Marketing w świecie opartym o technologie – jak powinien wyglądać?

Technologia wkracza do wielu obszarów naszego życia. Dotyczy to przed wszystkim dużych firm i organizacji. Dla wielu działów np. finansowego, operacyjnego czy marketingowego to moment przełomowy, gdyż muszą zaimplementować rozwiązania technologiczne w swojej codziennej pracy. Jak poradzą sobie z tym wyzwaniem? 

Marketing to obecnie jeden z najważniejszych działów w każdej organizacji. Wobec zmieniającej się rzeczywistości oraz wszechobecnej technologii musi sprostać wielu nowym wyzwaniom, by efektywnie docierać do konsumenta. Jak twierdzi Bożena Leśniewska z Orange Polska, to właśnie marketing powinien być driverem zmian w organizacji i to właśnie ten dział powinien proponować rozwiązania. Dlaczego? Jak wskazuje, w przeszłości wraz z pojawieniem cyfrowych gigantów, firmy tradycyjne zrozumiały, iż pozostają w tyle – należało nadrobić zaległości. Kolejnymi czynnikami, które de facto zrewolucjonizowały świat marketingowców były social media oraz smartfony. To one zmieniły percepcję konsumentów i sprawiły, że zaczęli oni mniej ufać kampaniom reklamowym, a bardziej rekomendacjom.

Jaka będzie przyszłość marketingu? 

Jaki zatem narzędziami powinien posługiwać się sprawy marketingowiec? Jak podkreśla Bożena Leśniewska, wciąż jednym z głównych elementów dla działów marketingu jest customer experience. Notuje się także spadek zainteresowania klasycznym marketingiem produktowym na rzecz personalizacji. Tu kluczową rolę będą odgrywać dane oraz ich umiejętne wykorzystanie dzięki odpowiednim narzędziom IT. Bardzo ważna jest także osobowość samego marketingowa, zrozumienie tematu oraz determinacja, z jaką na co dzień działa. Nieodłącznym elementem pozostaje także ciągła edukacja w zakresie technologii oraz ich implementacji. 

Inspiracje – kogo warto śledzić? 

Seth Godin – amerykański autor książek, guru marketingu. 

https://www.sethgodin.com/

Scott Brinker – programista i przedsiębiorca, autor książki Hacking Marketing: Agile Practices to Make Marketing Smarter, Faster, and More Innovative. 

https://chiefmartec.com/

https://twitter.com/chiefmartec

8 książek o przyszłości i nowych technologiach, które pozwolą Ci dobrze rozumieć zmieniający się świat

Poznaj listę lektur rekomendowanych przez Jowitę Michalską oraz wybitnych speakerów nadchodzącej konferencji Masters&Robots. Dowiedz się, po jakie tytuły sięgać rozwijając swoje umiejętności, a także prowadząc biznes.

Odkryj lektury, które pozwolą Ci szerzej spojrzeć na nowe technologie i dowiedzieć się, jak wpływają na naszą pracę i zmieniają świat:

Przyszłość jest bliżej, niż nam się wydaje. Jak konwergencja technologii radykalnie zmieni biznes, przemysł i nasze życie — Peter H. Diamandis, Steven Kotler

To książka o tym, w jaki sposób technologia rozszerzy granice tego, co możliwe i przekształci świat, który znamy dziś. W lekturze znajdziesz odpowiedzi między innymi na takie pytania jak: co będzie, kiedy sztuczna inteligencja, robotyka, rzeczywistość wirtualna, biologia cyfrowa i wszechobecność sensorów zderzą się z drukiem 3D, blockchainem i globalnymi sieciami o wysokiej przepustowości. Jedna z 10 najlepszych książek biznesowych 2020 roku według Amazona.

Link

Maszyna, Platforma, Tłum: Jak ujarzmić cyfrową rewolucję? – Andrew McAfee, Erik Brynjolfsson

Przewodnik lidera po sukcesie w szybko zmieniającej się gospodarce. McAfee i Brynjolfsson dostarczają zarówno wnikliwą analizę nowego świata, jak i zestaw narzędzi, dzięki którym można w nim dobrze prosperować. Jest to lektura idealna dla starupów i firm o ugruntowanej pozycji, a także każdej osoby, która zastanawia się, co przyniesie przyszłość.

Link

A Woman Makes a Plan : Advice for a Lifetime of Adventure, Beauty, and Success – Maye Musk

W tej książce Maye Musk – matka największego innowatora naszych czasów, Elona Muska, dzieli się osobistymi historiami i lekcjami wyniesionymi z życia, przekazując zdobytą wiedzę i mądrość dotyczącą kariery, rodziny, zdrowia i codziennego życia. Opowiada o tym jak budować poczucie własnej wartości i wzmacniać naszą zdolność do decydowania o własnych wyborach.

Link

The Infinite Resource: The Power of Ideas on a Finite Planet – Ramez Naam

W swojej książce Ramez Naam pokazuje drogę do przyspieszenia innowacji, które mogą doprowadzić cały świat do większego bogactwa i dobrobytu ludzi. Dziś jesteśmy nękani przez szereg wyzwań związanych z zasobami naturalnymi i środowiskiem, które stanowią ogromne zagrożenie dla dobrobytu, pokoju na świecie i samej planety. Jeśli jednak zaczniemy działać, te problemy można rozwiązać. Ta książka zawiera plan ocalenia świata. 

Link

Transparency in ESG and the Circular Economy: Capturing Opportunities Through Data – Cristina Dolan, Diana Barrero Zalles 

Ta książka to holistyczne spojrzenie na ESG, które wykracza poza kwestie środowiskowe i są ściśle powiązane z kwestiami społecznymi. Obydwie te kwestie wynikają z zarządzania organizacją: uczciwości, z jaką podejmowane są i wdrażane decyzje, co ostatecznie definiuje kulturę korporacyjną. ESG ma wpływ na codzienne życie każdego w dzisiejszym połączonym świecie, w którym organizacje, firmy i jednostki zależą od siebie na różnych poziomach. Brak zrównoważonego rozwoju jakiegokolwiek podmiotu zagraża jego przyszłemu istnieniu, zaburzając cały ekosystem, dlatego jest to lektura obowiązkowa.

Link

The Big Nine: How the Tech Titans and Their Thinking Machines Could Warp Humanity – Amy Webb

Amy Webb ujawnia jak dziewięć wielkich korporacji może nieumyślnie umożliwiać działanie ogromnych zespołów inteligentnych systemów, które nie podzielają naszych motywacji, pragnień ani nadziei związanych z przyszłością ludzkości. Lubimy myśleć, że mamy kontrolę nad przyszłością sztucznej inteligencji. W rzeczywistości jednak my – zwykli ludzie, których dane zasilają AI – tak naprawdę nie mamy nad niczym kontroli. Ta książka zawiera strategię zmiany kursu i wytycza ścieżkę wyzwolenia nas od algorytmicznych decydentów i potężnych korporacji. 

Link

Post Corona: biznes w czasach pandemii – Scott Galloway

Autor bestsellerów i profesor NYU Business School, Scott Galloway, przedstawia wnikliwą i pilną analizę tego, kto może wygrać, a kto przegrać w świecie po pandemii, która nie tyle spowodowała zmiany, co przyspieszyła trendy, które już się rozpoczęły. W książce Post Corona nakreśla on kontury kryzysu i możliwości, które stoją przed nami. Niektóre firmy, takie jak potężne monopole technologiczne, rozkwitną w wyniku zakłóceń. Inne branże, takie jak szkolnictwo wyższe, będą walczyły o utrzymanie swojej wartości, która nie ma już sensu, gdy nie możemy stanąć ramię w ramię. Pandemia przyspieszyła głębsze trendy w rządzie i społeczeństwie, odsłaniając coraz większą przepaść między naszą wizją Ameryki jako krainy możliwości, a niepokojącymi realiami pogarszającego się dobrobytu.

Link

Growth – Vaclaw Smil

Wzrost był zarówno niewypowiedzianym, jak i wyraźnym celem naszych indywidualnych i zbiorowych dążeń. Rządzi życiem mikroorganizmów i galaktyk; kształtuje możliwości naszych niezwykle dużych mózgów i fortuny naszych gospodarek. Wzrost przejawia się w rocznych przyrostach skorupy kontynentalnej, rosnącym produkcie krajowym brutto, siatce wzrostu dziecka, rozprzestrzenianiu się komórek rakowych. W tej książce Vaclav Smil oferuje systematyczne badanie rozwoju przyrody i społeczeństwa, od maleńkich organizmów po trajektorie imperiów i cywilizacji. Smil zabiera czytelników od inwazji bakterii, poprzez metabolizm zwierząt, po megamiasta i globalną gospodarkę — przygląda się wzrostowi w złożonych systemach, poczynając od wzrostu populacji ludzkich, a kończąc na rozwoju miast.

Link

Obejrzyj #DIGITALKS Jowity Michalskiej

Rolnictwo molekularne – czy w przyszłości szczepionki będą uprawiane w roślinach?

To już ostatnie dni lata, drzewa i krzewy powoli zaczynają zmieniać kolory, owoce i warzywa stały się dorodne i dojrzałe, w powietrzu czuć zbliżającą się jesień. Wyobraź sobie, że właśnie wgryzasz się w soczystą pomarańczę… jej orzeźwiający sok rozpływa się w ustach i… gratulacje właśnie przyjąłeś szczepionkę na najnowszego wirusa. Brzmi jak scenariusz do kolejnego filmu science fiction? Czy już wkrótce leki będą podawane w owocach i warzywach? Czym jest i w jakim kierunku zmierza rolnictwo molekularne? 

Rolnictwo molekularne to program biotechnologiczny, który obejmuje modyfikację genetyczną produktów rolnych do produkcji białek i chemikaliów w celach komercyjnych i farmaceutycznych. Jego głównym celem jest to, aby rośliny w jak najlepszy sposób syntetyzowały leki i szczepionki. Obecnie korzystając z inżynierii genetycznej i biologii syntetycznej, naukowcy potrafią wprowadzić zupełnie nowe szlaki biochemiczne do komórek roślinnych – a nawet do całych roślin, jest to szereg następujących po sobie reakcji biochemicznych, w których to produkt jednej reakcji jest substratem kolejnej. Wszystko po to, aby przekształcić je w bioreaktory jednorazowego użytku. 

Termin rolnictwo molekularne został wymyślony w 1986 roku, ale dopiero po upływie trzech dekad  FDA (z ang. Food and Drug Administration) zatwierdziło pierwsze białko terapeutyczne pochodzenia roślinnego, które jest pomocne do leczenia choroby Gauchera – rzadkiego zaburzenia genetycznego, które uniemożliwia właściwe rozkładanie się tłuszczów w organizmie ludzkim. 

Doktorzy Hugues Fausther-Bovendo i Gary Kobinger z Laval University w Kanadzie i Galveston National Laboratory w Teksasie zgodnie stwierdzili, że rośliny od dawna są pomijanym zasobem w bioprodukcji. Dlaczego ta dziedzina ma potencjał? Ponieważ rośliny są względnie tanie w uprawie oraz odporne na powszechne formy skażenia, które towarzyszą innym procesom produkcji leków, a jednocześnie są przyjazne dla środowiska. Do przechowywania powstałych w ten sposób białek nie są potrzebne ani ultra-zimne zamrażalki, ani bardzo sterylne warunki. Łatwo można je przechowywać na przykład w nasionach. Innym z benefitów jest szybkość produkcji. Kanadyjska firma Medicago w ciągu zaledwie trzech tygodni wyprodukowała potencjalną szczepionkę przeciw Covid-19 – naśladującą zewnętrzną warstwę wirusa i wywołującą odpowiedź immunologiczną w organizmie. Szczepionka jest obecnie w końcowej fazie badań klinicznych.  

Czy chciałbyś żyć w świecie w którym zamiast zastrzyków insuliny osoby z cukrzycą mogą po prostu zjeść pomidora, a zamiast szczepić się na grypę, mógłbyś wziąć kęs kukurydzy? Rozwój rolnictwa molekularnego zachęcił DARPA (a ang. Defense Advanced Research Projects Agency) do sfinansowania trzech ogromnych obiektów w celu optymalizacji szczepionek wytwarzanych przez rośliny. Autorzy tego projektu stwierdzili, że „rolnictwo molekularne może mieć znaczący wpływ na zdrowie ludzi i zwierząt w przyszłości”. A co jeśli kiedykolwiek osiedlimy się na Marsie? Rośliny będą znacznie łatwiejsze w uprawie niż zbudowanie całej infrastruktury farmaceutycznej.  

Dodatkowym plusem jest fakt, że posiadamy tysiące lat doświadczenia w dziedzinie rolnictwa, dlatego stosunkowo łatwo jest nam określić najlepszy sposób uprawy liści tytoniu wytwarzających przeciwciała, ziemniaków zawierających antytoksyny lub soi do produkcji szczepionek przeciw wirusom. Aby je wyhodować nie jest potrzebny specjalistyczny sprzęt, wystarczy, że posadzisz roślinę, zadbasz o jej nawodnienie oraz odpowiednią uprawę, a resztą zajmie się natura. Cały proces jest ekonomiczny i zrównoważony. 

Inna alternatywa? 

Weźmy na przykład zwykłe drożdże – ulubiony obiekt badań naukowców inżynierii genetycznej oraz najlepsi przyjaciele piwowarów. W jednym z ostatnich badań zespół z Uniwersytetu Stanford dokonał 34 modyfikacji DNA drożdży, aby chemicznie złożyć cząsteczkę, która będzie w stanie oddziaływać na ludzkie mięśnie, gruczoły i tkankę. Innymi bioreaktorami do syntezy leków, przeciwciał i szczepionek są na przykład komórki owadów czy jaja. Szczepionka przeciw grypie jest hodowana w jajach kurzych, co wspomaga wzrost osłabionej wersji wirusa. Chociaż wykorzystanie komórek drożdży lub ssaków do bioprodukcji jest dziś normą, to jest dość kosztowne rozwiązanie. Poza tym zabiegi te są stale zagrożone patogenami odzwierzęcymi — niebezpiecznymi, chorobotwórczymi robakami, które mogą zmarnować cały zbiornik preparatu. 

Obecnie możemy zaobserwować boom na narzędzia do edycji genów, dlatego rolnictwo molekularne jest na fali. Cały ten proces jest podobny do upraw genetycznie modyfikowanych (GM). Rozpoczyna się od wprowadzenia do komórki lub do całej rośliny wektora, który zawiera kod genetyczny umożliwiający wytworzenie białka lub szczepionki. W zależności od typu wektora, nowe DNA może połączyć się z własnym genomem rośliny w coś, co nazywa się „stabilną ekspresją”  lub może unosić się na powierzchni komórek na tyle długo, aby roślina mogła wytworzyć własne ścieżki tworzenia białek, co nazywane jest „przejściową ekspresją”. Autorzy badań twierdzą, że możliwe jest wyhodowanie szczepionek i białek terapeutycznych w ciągu zaledwie kilku tygodni. Szczepionki produkowane przez rośliny i przeciwciała monoklonalne – na przykład te stosowane w leczeniu ciężkich przypadków COVID19 – są znacznie silniejsze niż podobne cząsteczki wytwarzane w jajach kurzych lub drożdżach. Większość szczepionek w dzisiejszych czasach wymaga dodatkowej stymulacji odpowiedzi immunologicznej. Natomiast uzyskana w roślinach szczepionka zawiera grupę roślinnych biochemikaliów, które czynią preparaty szczepionek znacznie prostszymi i przystępniejszymi. Na uwagę zasługuje fakt, że stworzone do tej pory przeciwciała monoklonalne wytwarzane przez rośliny przeciwko wirusowi HIV i Ebola wykazywały bardzo niewiele skutków ubocznych, z których najczęstszymi była tylko niewielka gorączka. Czy jest to przełom w dziedzinie nauki? Niestety, ale podczas pierwszych kilku lat testów okazało się, że odsetek osób zaszczepionych, które wygenerowały odpowiedź immunologiczną był znacznie niższy, niż tych w  badaniach klinicznych z zastosowaniem standardowych szczepionek. Obecnie wraz z rozwojem CRISPR (ang. Clustered Regularly Interspaced Short Palindromic Repeats) i innych narzędzi do edycji genów „jadalne szczepionki roślinne generują silne odpowiedzi immunologiczne”. Podczas ostatnich testów użyto jadalnych szczepionek roślinnych pochodzących z ryżu, zbóż oraz kukurydzy. Chociaż obecnie dziedzina ta jest w fazie rozwoju przedklinicznego. To naukowcy obawiają się, że generalna niechęć oraz nieufność ludzi do GMO może się utrzymać. 

Rolnictwo molekularne może być doskonałą alternatywą dla tradycyjnej formy wytwarzania leków i szczepionek, minimalizując jednocześnie wpływ na środowisko oraz klimat. Wykorzystywanie roślin jako biofabryk zastępczych zaczęło się od prostego obliczenia: są tanie i łatwe w uprawie. Rośliny potrzebują tylko trzech rzeczy: światła, wody i gleby. Ewentualnie można jeszcze dodać nawóz. W razie potrzeby szklarnie są nadal znacznie bardziej ekonomiczne niż bioreaktory ze stali nierdzewnej. Istnieje jednak wiele niewiadomych oraz pytań. Jak daleko posunie się ta dziedzina? Czy jest to bezpieczne? Na pewno w przyszłości trzeba będzie stworzyć wiele nowych procedur i zasad dotyczących zrównoważonych upraw. Jednak obecne analizy oraz testy są bardzo obiecujące. 

Roboty – nasi przyjaciele i pracownicy

Jak ma na imię Twój najlepszy przyjaciel? A kim jest Twój ulubiony kolega z pracy? Czy możliwe jest żeby był nim robot? W tym artykule Peter Diamandis — prezes Fundacji XPRIZE oraz założyciel Singularity University – instytucji z Doliny Krzemowej, która doradza światowym liderom w zakresie wykładniczo rozwijających się technologii opowie o obecnym wpływie robotów na nasze codzienne życie oraz o tym jaka jest przyszłości robotyzacji.  

Niektóre filmy wykreowały wizerunek robotów jako często zmutowanych, nieprzewidywalnych oraz brutalnych zabójców. Na szczęście rzeczywistość jest o wiele bardziej pozytywna i fascynująca. Ciągły postęp technologiczny sprawia, że roboty coraz częściej stają się naszymi współpracownikami, a nawet opiekunami i towarzyszami w prywatnym życiu. Według raportu Littler Workplace Policy Institute: „Robotyka to najszybciej rozwijająca się branża na świecie, która w ciągu następnej dekady stanie się jednym z największych sektorów”.  

Rozwój robotyzacji 

Z raportu McKinsey Global Institute z 2017 roku wynika, że ​​prawie 50% stanowisk i zadań, które są obecnie wykonywane przez pracowników jest w przyszłości zagrożonych automatyzacją. Obecnie obserwujemy wykładniczy wzrost w obszarze różnorodności, zwinności i mobilności robotów. Dzięki czujnikom i siłownikom nowej generacji oraz ogromnej ilości danych, obliczeń i sztucznej inteligencji nastąpił dynamiczny rozwój tej dziedziny. To, co w głównej mierze napędza obecną rewolucję, to przede wszystkim uczenie maszynowe, a wiele z tego, co potrafią dzisiejsze maszyny jest wynikiem tańszych, szybszych i wszechobecnych obliczeń napędzających sztuczną inteligencję. Dodatkowym elementem jest druk 3D, który pozwala naukowcom oraz inżynierom szybciej projektować, budować i testować zrobotyzowane części oraz rozbudowane sieci i czujników, które zbierają i dostarczają dane do algorytmów robota. 

Firma Festo skonstrułowała robota, który potrafi latać tak jak ptak. Boston Dynamics tworzy roboty, które podczas przenoszenia ciężkich ładunków (ważących nawet ponad sto kilogramów) mogą się wspinać, czołgać, skakać, a nawet tańczyć do muzyki. Natomiast Chef Robotics, wprowadzają innowacyjne rozwiązania i maszyny do pracy w przemyśle spożywczym. Dlaczego roboty są często wydajniejszymi pracownikami? Ponieważ nie łączą się w związki zawodowe, nie spóźniają się, nie narzekają, ani nie muszą wychodzić na przerwę, zamiast tego mogą przez cały czas pracować na linii montażowej za zaledwie kilka dolarów za godzinę. Od 1 stycznia 2021 r. płaca minimalna w Kalifornii wynosi 14 USD za godzinę (dla pracodawców zatrudniających 26 lub więcej pracowników), dlatego maszyny staja się znacznie bardziej opłacalne. Dodatkowo dochodzą kwestie mobbingu oraz wykorzystywania pracowników. O chińskiej firmie Foxconn, która produkuje części do iPhone’a Apple, zrobiło się głośno w mediach w 2013 roku, kiedy to gwałtownie rosnący popyt na telefony komórkowe doprowadził do sporów pracowniczych, licznych doniesień o trudnych warunkach pracy, a nawet zamieszek i samobójstw. W następstwie tych wydarzeń, w 2016 roku Foxconn zautomatyzował 30% swojej siły roboczej, redukując 60 000 miejsc pracy i zastępując je maszynami. Roboty zastępują pracowników fizycznych, wspomagają kierowców ciężarówek podczas autonomicznej jazdy, oraz lekarzy podczas operacji i opieki nad potrzebującymi. 

Mój przyjaciel robot 

Czy możliwa jest przyjaźń człowieka z maszyną? Przykładem może być Moxie – mały, podobny do Pixara robot z dużymi wirtualnymi oczami, który w realistyczny sposób potrafi rozmawiać z dziećmi oraz opowiadać im historie, stając się ich spersonalizowanym towarzyszem. Co ważne, Moxie nie stara się być ani zbyt doskonały, ani zbyt ludzki, wręcz przeciwnie – ma cechy podobne do człowieka: uczy się i popełnia błędy. Dodatkowo posiada rzeczywistą osobowość i uczy się w trakcie nawiązywania interakcji. Nowe bodźce „odblokowują” kolejne zachowania, dodatkowo angażując dziecko, co idealnie sprawdza się, jeśli jest małe lub ma trudności w uczeniu się. 

Obecnie ciężko jest wskazać dziedzinę, w której nie występuje automatyzacja i robotyzacja. Ciągły, wykładniczy rozwój sztucznej inteligencji, robotyki oraz innych technologii, wraz z coraz lepszym zrozumieniem ludzkiej natury, sprawa, że roboty pretendują do roli naszych współpracowników, a nawet przyjaciół. Na co dzień pełniąc rolę opiekunów osób starszych, chorych, czy samotnych. Są nauczycielami i towarzyszami naszych dzieci. Pomagają nam w obowiązkach zawodowych, wykonując pracę często w ekstremalnych warunkach, temperaturach lub wysokościach. Nie męczą się, nie zapominają, nie muszą wychodzić na przerwy. Czy w związku z tym powinniśmy obawiać się o to czy roboty zabiorą nam zatrudnienie? Specjaliści są zgodni, że maszyny nigdy całkowicie nie zastąpią nas w pracy, poza tym automatyzacja wymusza powstawanie wielu nowych zawodów, o których być może jeszcze nie słyszeliśmy. Stwarza to nowe możliwości, dlatego już teraz warto zacząć inwestować w kompetencje i umiejętności, które będą potrzebne na rynku pracy w przyszłości.  

Raport: Pokolenie równoległych światów

Jak długo będzie trwała pandemia? W marcu 2020 roku czterech na dziesięciu Polaków spodziewało się, że kryzysowa sytuacja i związane z nią obostrzenia skończą się w ciągu trzech miesięcy. W styczniu 2021 roku już co trzeci Polak uważał, że sytuacja potrwa kolejne 2-3 lata, a 17% ankietowanych zgodziło się z ponurym stwierdzeniem, że pandemia nie skończy się nigdy. Obecnie za nami jest już jednak trzecia, najtrudniejsza, fala zachorowań. Rosnąca liczba zaszczepionych oraz luzowanie obostrzeń wprowadziło pierwszy powiew optymizmu i nadziei, że największy kryzys mamy już za sobą.

COVID-19 nadal jednak silnie kształtuje naszą codzienność. Pandemia organizuje nasze życie, wpływa na naszą sytuację zawodową, to, jak i z kim spędzamy czas oraz jak się czujemy. Stawką w grze jest nasze zdrowie fizyczne i psychiczne, relacje z naszymi bliskimi, znajomymi i współpracownikami oraz sytuacja finansowa. Jednocześnie wyzwania, którym muszą sprostać poszczególne grupy wiekowe, są diametralnie różne: nie sposób porównać sytuację pracującej zdalnie matki z tą, której doświadcza studiujący nastolatek.

Dlatego w tym raporcie przyglądamy się wybranej grupie wiekowej: osobom w wieku 25-50 lat, czyli pokoleniu równoległych światów, funkcjonującym jednocześnie w świecie rzeczywistym i wirtualnym. Jest to pokolenie, dla którego „cyfrowe” nie zawsze oznacza „wygodniejsze” czy „lepsze”. Po ponad intensywnym roku, spędzonym przed ekranami, wielu z nas odczuwa zmęczenie. Jednocześnie jesteśmy otwarci na cyfrowość, kiedy ułatwia ona spełnianie naszych potrzeb, np. monitorowanie stanu zdrowia czy aktywności fizycznej.

Zobacz pełny raport “Pokolenie równoległych światów”

Medicine,Doctor,Touching,Tablet.,Medical,Technology,And,Futuristic,Concept.

Jak sztuczna inteligencja zmieni opiekę zdrowotną w przyszłości?

Wyobraź sobie, że budzisz się w 2026 roku. Twój personalny asystent zdrowia wykorzystując dziesiątki tysięcy czujników w ciągu 30 sekund przeprowadza kompleksową diagnostykę Twojego ciała, informując Cię, że w ciągu następnych trzech dni zachorujesz na grypę. Brzmi jak scena z filmu science fiction? Czy jednak jest to realna wizja przyszłości? Jak już wkrótce może zmienić się opieka zdrowotna? W tym artykule Peter Diamandis – futurysta, autor bestsellerów, założyciel i prezes Singularity University, prowadzący wieloletnie badania nad zdrowiem i długowiecznością przeanalizuje wpływ sztucznej inteligencji na rozwój medycyny w przyszłości.  

Dane z czujników monitorowania stanu zdrowia i urządzeń do noszenia  

Oura Ring to inteligentny pierścień połączony z aplikacją, który podczas snu rejestruje najważniejsze informacje dotyczące ogólnego stanu zdrowia, a w ciągu dnia ruch i aktywność fizyczną użytkownika. Jest połączeniem zaawansowanej technologii, czujników oraz minimalistycznego wyglądu. Powstał, aby dostarczać precyzyjnych i spersonalizowanych informacji z najbardziej wiarygodnego źródła – Twojego ciała. 

Dzięki współpracy z Rockefeller Neuroscience Institute opracowano oparty na sztucznej inteligencji system do identyfikacji osób zanim zarażą się koronawirusem. Wykorzystując diody LED na podczerwień i czujniki temperatury ciała, pierścień Oura był w stanie z 90 % skutecznością wykryć COVID-19 trzy dni wcześniej zanim wystąpiły pierwsze objawy. Firma Oura Ring nawiązała również współpracę z aplikacją WILD.AI, która wspomaga sportowców w utrzymaniu jak najlepszej efektywności na treningach. 

Ultradźwięki w obrazowaniu medycznym 

Exo.inc to platforma ultrasonograficzna, połączona ze sztuczną inteligencją, która powstała po to, aby unowocześnić analizę wyników klinicznych oraz usprawnić obrazowanie medyczne i terapeutyczne. Firma dostarcza niedrogie i łatwe w użyciu rozwiązania medyczne oraz przenośne urządzenia ultradźwiękowe dla pracowników służby zdrowia na całym świecie, które umożliwiają podejmowanie szybszych decyzji, przekładających się na wyniki pacjentów. Dzięki wykorzystaniu czujników i nanotechnologii do wizualizacji, program jest w stanie przedstawić (w formie obrazu 3D) dowolną część ciała – od narządów, po układ naczyniowo-krwionośny.  

Algorytmy w obrazowaniu  

Qure.ai to jeden z najbardziej zaawansowanych startupów z obszaru MedTech wdrażający zaawansowane rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. W swojej ofercie posiadają wysoko wyspecjalizowane algorytmy pomocne przy prześwietleniach rentgenowskich, tomografii komputerowej i rezonansie magnetycznym – trzech najczęściej wykonywanych badaniach w szpitalach. Na przykład technologia qXR lokalizuje oraz identyfikuje nieprawidłowości na zdjęciach rentgenowskich klatki piersiowej. Służy również do badań przesiewowych pod kątem wykrywania gruźlicy. Innym urządzeniem jest QER wykorzystywany do tomografii komputerowej u pacjentów z podejrzeniem urazu głowy lub udaru mózgu. Z niebywałą precyzją wykrywa krytyczne nieprawidłowości, takie jak krwawienia, złamania i przesunięcia nadając im priorytetowy charakter podczas leczenia. 

Diagnostyka i leczenie raka 

Często w celu zdiagnozowania danego stadium oraz typu raka lekarze wykonują biopsję tkanki nowotworowej. Oglądając jej objętość i charakterystyczne cechy pod mikroskopem są w stanie postawić diagnozę. Platforma PathAI wykorzystuje najnowocześniejszą technologię, aby w jeszcze bardziej dokładny sposób diagnozować i leczyć niektóre z najtrudniejszych współczesnych chorób. Ich najnowsze badania skupione są wokół stworzenia narzędzia, które automatycznie analizuje reakcję choroby podczas wdrażania nowych metod leczenia. Modele uczenia maszynowego zostały wyszkolone w celu przewidywania i wyszukiwania molekularnych cech raka skóry, żołądka, piersi i płuc, tak aby lekarze dokładnie wiedzieli, jaki lek bądź metoda leczenia okaże się najbardziej skuteczna.  

Badania nad lekami  

Insilico Medicine dostarcza najnowsze rozwiązania czołowym firmom farmaceutycznym i biotechnologicznym, aby usprawniać działania badawczo-rozwojowe oraz proces odkrywania nowych substancji i leków. Działa jak „silnik napędowy do odkrywania nowych leków”. Inteligentna technologia jest w stanie przeanalizować miliony próbek oraz danych w celu określenia charakterystycznych cech biologicznych danych chorób. Wykorzystując sztuczną inteligencję identyfikuje najbardziej obiecujące metody leczenia. W ciągu ułamku sekundy wykonuję pracę do której normalnie potrzeba by było 5000 osób. 

Sztuczna inteligencja, a duże zbiory danych 

Innowacyjne platformy takie jak Fountain Life, czy Health Nucleus Fountain Life specjalizują się w diagnostyce prewencyjnej całego ciała. Wykonują między innymi całościowe badania rezonansem magnetycznym, tomografię komputerową tętnic wieńcowych, sekwencjonowanie całego genomu, diagnostykę krwi i wiele więcej. Tak głęboka analiza generuje ponad 150 gigabajtów danych o Tobie, Twoim ciele i zdrowiu. Czy znasz lekarza, który byłby w stanie zinterpretować te wszystkie dane bez pomocy sztucznej inteligencji? Jeśli tak, to ile czasu by to zajęło? A czy wiesz, że statystycznie co 26 sekund pojawia się nowy artykuł medyczny, co daje 3300 artykułów dziennie, czyli ponad 1,2 miliona artykułów rocznie? Ile z tych artykułów przeczyta Twój doktor? Dla porównania twój lekarz AI może przeczytać i zapamiętać każdy artykuł medyczny, jaki kiedykolwiek napisano. 

Sztuczna inteligencja, a operacje chirurgiczne 

A co jeśli wyleczenie Twojej choroby wymaga operacji? Z badania przeprowadzonego w Baylor Medical Center wynika, że ponad połowa niepożądanych zdarzeń chirurgicznych wynika z błędu ludzkiego. Z pozoru niewielka pomyłka może często decydować o życiu lub śmierci pacjenta. Z pomocą lekarzom przychodzi robot chirurgiczny STAR, który z dużo większą precyzją i szybkością niż człowiek jest w stanie zszyć przeciętą tkankę. Oprócz cięcia i zszywania wykonuje dodatkowo obrazowanie fluorescencyjne w 3D oraz jest pomocny przy zabiegach takich jak usuwanie guza nowotworowego oraz w chirurgii urazowej i chirurgii serca. STAR ma znaczący wpływ na to jak procedury chirurgiczne będą wyglądały w przyszłości. Większa precyzja w połączeniu z wiedzą najlepszych lekarzy spowoduje zmniejszenie prawdopodobieństwa wystąpienia błędów i powikłań. Dzięki takim postępom operacje nie będą już wiązać się z tak dużym ryzykiem. 

Sztuczna inteligencja już teraz drastycznie zmienia oblicze medycyny, analizując ogromne ilości danych i wspomagając pracę lekarzy. Urządzenia do noszenia, inteligentne platformy, sensory i algorytmy czasie rzeczywistym monitorują nasz stan zdrowia. Przyszłość będzie związana ze współpracą technologii i człowieka. Jesteśmy u progu rewolucji technologicznej w opiece zdrowotnej. Ogromne zbiory danych, niesamowita moc obliczeniowa, obliczenia kwantowe i innowacje przełożą się na zwiększenie wydajności opieki zdrowotnej i zmniejszenie liczby błędów ludzkich. To naprawdę fascynująca wizja przyszłości.  

Czy chcesz pracować cztery dni w tygodniu?

Czy chciałbyś pracować mniej, otrzymując takie samo wynagrodzenie? Mieć jeden dodatkowy dzień na realizację swoich marzeń i pasji lub po prostu na odpoczynek? Postępująca automatyzacja i zmiany technologiczne sprawiają, że wiele zadań robimy szybciej i sprawniej. Przed pandemią wiele osób nie wyobrażało sobie pracy zdalnej – jak się skoncentrować, gdy wokół jest tak wiele rozpraszaczy – dzieci, zwierzęta domowe, telewizor czy lodówka. Do tej pory dom był dla nas miejscem wypoczynku, a nie pracy. COVID-19 z dnia na dzień przewartościował dotychczasowe podejście, pokazując nam, że praca z domu jest nie tylko możliwa, ale również produktywna. Jednak gdzie leży granica pomiędzy pracą, a strefą relaksu, skoro praktycznie obie te płaszczyzny się na siebie nakładają. Według statystyk podczas pandemii średni czas, który poświęcamy na obowiązki zawodowe wydłużył o około dwie godziny, przez co wielu pracowników czuje, że praktycznie cały czas są w pracy. Obecnie w obliczu czwartej fali koronawirusa niektóre firmy opracowują elastyczny tryb zatrudnienia, inne chcą, aby pracownicy wracali do biura w pełnym wymiarze godzin. Zupełnie odmienne podejście zastosował rząd Islandii „odcinając” jeden dzień i tym samym wprowadzając „czterodniowy tydzień pracy”. Pomysł ten zrodził się jeszcze przed wybuchem pandemii i miał na celu zbadanie, jak taka zmiana wpłynie na wydajność i samopoczucie pracowników. Poniżej przedstawione zostały wyniki dwóch przełomowych badań i wnioski jakie mogą z nich wyciągnąć inne kraje i przedsiębiorstwa. 

Raport 

Niedawno opublikowany został raport „Going Public: Iceland’s journey to a shorter week” autorstwa Guðmundura D. Haraldssona i Jacka Kellama, stworzony we współpracy z organizacją non-profit Alda. W 2015 i 2017 r. w odpowiedzi na kampanie prowadzone przez związki zawodowe i organizacje społeczeństwa obywatelskiego, Radę Miasta Reykjavík i rząd Islandii zainicjowane zostały dwa testy dotyczące krótszego tygodnia pracy. W badaniach wzięło udział ponad 2500 pracowników, co stanowi około 1% całej aktywnej zawodowo populacji. Wielu z nich zredukowało 40-godzinny tydzień pracy do 35- lub 36-godzinnego. Zaoszczędzenie pięciu godzin wynikało między innymi ze zmniejszenia ilości lub wyeliminowania niepotrzebnych spotkań, efektywniejszego planowania zmian oraz większej produktywności w ciągu dnia. Ogólnym założeniem była nie tylko poprawa balansu pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, ale przede wszystkim zwiększenie produktywności. Warto dodać, że redukcjom czasu pracy nie towarzyszyły obniżki płac. Uczestnikami testu, były osoby pracujące zarówno na etacie jak i w systemach zmianowych na różnych stanowiskach od urzędników, pracowników przedszkoli i szpitali, po dostawców usług socjalnych. 

Rezultaty 

Jakie były rezultaty przeprowadzonych badań? Jak wynika z raportu zaprezentowane wyniki oparte były na danych zarówno jakościowych jak i ilościowych. Dostarczyły badaczom przełomowych i niezbitych dowodów na niezwykłą efektywność wynikającą ze skrócenia czasu pracy do czterech dni. Według badań wydajność i świadczenie usług przez pracowników pozostało takie samo, a nawet uległo polepszeniu. Nastąpiła znacząca poprawa samopoczucia uczestników – od redukcji poziomu odczuwanego stresu i syndromu wypalenia zawodowego po lepsze zdrowie psychiczne i równowagę między życiem zawodowym i prywatnym. Uczestnicy zgłaszali wzrost poziomu energii, co z kolei przekładało się na lepszą koncentrację i wyższą produktywność w ich pracy. Ludzie czuli również wzrost wsparcia ze strony kolegów, większą niezależność i kontrolę nad swoim tempem pracy oraz mniej konfliktów między pracą, a życiem domowym. Wzrosła również równość płci – mężczyźni zgłaszali, że przejmują więcej obowiązków domowych i bardziej równomiernie dzielą się zadaniami ze swoimi partnerkami. Wreszcie, menedżerowie stwierdzili, że morale pracowników są wyższe, a poziom produktywności jest utrzymany, jeśli nie poprawiony. Badania okazały się na tyle udane, że islandzkie związki zawodowe na stałe zredukowały godziny pracy dziesiątkom tysięcy pracowników w całym kraju. Obecnie około 86% całej pracującej populacji Islandii przerzuciło się na krótszy tydzień pracy lub uzyskało taką propozycję od swojego pracodawcy.  

Jak przepracować pięć dni w cztery? Chociaż niektórzy z nas poświęcają się rozwojowi swojej kariery, robiąc więcej niż od nich się wymaga i często zostając po godzinach, to inni nie pracują nieprzerwane osiem godzin, pięć dni w tygodniu. Wynika to między innymi z robienia sobie dodatkowych przerw, rozmów ze współpracownikami, bezmyślnego wpatrywania się w ścianę, zakupów online czy przeglądaniu mediów społecznościowych. Innymi słowy, mamy tendencję do dostosowywania czasu do pracy, którą mamy wykonać. Czasami napisanie jednego raportu może zając nam cały dzień, ponieważ nasza uwaga jest rozproszona poprzez inne dystraktory, innym razem wchodzimy w tryb hiper-skupienia, odcinając się od otoczenia i piszemy  cztery raporty, idziemy na dwa spotkania i w międzyczasie odpisujemy na maile. Wymaga to od nas trochę więcej wysiłku, ale pod koniec dnia wszystko jest zrobione. Dlaczego więc nie przestawić się na stałe w tryb hiperfokusa, aby pracować cztery dni w tygodniu, a piątego mieć wolne? 

Dlaczego udało się to właśnie Islandii?  

Islandia ze względu na swoją geografię nazywana jest „krainą ognia i lodu”. Na jej powierzchni znajdują się liczne lodowce, wulkany, gejzery, gorące źródła termalne oraz wodospady, co stanowi jedną z głównych atrakcji turystycznych. Pomimo dziewiczej natury i zapierających dech w piersiach widoków, to jej zaludnienie jest stosunkowo niewielkie. Całkowita populacja kraju stanowi około 368 000 mieszkańców, co daje 3,2 osób/km² (co ciekawe aż 5,6% populacji stanowią Polacy). Dla porównania liczba ludności w Polsce to około 38 mln, a zagęszczenie wynosi 122 osób/km2. Dodatkowo według magazynu „Global Finance” Islandia została uznana za najbezpieczniejsze państwo świata. Widoczne jest to w każdej dziedzinie życia i przekłada się to między innymi na stosunek pracowników do codziennych obowiązków, ponieważ gdyby występowała większa nierówność pracy i płacy utrudniałoby to wprowadzenie czterodniowego tygodnia. Nie wiemy jeszcze, czy i ile krajów pójdzie w ślady Islandii, ale jak donosi magazyn „The Atlantic” już prowadzone są testy w Hiszpanii i Szkocji, a Japonia i Nowa Zelandia stoją pierwsze w kolejce. 

W powyższym artykule opisane zostały wyniki dwóch testów przeprowadzonych na Islandii dotyczących skróconego tygodnia pracy. Ich celem było przeanalizowanie wpływu eksperymentu na samopoczucie i efektywność pracowników oraz jakości wykonywanej pracy. W badaniu wzięły udział osoby na różnych stanowiskach od pracowników żłobków, placówek opieki, szpitali, muzeów, po policjantów i urzędników rządowych w Reykjaviku. Badani zgłaszali, że wdrożenie nowego systemu spowodowało u nich lepsze samopoczucie, zachowanie większego balansu pomiędzy czasem wolnym i karierą oraz kontrolