dorosłe komórki skóry poddane zostały kąpieli w chemicznych substancjach, która przywróciła je do stanu przypominającego komórki macierzyste. Mają one zdolność do wytwarzania innych typów komórek oraz do przekształcania się w dowolny ludzki organ. Następnie pseudo-komórki macierzyste (zwane iPSC – z angielskiego induced pluripotent stem cells) zostały wykąpane w pożywnej cieczy i pozostawione do dalszej transformacji. Ku zaskoczeniu naukowców, po pewnym czasie rozmnożyły się i stopniowo zaczęły przekształcać się w trzy inne typy komórek, które są obecne we wczesnych embrionach ludzkich. W celu wsparcia i dalszych obserwacji zostały one przeniesione do specjalnego systemu hodowli, przypominającego galaretkę 3D. Najbardziej zadziwiającym faktem było to, że komórki zaczęły gromadzić się samodzielnie. Polo powiedział: „Całkowicie zaskakujące jest to, że kiedy je łączysz, organizują się samoczynnie”.  

To zaskakujące zjawisko skłoniło badaczy do przeanalizowania ich genetyki. Te wczesne struktury podobne do embrionów, zwane „iBlastoidami” (z angielskiego iBlastoids), miały podobną organizację i komponent komórkowy do ich naturalnego odpowiednika. Jedna warstwa była wypełniona komórkami z sygnaturą genetyczną, która oznaczała, że są częścią łożyska, inne wyglądały niezwykle podobnie do komórek, które ostatecznie przekształciły by się w płód. Po wszczepieniu iBlastoidu do macicy wyglądałby prawie jak normalna blastocysta. W innym badaniu zespół wykorzystał mieszankę ludzkich komórek skóry, jak i komórek macierzystych, aby stworzyć coś, co nazwali „ludzkim blastoidem”. Podobnie jak w poprzedniej próbie, sztuczne zarodki miały podobny rozmiar i kształt do swoich naturalnych odpowiedników oraz porównywalny profil genetyczny, a także skłonność do zagnieżdżenia się w macicy.  
 

Dzieci z próbówki – co to oznacza dla naszej przyszłości?   
 

Mimo tak zaskakujących i jednocześnie obiecujących wyników, to żaden z tych laboratoryjnie wyhodowanych embrionów nie jest prawdziwy. Jednak są to pierwsze modele embrionów ludzkich, posiadające wszystkie komórki założycielskie płodu. Dzięki temu odkryciu możliwa będzie jednoczesna analiza i obserwacja setek struktur iBlastoidów, co pomoże poszerzyć wiedzę na temat rozwoju płodu, a co za tym idzie lepsze zbadanie potencjalnych przyczyn niepłodności i utraty ciąży.  
 

Odrębne badanie wykazało, że w sztucznym łonie możliwe jest pełne wyhodowanie płodu myszy w połowę czasu normalnej ciąży, co stanowi obecny rekord dla ssaków. Czy możemy pewnego dnia sklonować ludzkie dziecko przy użyciu czyichś komórek skóry, a następnie wyhodować je w sztucznym łonie bez naturalnej reprodukcji?   
 

A co z kwestiami etyki? Ponieważ technologia ta jest dalej optymalizowana, powoli pojawia się pytanie o tożsamość blastoidu. Biorąc pod uwagę, że jest on podobny do tego prawdziwego, to w którym momencie należy go traktować jako sklonowany ludzki embrion? I czy jego niszczenie jest etyczne? Według zaleceń Międzynarodowego Towarzystwa Badań nad Komórkami Macierzystymi (ISSCR) obecnie ludzkie embriony mogą rosnąć w laboratorium przez okres nieprzekraczający 14 dni. Ma to na celu zagwarantowanie, że eksperymenty na embrionie zakończą się przed momentem, w którym komórki stworzą już zróżnicowane struktury. Czy te zasady będą nadal egzekwowane?   

Możemy być pewni, że dalsze badania i rozwój nauki będą przybliżać nas do wydłużenia i poprawy życia, a także wyleczenia chorób z którymi się borykamy. Wyniki opisanego powyżej eksperymentu niosą nadzieję dla par, które pragną posiadać potomstwo, ale borykają się z niepłodnością lub poronieniami. Jednak co będzie dalej i w jakim kierunku pójdzie medycyna? Już teraz warto zadać sobie te pytania.  

Dziewczyny rządzą w IT

Kobiety programują, testują, kodują, odważnie stąpają w branży IT. Nie wszyscy wiedzą, że to właśnie kobiety były pierwszymi programistkami ale na hasło programista myślimy: mężczyzna, gdyż świat w większości postrzegamy przez pryzmat stereotypów i uprzedzeń.

Przez długi czas programowanie było dziedziną kobiet, a „computer girl” synonimem komputerowego geeka. Dziś świat programowania zdominowany został przez mężczyzn.

Jak pokazują badania, w krajach Unii Europejskiej brakuje 600 000 pracowników IT lecz kobiety stanowią jedynie 17% specjalistek tej branży. Jak sytuacja wygląda w Polsce? W największych firmach kobiety stanowią 6% prezesów, 13% to członkinie zarządów, 63% firm nie ma w zarządzie żadnej kobiety (wg McKinsey’a). Kobiety pełniące funkcję IT Managera, stanowią jedynie 5,5% ogółu. W całej branży IT kobiety najczęściej zajmują stanowisko Software Developera (22%). 68% kobiet w zespołach IT w Polsce pracuje zarówno z kobietami, jak i z mężczyznami, ale 32% kobiet w tych zespołach pracuje już wyłącznie z mężczyznami (badanie Hays).

W ostatnim czasie firmy aktywniej starają się o zwiększenie zatrudnienia kobiet, jednak mimo braku specjalistów, kobiety w IT zarabiają 18% mniej niż mężczyźni. Fakty nieco zasmucające, gdyż kobiety zmagają się z takimi samymi wyzwaniamijak mężczyźni,posiadają te same, a często wyższe kompetencje. W dalszym ciągu pracodawcy obawiają się kobiet na stanowiskach ze względu na macierzyństwo  i związane z posiadaniem rodziny częste niedyspozycje. Na szczęście młode pokolenia mniej kierują się stereotypami, potrafią docenić człowieka bez podziału na płeć, narodowość, czy kolor skóry. Są wrażliwe na wszelkie stereotypy. 

Obecny czas – pandemia i izolacja wymusiła korzystanie z narzędzi cyfrowych. Dziewczynki i chłopcy otoczeni są technologią tak samo, a komputer to dziś codzienność (nauka zdalna, komunikacja).

Badania dowodzą, że praca w IT jest satysfakcjonująca dla większego odsetka kobiet   (72%) niż tych pracujących poza IT (55 %). Kobiety w IT mają łatwość podnoszenia swoich kwalifikacji, pracodawcy finansują szkolenia specjalistyczne, kursy online, zachęcają pracowników do udziału w konferencjach branżowych. 

Wychodząc na przeciw zapotrzebowaniom rynku i aby zachęcić młode kobiety do inwestowania w swoją przyszłość zawodową, Fundacja Digital University wraz z partnerem – firmą Amazon  Development Center Poland proponuje uczennicom szkół średnich z Trójmiasta bezpłatny udział w projekcie Girls do engineering. Warsztaty z programowania i szereg spotkań z ekspertami mają oswoić dziewczyny z dziedziną IT i pracą w wysoce cenionym zawodzie.

IT to wciąż sektor z zapotrzebowaniem na pracownika. Firmy, aby pozyskać i utrzymać specjalistę, zachęcają zarobkami, organizacją pracy przyjazną dla kobiet. Według prognoz do roku 2030 największe zapotrzebowanie będzie na pracowników z ponadpodstawowymi umiejętnościami informatycznymi i programistycznymi. 

Biorąc pod uwagę powyższe, powinniśmy zrobić wszystko, aby jak najwięcej kobiet zachęcić do wejścia w świat IT. To świetne miejsce pracy.

Dowiedz się więcej o programie http://girlsdoengineering.digitaluniversity.pl/

Young,Woman,With,Skateboard,Outdoors,Active,Lifestyle

GIRLS DO ENGINEERING czas start!

Już w najbliższych dniach rozpoczynamy pierwsze spotkania w ramach bezpłatnego projektu edukacyjnego, którego celem jest zainteresowanie dziewcząt nowymi technologiami.

Girls do Engineering to propozycja Fundacji Digital University oraz partnera firmy Amazon Development Center Poland, skierowana do uczennic szkół średnich zlokalizowanych na terenie Trójmiasta oraz pochodzących ze środowisk zagrożonych wykluczenie (tj. będących w pieczy zastępczej, podopieczni świetlic środowiskowych oraz wychowujący się w rodzinie w trudnej sytuacji materialnej).

Projekt ma na celu wsparcie grupy młodzieży, pokazanie nowych możliwości w kształceniu się, pomoc w wyborze drogi zawodowej, zachęcenie dziewcząt do pracy w sektorze IT. 

Przez okres trzech miesięcy (maj, czerwiec, lipiec) beneficjenci pracować będą pod kierunkiem ekspertów, odbędą się warsztaty i konsultacje, spotkania indywidualne.

W programie:

  • tworzenie aplikacji mobilnych: warsztaty z programowania (zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych), 
  • Indywidualne konsultacje z ekspertami,
  • warsztaty z doradztwa zawodowego: spotkania z psychologiem, wsparcie w rozpoznaniu i wyborze zawodu zgodnego z osobowością i talentami,
  • zakończenie projektu po przerwie wakacyjnej, we wrześniu 2021.  

Ze względu na aktualną sytuację epidemiologiczną projekt przeprowadzony będzie drogą online.

Informacje: http://girlsdoengineering.digitaluniversity.pl/

Organizatorzy: 

Fundacja Digital University i Amazon Development Center Poland

Kontakt: fundacja@digitaluniversity.pl

Patronat medialny:

Radio Gdańsk,  Radio Kaszebe, www.gdansk.pl 

Patronat Honorowe: 

Prezydenta Gdyni, Prezydenta Gdańska

Czy już wkrótce zabraknie nam wody?

Ocieplenie klimatu, wzrost liczby ludności, zmiany demograficzne, urbanizacja oraz słabe zarządzanie zasobami powodują rosnący niedobór wody. Według Światowej Organizacji zdrowia do 2025 r. połowa światowej populacji będzie mieszkać na obszarach dotkniętych niedostatkiem wody. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, ile dni człowiek może przeżyć bez wody pitnej? W zależności od stanu zdrowia, wieku, płci oraz innych indywidualnych predyspozycji, czas ten wynosi od 4 do 7 dni. Bez wątpienia dostęp do czystej wody jest kluczowy do życia na Ziemi. W dzisiejszym artykule Peter Diamandis założyciel i prezes Fundacji X Prize oraz Singularity University, jak również autor bestsellerów, takich jak „The Future Is Faster Than You Think”, porusza problem światowego niedoboru wody oraz opisuje jak nowe technologie pomogą nam w walce o ten drogocenny zasób w nadchodzącej dekadzie. 

Stoimy przed największym kryzysem wodnym w historii. Problem ten pogarszają zanieczyszczenia wód gruntowych i oceanów. Każdego dnia na całym świecie do wody trafiają 2 miliony ton ścieków oraz odpadów rolniczych i przemysłowych. Obecnie 2,2 miliarda ludzi nie ma dostępu do bezpiecznie zarządzanej wody pitnej. A choroby przenoszone przez brudną wodę, takie jak biegunka, cholera, czerwonka, dur brzuszny i polio powodują śmierć 830 000 ludzi rocznie, w tym większości u dzieci do 5 roku życia. Co roku więcej osób umiera z powodu skażonej wody niż z powodu wojen i innych form przemocy. Według raportu Światowego Forum Ekonomicznego – „Największe zagrożenia dla świata w 2021 roku” opublikowanego 25 stycznia 2021 roku za największe ryzyko dla uznano choroby zakaźne, zmiany klimatyczne i kwestie środowiskowe. Dokładnie są to „niepowodzenia w działaniach na rzecz klimatu, użycie broni masowego rażenia, utrata różnorodności biologicznej, kryzys zasobów naturalnych, zniszczenie przez ludzi środowiska naturalnego, problemy związane z brakiem środków do życia, ekstremalne zdarzenia pogodowe, zadłużenia i awarie infrastruktury IT.” Co robić w obliczu tak pesymistycznej wizji przyszłości? Czy już wkrótce zabraknie nam wody pitnej? Poznajmy trzy innowacyjne technologie, które już teraz pomagają zapewnić czystą wodę dla terenach, gdzie mieszkają najbardziej potrzebujący. 

Slingshot 

Wyobraź sobie szalonego naukowca, który stworzył urządzenie, które jest w stanie przerobić każdą substancję w wodę pitną. Brzmi jak scena z filmu science fiction? Otóż nie. Dean Kamen to amerykański wynalazca, przedsiębiorca i multimilioner. Mieszka w zaprojektowanym przez siebie domu – fortecy o sześciokątnym kształcie na obrzeżach Manchesteru w stanie New Hampshire. Wewnątrz posiadłości znajdują się ukryte pokoje, wyrzutnia rakiet, lotnisko dla helikopterów, boisko do softballu, turbina wiatrowa, która pomaga dostarczać energię, oraz wiele innowacyjnych gadżetów. W piwnicy znajduje się odlewnia, warsztat mechaniczny i sala komputerowa, w której często pracuje. Kamen jest fizykiem-samoukiem, który stworzył ponad 1000 różnych patentów, w tym pompy insulinowe, protezy robotów, terenowe wózki inwalidzkie oraz jeden z najpopularniejszych wynalazków – Segway. W 2000 r. za swoje osiągnięcia prezydent Bill Clinton przyznał mu najwyższe odznaczenie dla wynalazców – Narodowy Medal Technologii. 

Aby zaradzić problemowi niedoboru wody, Kamen zaprojektował Slingshot – inteligentny system destylacji sprężoną parą zasilany silnikiem Stirlinga, czyli oczyszczacz wody wielkości małej lodówki, zasilany dowolnym źródłem paliwa, w tym nawet odchodami zwierzęcymi. Urządzenie zużywa mniej prądu niż jest to wymagane do zasilania suszarki do włosów i może oczyścić wodę z dowolnego źródła: od wody gruntowej i morskiej po ścieki. Jedna maszyna zapewnia czystą wodę pitną dla trzystu osób dziennie. Misją Kamena jest dotarcie do najbardziej potrzebujących. Jednak na początku napotkał problem związany z dystrybucją urządzenia na oddalonych terenach. Kamen zwrócił się po wsparcie do Coca-Coli. W zamian za skonstruowanie urządzenia Coca-Cola Freestyle, czyli dozownika napojów z fontanną, który wykorzystuje „technologię mikro-dawek” do mieszania ponad 150 różnych napojów na żądanie, Coca-Cola zgodziła się wykorzystać globalną sieć swojej dystrybucji, aby dostarczyć Slingshot do krajów Afryki i Ameryki Łacińskiej. Następnie Coca-Cola połączyła siły z dziesięcioma innymi organizacjami międzynarodowymi i w 2013 roku rozpoczęła dystrybucję Slingshot’a, będącego głównym urządzeniem w kioskach „Ekocenter”. 

Ekocentera to kontenery transportowe zasilane energią słoneczną, które zapewniają oddalonym społecznościom o niskich dochodach bezpieczną wodę pitną, dostęp do Internetu, produkty nietrwałe (takie jak środki odstraszające komary), artykuły pierwszej pomocy oraz produkty Coca-Coli. Kioski pełnią funkcję sklepu ogólnospożywczego, jak i centrum społecznościowego. Do 2017 r. W ośmiu krajach działało 150 Ekocentrów, a większość z nich prowadzona była przez kobiety, dystrybuujące 78,1 miliona litrów wody pitnej rocznie. Konkurencją dla Slingshot’a jest Omni Processor Billa Gatesa, który zamienia ludzkie odchody w wodę pitną, jednocześnie wytwarzając energię elektryczną i popiół do nawozów. 

Odsalanie wody 

Zapotrzebowanie na wodę pitną ciągle rośnie, a globalny kryzys związany z jej brakiem nasila się nie tylko z powodu zmian klimatu. Dlatego coraz więcej technologii koncentruje się na pozyskiwaniu wody pitnej z wody słonej. Na rynku istnieją zaawansowane instalacje technologicznie do odsalania oparte na nanotechnologii, a jedną z najpowszechniejszych metod odsalania wody słonej jest proces odwróconej osmozy. Niedaleko Dubaju znajduje się gigantyczny park – Mohammed bin Rashid Al Maktoum Solar Park – obiekt zasilany jest szeregiem paneli słonecznych i akumulatorów, który jest w stanie wyprodukować około 49 967 litrów wody pitnej dziennie. Odsalanie wody przy zastosowaniu energii słonecznej wydaje się idealnym rozwiązaniem w obliczu problemu związanego ze spalaniem paliw kopalnych i globalnym ociepleniem, jednak to rozwiązanie jest wciąż mało opłacalne. 

Skysource 

Architekt David Hertz wraz z żoną Laura Doss-Hertz są autorami specjalnej platformy, która może wytwarzać świeżą wodę z czystego powietrza. W 2018 roku zespół Skysource Alliance wygrał prestiżową nagrodę Water Abundance XPRIZE w wysokości 1,5 miliona dolarów, sponsorowaną przez indyjską grupę Tata i Australian Aid. Platforma spełniła parametry konkursowe polegające na wydobyciu z atmosfery minimum 2000 litrów wody dziennie, czyli ilości wystarczającej dla dwustu osób przy 100% udziale energii odnawialnych za nie więcej niż dwa centy za litr”. Skysource połączyło technologię Atmospheric Water Generator, która wykorzystuje opatentowaną metodę kondensacji wilgoci w powietrzu – gdy spotyka się ciepłe i zimne powietrze. Ich zwycięski system, zwany WEDEW (Wood-To-Energy Deployable Emergency Water) połączył istniejącą technologię Skywater, z gazowym generatorem biomasy, którego dodatkową zaletą jest tworzenie bio-węgla. System może być również zasilany energią słoneczną oraz za pomocą baterii. Rozwiązanie to spotkało się z ogromnym zainteresowaniem instytucji rządowych, jednostek edukacyjnych i inwestorów, którzy chcą zastosować technologię Skysource / Skywater, dając społecznościom na całym świecie dostęp źródła czystej wody pitnej. 

Przewiduje się, że problem niedoboru czystej wody będzie się dalej pogłębiać. Przyrost populacji ludzkiej, a także rozwój przemysłu i rolnictwa powoduje wzrost konsumpcji. Już wkrótce połowa populacji może zostać bez wody zdatnej do picia. W związku z tym musimy zjednoczyć swoje wysiłki i nauczyć się bardziej efektywnie ją wykorzystywać. Urządzenia takie jak Slingshot, Skysource oraz zawansowane technologie wodne już teraz pomagają walczyć z niedoborem wody na najbardziej suchych terenach, jednak cały czas są mało wydajne i opłacalne. Musimy pamiętać, że im więcej wody pobieramy, tym większy wpływ wywieramy na środowisko naturalne. Na przykład do wyprodukowania bochenka chleba trzeba zużyć 462 litrów wody, jednej pary jeansów – 10 000 l wody, a żeby uzyskać 1 kg wołowiny potrzeba nawet 15 000 l wody. Wiele państw podjęło liczne działania polegające na ochronie zasobów wody oraz poprawie jej jakości, jednak to każdy z nas ma wpływ na poziom jej konsumpcji. Warto dokonywać przemyślanych wyborów– kupować mniej i mądrzej. 

Ciesz się życiem i zapomnij o Alzheimerze 

Szacuje się, że w Polsce ponad 300 tysięcy osób jest chorych na Alzheimera, a z powodu starzenia się społeczeństwa i zanieczyszczonego środowiska za 20 – 25 lat liczba chorych może ulec podwojeniu. Co to oznacza dla nas?  Czy ten przykry scenariusz jest nam również pisany? W dzisiejszym artykule przyjrzymy się historii choroby oraz omówimy nowy innowacyjny projekt, który już wkrótce zrewolucjonizuje świat medycyny. 

Choroba Alzheimera jest nieuleczalną chorobą neurodegeneracyjną tkanki mózgowej powodującą postępującą i nieodwracalną utratę funkcji umysłowych, w tym pamięci. Rozwija się przez wiele lat, stopniowo uszkadzając mózg i powodując, że chory nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować.  Jest bardzo ciężka do wykrycia, ponieważ na początkowym etapie objawy nie są jednoznaczne – przecież każdemu z nas zdarza się czasem coś zapomnieć. W miarę rozwijania się choroby następuje znaczne pogorszenie pamięci. Osoby chore mogą nie pamiętać imion swoich krewnych, ani że w ogóle znają te osoby. Chorzy potrafią włożyć portfel do lodówki, a klucze wyrzucić do śmieci, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Zdarzają się kłopoty z mową, orientacją w terenie i ciągłym powtarzaniem tych samych fraz i opowieści. W zaawansowanym stadium u chorych mogą wystąpić halucynacje, słyszenie głosów i otępienie. Niestety, pomimo licznych odkryć z obszaru medycyny i rozwoju technologii, nauka nadal nie znalazła skutecznego lekarstwa.  

Historia Alzheimera 

Pierwszą osobą, u której zdiagnozowano chorobę była Auguste Deter. W 1901r. mając niespełna 51 lat została przyjęta do szpitala dla umysłowo chorych we Frankfurcie. Była zdezorientowana, otępiała i miała urojenia. Po 5 latach zmarła w wyniku utraty zdolności umysłowych i pogłębiających się zmian behawioralnych. Po śmierci przeprowadzono sekcję jej mózgu, w którym odkryto duże nagromadzenie amyloidu, czyli szkodliwego białka powstającego w wyniku wyniszczających chorób, powodującego ucisk i uniemożliwienie wymiany substancji między krwią i komórkami. Dodatkowo w jej mózgu znajdowały się splątki neurofibrylarne (NFTs), czyli patologiczne, wewnątrzkomórkowe agregacje białek. Te dwa elementy – określane później blaszkami amyloidowymi (starczymi) i splątanymi białkami tau – stały się znakiem rozpoznawczym choroby neurodegeneracyjnej – Alzheimera. Zjawisko to ponad 100 lat temu zbadał i opisał niemiecki lekarz Alois Alzheimer. 

Projekt NIH 

Najnowszy projekt National Institutes of Health (NIH) ma na celu zrzeszenie najbardziej ambitnych profesorów biologii oraz naukowców zajmujących się badaniami nad chorobą i komórkami macierzystymi, aby wspólnie zjednoczyć siły w największym projekcie edycji genomu, jaki kiedykolwiek powstał. Trwające latami badania wyróżniły wiele rodzajów genów, które zwiększają ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera i demencji starczej. Ustalenie, jak mają wpływ lub też jak się ze sobą łączą wymagałoby wielu lat badań laboratoryjnych. A co jeśli naukowcy zjednoczyliby się, by wspólnie wykorzystać swoją wiedze i zasoby do walki z tym „cichym mordercą”? 

Biotechnologia rozwija się obecnie w dynamicznym tempie. Przełomem w walce z chorobą już w „zalążku” są indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste – iPSC (ang. induced pluripotent stem cells), wyhodowane w laboratorium i mogące tworzyć każdy rodzaj komórki w organizmie jak również zdolne do przekształcania się. Potrafią odrodzić się ze zwykłych dorosłych komórek na przykład skóry i przekształcić się w komórkę mózgową niosącą ze sobą oryginalne geny dawcy, co oznacza, że ​​przechowują dziedzictwo genetyczne pierwotnej osoby – na przykład jej szansę na zachorowanie na chorobę Alzheimera. Badając te zależności i komórki iPSC możemy wskazać, co prowadzi do genetycznych przyczyn choroby Alzheimera i innych demencji, tym samym torując drogę dla terapii genowych. Inicjatywa iPSC Neurodegenerative Disease Initiative (iNDI) wspiera badania, które doprowadzą do opracowania ulepszonych metod leczenia i profilaktyki. Wszystkie wynikowe zbiory danych będą udostępnione online, tak aby każdy zainteresowany mógł je przeanalizować, a następnie rozbudować. 

CRISPR 

Przez dziesięciolecia naukowcy uważali, że najlepszym sposobem na pokonanie choroby jest pozbycie się tych toksycznych białek z mózgu. Niestety, teoria ta okazała się błędna. Jednym z najnowszych odkryć medycyny jest CRISPR (ang. Clustered Regularly-Interspaced Short Palindromic Repeats), czyli metoda pozwalająca na manipulację genomem danego organizmu, dzięki której można wycinać, wstawiać lub wymieniać geny. Korzystając z CRISPR, naukowcy w warunkach klinicznych mogą łatwo wstawić geny związane z chorobą Alzheimera do komórek iPSC – pochodzących od zdrowego dawcy lub osoby z wysokim ryzykiem demencji i obserwować, co się stanie – a to wszystko w próbówce. Podczas trwania projektu badacze mają podać ponad 100 różnych genów związanych z chorobą Alzheimera i demencjami starczymi do komórek iPSC pochodzących od zdrowych dawców. Zamiast badać komórki ludzi z chorobą Alzheimera, wstrzyknijmy normalnym zdrowym komórkom geny, które mogą przyczyniać się do tej choroby i obserwujmy jak zachowają się neurony. Liderem projektu jest dyrektor inżynierii komórkowej i doktor Bill Skarnes. Składa się on z dwóch faz. Pierwsza skupia się na komórkach inżynierii masowej edytowanych za pomocą CRISPR. Drugi to dokładna analiza powstałych komórek: na przykład ich genetyka, sposób aktywacji genów, rodzaje białek, które niosą i jak oddziałują. Badanie nie generuje tylko pojedynczych komórek. Wykorzystuje CRISPR do tworzenia całych linii komórkowych z genem Alzheimera, które mogą zostać przekazane następnemu pokoleniu, a następnie można je udostępniać laboratoriom na całym świecie, aby dalej doskonalić geny, które mogą mieć największy wpływ na zaburzenia. Faza druga iNDI jest jeszcze bardziej zawansowana, ponieważ zagłębia się w wewnętrzne funkcjonowanie tych komórek, aby wygenerować „kod” opisujący zachowanie ich genów i białek 

Zaledwie dwie dekady temu inżynieria setek komórek związanych z chorobą Alzheimera i udostępnienie ich naukowcom z całego świata były mrzonką. Teraz dzięki rozwojowi biotechnologii jest to możliwe. Uczestnicy projektu wykonują ciężką pracę polegającą na zbudowaniu wszechświata komórek związanych z chorobą Alzheimera, z których każda jest wyposażona w gen, który może mieć wpływ na demencję.  Autorzy badania twierdzą, że „tego typu analizy integracyjne mogą prowadzić do interesujących i wykonalnych odkryć”. Daje to szansę na prawdziwe zrozumienie choroby Alzheimera oraz obiecujące możliwości leczenia. Jest to niewątpliwie ogromny projekt inżynieryjny genomu, prowadzący do powstania całej biblioteki sklonowanych komórek niosących mutacje, które mogą prowadzić do choroby, a także ogromne źródło informacji do przyszłej profilaktyki i leczenia. 

Podsumowując artykuł, Alzheimer jest jedną z najbardziej podstępnych i okrutnych chorób. Pomimo postępu technologicznego, dziesięcioleci badań i licznych odkryć naukowych, nadal nie znaleziono żadnego lekarstwa. Choroba wkrada się w niektóre starzejące się mózgi, stopniowo niszcząc ich zdolność do myślenia i rozumowania, zacierając wspomnienia i postrzeganie rzeczywistości.  Alzheimer dopada coraz więcej osób. Szacuje się że w Europie liczba chorych przekroczyła już 6 milionów, a w ciągu następnych 20 lat jeszcze się podwoi. Problem starzenia się społeczeństwa powoduje rosnącą potrzebą zapewnienia wszechstronnego systemu diagnozowania chorób, metod leczenia i kompleksowej opieki medycznej. Projekt NIH ma na celu wprowadzenie genów odpowiedzialnych za chorobę do komórek macierzystych iPSC, a następnie obserwacji i analizy tego co się stanie. Ma to na celu stworzenie wielkich zbiorów ogólnodostępnych danych, które będą pomocne dla naukowców i lekarzy przy wdrażaniu odpowiedniego leczenia. Inicjatywy takie jak NIH napawają optymizmem. Miejmy nadzieje, że już niedługo Alzheimer odejdzie w zapomnienie. 

Time,Punctual,Second,Minute,Hour,Concept

Czy masz nastawienie na długowieczność?

Ilu lat dożyjesz? Czy możliwe jest zahamowanie lub nawet całkowite zatrzymanie procesu starzenia? Chyba każdy z nas chociaż raz zastanawiał się nad tym ile lat będzie trwało jego życie. W 1930 roku Albert Einstein wypowiedział jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych cytatów „Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę, musisz być w ciągłym ruchu”. Co miał przez to na myśli? W dzisiejszym artykule Peter Diamandis założyciel i prezes Fundacji X Prize oraz Singularity University, jak również autor bestsellerów, takich jak „The Future Is Faster Than You Think” opowiada na pytanie „co to znaczy mieć nastawienie na długowieczność i co już dziś możesz zrobić, aby zmaksymalizować długość swojego zdrowia?” 

Nastawienie na długowieczność 

To jak długo będziemy żyć zależy od wielu czynników, między innymi od naszego nastawienia. Jedną z misji Diamandisa jest pomoc innym w zmianie sposobu myślenia, na taki, który jest ukierunkowany na długowieczność. Aby to zrobić przeanalizujmy dowody, pokazujące ogromny postęp w dzisiejszej medycynie, które w następnej dekadzie wydłużą nasze życie i zdrowie. Jednym ze sposobów zrozumienia danego zagadnienia jest zrozumienie tego, co jest jego przeciwieństwem. Peter twierdzi, że przeciwieństwem nastawienia na długowieczność jest zaakceptowanie norm społecznych, według których oczekiwana długość życia kobiet wynosi 81,2 lata, a mężczyzn 76,4 lata. To pogodzenie się z nieuniknionym losem i wydanie praktycznie wszystkich oszczędności życia na walkę z chorobami na ostatniej prostej życia. Od zarania dziejów ludzie wierzyli, że „śmierć jest czymś normalnym i oczekiwanym. Wiele instytucji, usług i produktów jest zorganizowanych wokół pozornie nieuniknionej rzeczywistości – ludzi umierających w wieku sześćdziesięciu, siedemdziesięciu, czy osiemdziesięciu lat. Od wielu lat w kręgach medycznych i badawczych tematem tabu jest mówienie o idei, że „starzenie się jest chorobą”. Naukowcy głoszący tę doktrynę zostali niejako odsunięci i a ich teorie odrzucone. 

Co się zmieniło? 

Obecnie obserwujemy dynamiczny rozwój medycyny oraz technologii wykładniczych. Innowacje takie jak sekwencjonowanie genomu, transkryptomika RNA, modyfikatory szlaku Wnt, szczepionki, system CRISPR, płynne biopsje, komórki CAR-T, terapia genowa, egzosomy i komórki macierzyste to tylko niektóre z szybko rozwijających się technologii. Warto mieć na uwadze fakt, że w przeszłości średnia długość ludzkiego życia wynosiła około trzydzieści lat, czyli od urodzenia do momentu przekazania genów swojemu potomstwu i osiągnięcia przez nich wieku rozrodczego. Od początku XX wieku rutynowo podwajamy, a nawet potrajamy oczekiwaną długość swojego życia. Niestety ale po osiągnięciu trzydziestu lat, wiele funkcji w organizmie, w szczególności związanych z ekspresją genów ulega rozregulowaniu i uszkodzeniu, przez co zaczynamy gromadzić martwe komórki. Rezultatem tego jest rozwijanie się wielu chorób, które potocznie nazywamy starzeniem się.  Niektórzy naukowcy wierzą, że można spowolnić lub nawet zatrzymać ten proces. Sztuczna inteligencja oraz pojawienie się komputerów kwantowych zdolnych do modelowania interakcji molekularnych w komórkach i na powierzchni komórki spowodują wykładniczy wzrost wszystkich technologii wydłużających żywotność, które będą miały na nas wpływ w nadchodzącej dekadzie. Obecnie widzieliśmy jedynie 10 % ich możliwości. Biorąc pod uwagę wszystkie te ekscytujące zmiany, właściwy sposób myślenia to taki, który koncentruje się na możliwościach maksymalizacji Twojego zdrowia – to nastawienie na długowieczność. A co jeszcze na nie wpływa i je kształtuje? Poniżej przestawionych jest sześć kluczowych obszarów, na które warto zwrócić uwagę: 

1) To, w co wierzysz – jeśli  wierzysz, że życie jest kruche i krótkie, będziesz uważać się za szczęściarza jeśli dożyjesz do 75 urodzin. Jeśli natomiast postrzegasz starzenie się jako chorobę, regularnie śledzisz przełomy w medycynie i biotechnologii, które mają potencjał spowolnienia procesu starzenia, wyjdziesz z założenia, że „100 lat to nowe 60”. 

2) Media, które konsumujesz – To, co czytasz, słuchasz czy oglądasz (np. książki, blogi, wiadomości, podcasty, filmy) bezpośrednio wpływa na Twoje spojrzenie na życie. Czy karmisz swój umysł negatywnymi informacjami, bądź ogólnodostępnymi teoriami z niesprawdzonych źródeł, czy czytasz książki, takie jak „Jak żyć długo. Dlaczego się starzejemy i czy naprawdę musimy?” Davida Sinclaira, blogi badawcze lub kanały informacyjne, takie jak FutureLoop? Czy jesteś na bieżąco z najnowszymi osiągnięciami z zakresu długowieczności? 

3) Twoja społeczność – ludzie, z którymi spędzasz czas i którymi się otaczasz, kształtują to, kim jesteś i w co wierzysz. Jeśli spędzasz dużo czasu z osobami, które nieustannie się zamartwiają i skarżą się, że coś ich boli, wielce prawdopodobne, że i Ty wkrótce przejmiesz ich sposób myślenia. Analogicznie jeśli Twoi znajomi są ambitni, optymistycznie nastawieni do życia i pełni energii Tobie też może się to udzielić.  

4) Sen – to czy się właściwie wysypiasz ma kluczowy wpływ na funkcjonowanie całego Twojego organizmu. Książką, która szczegółowo to opisuje, jest „Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych” napisana przez doktora Matta Walkera. Czy wyznajesz pogląd „sen jest dla słabych”, albo „wyśpię się po śmierci?”, a może traktujesz sen priorytetowo i używasz najlepszych technik pomagających osiągnąć osiem pełnych godzin zdrowego snu? 

5) Dieta – na pewno słyszałeś powiedzenie „jesteś tym, co jesz”. Pożywienie jest paliwem zasilającym nasze ciało. Czy zwracasz uwagę na to co jesz? Czy nie spożywasz zbyt dużo cukru i przetworzonego pożywienia? Czy Twoja dieta jest bogata w witaminy i mikroelementy? Czy Twój organizm jest wystarczająco nawodniony? Właściwie zbilansowana dieta jest kluczowym czynnikiem wpływającym na nasze zdrowie. 

6) Ćwiczenia fizyczne – aktywność fizyczna ma fundamentalne znaczenie dla długowieczności. Regularne uprawianie sportu jest podstawą utrzymania dobrego stanu zdrowia, kondycji i prawidłowego rozwoju organizmu. Czy się ruszasz? Czy raczej unikasz dodatkowego wysiłku fizycznego?  

Nie ulega wątpliwości, że nastawienie odgrywa kluczową rolę i ma wpływ na codzienne życie. Nasz mózg działa jak najpotężniejszy komputer, jednak nie wykorzystamy jego pełnego potencjału, jeśli będziemy z niego korzystać w niewłaściwy sposób. Zmiany demograficzne oraz niski przyrost naturalny sprawiają, że z roku na rok na całym świecie przybywa seniorów. Według danych GUS-u w 2050 r. w Polsce ponad 30 % społeczeństwa będzie liczyło więcej niż sześćdziesiąt lat. Rzymski filozof Seneka powiedział: „Nie otrzymujemy krótkiego życia, lecz je takim czynimy. Nie brakuje nam czasu, lecz trwonimy go”. Możemy być pewni, że przyszła dekada przyniesie wiele innowacji, a nauka będzie przedłużać i poprawiać nasze życie i zdrowie. Jak mądrze możemy wykorzystać ten czas? Czy będziesz rozwijać nastawienie na długowieczność?  

Head,Shot,Happy,Young,Indian,Ethnicity,Female,Manager,Wearing,Wireless

Jak inwestując 1 godzinę tygodniowo, zdobyć niezbędne kompetencje przyszłości i zwiększyć swoją atrakcyjność na rynku pracy? – podsumowanie webinaru

Pandemia przyspieszyła zmiany na rynku pracy. Dziś stajemy przed wyzwaniami, które jeszcze rok temu wydawały się odległą przyszłością, a to jeszcze nie koniec – w ciągu najbliższych czterech lat 42% kluczowych umiejętności na rynku pracy ulegnie zmianie. 

Kompetencje technologiczne są wymagane przez pracodawców znacznie częściej, a do 2030 roku natomiast miliard pracowników będzie musiało nauczyć się zupełnie nowych rzeczy. Wśród nich będzie współpraca z technologią, znajomość podstawowych trendów technologicznych, by rozumieć postępujące zmiany i rozumieć ich zastosowanie.

Podczas webinaru “Jak inwestując 1 godzinę tygodniowo, zdobyć niezbędne kompetencje przyszłości i zwiększyć swoją atrakcyjność na rynku pracy?” Jowita Michalska, Maria Belka i Paweł Pilarczyk opowiedzieli nam o kompetencjach i technologiach przyszłości i odpowiedzieli na nurtujące nas pytania, oto kilka z nich.

Czy osoby nietechniczne mogą zdobyć kompetencje cyfrowe?

Oczywiście! Chociaż na początku może wydawać się to trudne, a perspektywa transformacji cyfrowej przytłaczająca, warto myśleć o tym, jako o własnej transformacji i rozwoju. Maria Belka zauważa, że nie trzeba być ekspertem od każdej technologii i znać wszystkie języki programowania, ale należy szukać własnego miejsca, zadawać pytania i systematycznie rozwijać swoją wiedzę, by wykonując swoje codzienne obowiązki korzystać z zalet nowoczesnych rozwiązań.

Jestem osobą bardzo zajętą, jak i kiedy mogę się uczyć?

Paweł Pilarczyk zauważa, że dziś nowe technologie bardzo skutecznie wspierają nas w edukacji. Możemy korzystać z podcastów, wideo, artykułów i książek – wszystko zależy od naszych preferencji i czasu, jaki możemy poświęcić na naukę. Czasem wystarczy wygospodarować 2-3 razy 20-30 minut tygodniowo między innymi obowiązkami, by zdobyć nowe kompetencje. Warto zanotować, jak wygląda nasz dzień, by znaleźć luki, w których możemy oddać się nauce.

Czego konkretnie warto się uczyć?

Na początek warto poznać, czym są nowe technologie, co kryje się pod nazwami typu “blockchain”, “sztuczna inteligencja” “VR”, “AR” czy “druk 3D”, jakie jest ich zastosowanie w biznesie i jak możemy wykorzystać je na naszym stanowisku. Warto obserwować swoje predyspozycje i zainteresowania, by rozwijać je, np. ucząc się z wideo. Następnie warto pogłębiać swoją wiedzę w wybranym obszarze, by stale rozwijać swoje kompetencje.

Poznaj treści rekomendowane przez Jowitę, Marię i Pawła:

  • “Za darmo. Przyszłość najbardziej radykalnej z cen” Chris Anderson
  • “Exponential Organizations: Why new organizations are ten times better, faster, and cheaper than yours (and what to do about it)” Salim Ismail, Michael S. Malone, Yuri van Geest, Peter H. Diamandis
  • https://www.blinkist.com 
  • https://itbiznes.pl 

Dowiedz się więcej:

Zobacz nagranie z webinaru:

Facebook | LinkedIn | Youtube

Transformacja cyfrowa a ludzie

Pandemia przyspieszyła proces transformacji cyfrowej wielu firm i struktur państwowych. Akceleracja rozwoju nowych technologii, która nastąpiła głównie w obszarach takich jak: ochrona zdrowia, praca zdalna, bezpieczeństwo, czy e-commerce, unaoczniła też jak istotną rolę w tym procesie odgrywają ludzie, ich wiedza i sposób myślenia oraz jak gigantyczne wyzwania czekają zarówno polski, jak i środkowoeuropejski rynek.  

Dziś transformacja cyfrowa, wykorzystywanie nowych technologii oraz innowacyjny sposób myślenia są siłą w działaniach naprawczych oraz budowaniu przewagi konkurencyjnej. Zadbanie o jej sprawne przeprowadzenie przez kompetentnych ludzi to absolutny „mus”. Badania i raporty większości firm konsultingowych pokazują spójnie, że około 75% pracowników firm z Europy, Chin czy USA popiera proces transformacji [1], jednak nadal wiele pozostaje do zrobienia nie tylko w obszarze związanym z rozwojem technologii, ale przede wszystkich z rozwojem i przygotowaniem ludzi.  

Trudna rola lidera 

Menedżerowie i pracownicy często czują się niekomfortowo ze zmianami związanymi z transformacją cyfrową. Tempo zmian w ich firmach mogłoby być większe, a pracownicy mogliby być mocniej zaangażowani w proces, gdyby byli bardziej świadomi zmian i lepiej na nie przygotowani. Dotyczy to zarówno zrozumienia technologii, samego procesu zmiany, jak i kompetencji związanych z zarządzaniem ludźmi w cyfrowym, rozproszonym środowisku, radzenia sobie ze stresem, czy emocjami własnymi i zespołu.  

Organizacje muszą zadbać o rozwój pracowników, ze szczególnym uwzględnieniem liderów, niemniej niż o rozwój technologii. A dobrej jakości programy rozwojowe, powinny iść w parze z certyfikowaniem kompetencji i budowaniem kultury „life long learning”, w której pracownicy uczą się, jak się rozwijać, by móc mądrze zmieniać zarówno siebie, jak i swoją firmę. Jak zauważył dyrektor generalny Microsoft, Satya Nadella „Rola technologicznych ekspertów stała się teraz ważniejsza niż kiedykolwiek, ponieważ 2 lata transformacji cyfrowej wydarzyły się w 2 miesiące” [2]. 

Dysrupcja na uniwersytetach  

Podnoszenie kwalifikacji zawodowych to jednak obszar mocno niestabilny, szczególnie w czasach kryzysu. Wymaga rozumienia sytuacji i okoliczności, aktualnych potrzeb w zakresie formy i treści, a także umiejętności spojrzenia w przyszłość. Pandemia zmusiła tradycyjne uczelnie na całym świecie do przedefiniowania swojej działalności i odnalezienia się w nowej rzeczywistości zdalnej nauki. Uniwersytet Harvarda, który wydawał się być niejako odporny na większość rynkowych dysrupcji w 2020 roku ogłosił deficyt budżetowy w wysokości 10 milionów dolarów [3].  

W Polsce tradycyjne ośrodki edukacji, oparte o dziewiętnastowieczne założenia czekają fundamentalne zmiany. Część ich dotychczasowych ról przejmują firmy technologiczne oraz zwinne i rozumiejące digitalizujący się świat organizacje edukacyjne. Finansowanie start-upów z tej branży w 2020 roku osiągnęło już rekordowy poziom ponad 8,9 mld USD [4]. Dobra edukacja biznesowa często kojarzona jest z zagranicznymi instytucjami, jednak ceny tamtejszych programów nie pozwalają na rozwój wielu polskim pracownikom. Oferują za to dostęp do szerokiego doświadczenia ekspertów w obszarze transformacji cyfrowej, których u nas – ze względu na początkową fazę tego procesu – nadal jest niewielu.  

Wartość jaką niosą kursy i studia na prestiżowych uczelniach to, poza wiedzą na najwyższym poziomie, także dostęp do wybitnych ekspertów, publikacji i case studies, a także cieszący się uznaniem dyplom i certyfikacja. Nie bez znaczenia są również „wartości dodane” w postaci pośrednictwa pracy czy dostępu do sieci kontaktów. Dziś powoli konkurencyjność renomowanych uczelni zawęża się do certyfikacji i networkingu, w tym do innych studentów, absolwentów, profesorów, ekspertów z biznesu. Sama wiedza powoli ulega demokratyzacji, co oznacza, że jest ona dostępna online a jej źródła są coraz mocniej rozproszone i łatwiej dostępne. Wyzwaniem jest dziś umiejętność oceny źródła. 

Tradycyjne studia magisterskie także wkraczają w okres istotnych zmian, wypływających z przyśpieszenia cywilizacyjnego. Pięć lat w rozwoju technologii to dziś wieki. Zaczynamy i kończymy studnia w dwóch różnych światach. Rozwój nowych technologii i wypływające z tego implikacje biznesowe, społeczne i psychologiczne nie mogą dłużej być tematem omawianym w wąskich gronach ekspertów na MIT czy Singularity University. Powinny być immanentnym elementem każdego programu edukacyjnego.  

Edukacja online obroniła się  

Dysrupcja na rynku tradycyjnych form i instytucji edukacyjnych zmienia także paradygmat myślenia o jakościowej edukacji, która do niedawna kojarzyła się z renomowanymi uczelniami i dzienną edukacją stacjonarną. Nowe DNA systemu edukacji opiera się na założeniu, że nauka i rozwój musi trwać dziś całe życie (tzw. Life-long learning) oraz na holistycznym podejściu do edukacji ludzi i kształtowania w nich tzw. „digital mindset” (zorientowania i otwartości na technologię) oraz nowego sposobu myślenia o świecie. Według raportów WEF i Digital University mamy coraz większe zaufanie do biznesowej edukacji online. W 2020 czterokrotnie wzrosła liczba osób poszukujących możliwości uczenia się online z własnej inicjatywy, a pięciokrotnie z inicjatywy pracodawcy [5].  

Pracodawca głównym edukatorem 

Edukacja biznesowa, a w tym wszelkie inicjatywy mające na celu przekwalifikowanie (upskilling i reskilling) pracowników oraz ich rozwój osobisty, przechodzi w ręce pracodawców. 73% procent respondentów badania przeprowadzonego przed Deloitte określiło organizacje jako główne podmioty w społeczeństwie odpowiedzialne za rozwój siły roboczej, co przewyższyło odpowiedzialność samych pracowników oraz domniemaną odpowiedzialność tradycyjnych instytucji edukacyjnych [6]. Trend jest tożsamy z opinią kadry zarządzającej. Zmiany, które zaszły na rynku pracy w 2020 roku zmieniły jej podejście do sposobu rozwoju nowych kompetencji. W stosunku do roku 2018 o 30% wzrosła liczba liderów, którzy uważają, że reskilling pracowników powinien odbywać się na stanowisku pracy.  

Kompetencje przyszłości 

Kompetencje przyszłości to nie synonim kompetencji cyfrowych, które często rozumiemy jako umiejętności bezpośrednio związane z wykorzystaniem nowych technologii. Kompetencje przyszłości to zestaw cech, umiejętności i sposobu myślenia, dzięki którym człowiek doskonale odnajduje się w cyfrowym ekosystemie. Coraz szybciej postępująca digitalizacja nie tylko świata biznesu, ale także naszego codziennego życia, z jednej strony niesie za sobą nieskończone wręcz możliwości poprawy jakości naszego życia, z drugiej strony wywołuje szereg problemów natury psychologicznej, a także groźbę wykluczenia zawodowego i społecznego. 

Kompetencje cyfrowe, co prawda stają się pewnym fundamentem, w coraz mocniej zdigitalizowanym świecie, jednak dla pełnego ich wykorzystania potrzebne są nowe kompetencje społeczne, poznawcze czy psychologiczne. Gospodarki przechodzą z epoki produkcji do wieku wyobraźni. Obecnie sukces w coraz większym stopniu zależy od innowacji, przedsiębiorczości i innych form kreatywności, które opierają się nie tylko na umiejętnościach, ale także na mniej wymiernych zdolnościach, takich jak krytyczne myślenie, inteligencja emocjonalna i współpraca. Według raportu World Economic Forum (WEF) to właśnie krytyczne myślenie, myślenie analityczne, umiejętność rozwiązywanie problemów i aktywne uczenie się oraz odporność psychiczna czy elastyczność należą do najważniejszy umiejętności [7]. 

Kompetencje cyfrowe a psychologiczne 

Pandemia przyspieszyła tempo oraz skalę digitalizacji przekształcając cyfrowe inicjatywy w cyfrowe imperatywy. Ogromna presja i odpowiedzialność nałożone zostały na liderów HR, aby współpracowali z prezesami i zarządami w celu przedefiniowania potrzeb rozwojowych w czasach, gdy modele biznesowe zmieniają się niemal z prędkością światła. Większość organizacji powinno zapewnić swoim pracownikom rozwój w dwóch obszarach.  

Pierwszy to kompetencje związane bezpośrednio z nowymi technologiami i cyfrową rzeczywistością. Ludzie potrzebują konkretnych umiejętności wdrażania cyfrowych rozwiązań, korzystania z możliwości jakie daję Cloud, AI, Big Data, a także rozumienia zarówno procesu transformacji cyfrowej (wraz z jej zewnętrznymi i wewnętrznymi driverami), jak i zjawiska dysrupcji oraz budowania silnej strategii w czasach ciągłych zmian. Drugi obszar to rozwój osobisty i doraźna pomoc w zakresie radzenia sobie ze stresem, czy emocjami własnymi i zespołu w niepewnych czasach, rozproszonym środowisku pracy. Oznacza to konieczność zbudowania nowych nawyków, długofalowego utrzymywania motywacji, na postpandemicznym leadershipie kończąc.  

Co ciekawe, badania WEF pokazują, że osoby zatrudnione kładą większy nacisk na kursy rozwoju osobistego, których popularność wzrosła o 88%. Osoby bezrobotne za to częściej wybierają naukę umiejętności cyfrowych. To pokazuje, że do rozwoju pracowników trzeba podejść holistycznie. Welbeing w cyfrowej rzeczywistości, jest absolutnie kluczowy, ale nie wystarczy do zapewnienia ludziom możliwości pozostania konkurencyjnym na nowym rynku pracy, a firmom do przejścia przez proces transformacji.  

Połowa pracowników do reskillingu 

Dziś liczba nowych zawodów przyszłości pojawia się na rynku znacznie wolniej niż szacowane było to w raportach sprzed pandemii. Jednak analizy nadal zakładają, że choć w ciągu najbliższych 4 lat zniknie 85 milionów miejsc pracy, to możemy się spodziewać 97 milionów nowych ról [8]. Nowe role będą zdefiniowane zgodnie z potrzebami i wyzwaniami cyfrowej rzeczywistości. Zapewne będą też współdzielić przestrzeń i obowiązki ze sztuczną inteligencją. Dla organizacji, dla których transformacja cyfrowa to dziś jedynie „buzzword” czy aspiracja, wybił właśnie ostatni dzwonek. Te firmy, które chcą nie tylko przetrwać, ale tez rozwijać się, powinny przygotować się na permanentną implementację nowych rozwiązań technologicznych, automatyzację wielu zadań i procesów, ale przede wszystkim na edukację pracowników.  

Umiejętności cyfrowe niezbędne niezależnie od roli 

Zgodnie z raportem WEF z 2020 roku tempo wdrażania technologii w najbliższych latach znacznie przyśpieszy. Firmy będą przechodzić kolejne transformacje, począwszy od zmiany lokalizacji, łańcuchów wartości aż do przekształcenia struktury personelu. I nie chodzi tu tylko o restrukturyzacje i zwolnienia. Do 2025 roku ludzie będą spędzać na wykonywaniu bieżących zadań w pracy tyle samo czasu, co maszyny. Dynamiczne zmiany spowodowane z jednej strony automatyzacją, a z drugiej pogłębiającą się postpandemiczną recesją to swoiste double-disruption na rynku pracy. 

Brak odpowiednich kompetencji oraz mocnej strategii pozyskiwania talentów, potrzebnej wiedzy i umiejętności nie tylko osłabia pozycję firm, ale może mocno zagrozić ich przyszłości. Firmy potrzebują strategii w obszarze transformacji cyfrowej obejmujących absolutnie całe organizacje, nie zaś tylko obszar IT. A to nieodzownie wiąże się z szeroką edukacją we wszystkich obszarach organizacji.  

Czego powinniśmy się uczyć 

Pracownicy muszą dziś znać trendy w rozwoju nowych technologii i rozumieć ich potencjał, powinni też być świadomi zagrożeń cyfrowego świata i znać mechanizmy obrony. Wykształcić w sobie wspomniany wcześniej „digital mindset” i wykorzystywać go do radzenia sobie z różnymi wyzwaniami.  

Ogromna odpowiedzialność w procesie transformacji cyfrowej spoczywa na managerach średniego szczebla balansujących pomiędzy wizją i oczekiwaniami zarządów, a codziennym zarządzaniem swoimi pracownikami. Ta funkcja wymaga nie tylko dogłębnego zrozumienia technologii i biznesu, ale też silnego fundamentu psychologicznego.  

Kadra kierownicza powinna nie tylko znać trendy i rozumieć technologie i jej potencjał, ale także znać i rozumieć nowoczesne modele biznesowe, paradygmaty zmian w organizacji. Liderzy liniowi powinni również umieć planować zarówno pojedyncze zmiany, jak i widzieć cały obraz procesu transformacji oraz wiedzieć jak wykorzystać dane w procesie decyzyjnym, a także mądrze budować kulturę organizacyjną i wzmacniać siebie jako lidera. 

Potrzeba certyfikowania kompetencji  

Proces transformacji cyfrowej biznesów w Polsce, nie wspominając już o strukturach państwowych, jest nadal w początkowej fazie. Sami Polacy zostali sklasyfikowani do grupy narodów o najniższych kompetencjach cyfrowych wśród unijnych społeczeństw. W związku z tym nadal niewiele mamy dobrych case studies, sprawdzonych rozwiązań, praktycznych rad. Ale cyfryzacja jest transgraniczna, co daje nam możliwość pozyskiwania tej wiedzy z bardziej zaawansowanych rynków. Doświadczenie podmiotów oraz samych ekspertów, którzy przeszli przed ten proces jest niezwykle cenne. Ono też pozwala nie tylko zbudować mądrą strategię, zdobyć kluczowe kompetencje, ale przede wszystkim zdefiniować czego i na jakim poziomie tak naprawdę powinniśmy się nauczyć.  

Wiedza na temat transformacji w wielu firmach jest niepełna i niezwykle rozproszona. Dodatkowo, jej poziom i zrozumienie w różnych organizacjach rzadko kiedy jest jednolite. Usystematyzowanie jej jest fundamentalnym elementem ukierunkowanego i ustandaryzowanego planu rozwoju. Certyfikacja wiedzy i kompetencji w obszarze transformacji cyfrowej może ułatwić reskilling i upskilling, pozyskiwanie odpowiednich talentów, a przede wszystkim potwierdzać poziom zrozumienia cyfrowego ekosystemu i kompetencji potrzebnych do mądrego nim zarządzania i jak najefektywniejszego przechodzenia przed proces digitalizacji.  

[1] [2] [3, 4] [5, 5] [6] [7, 8]

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial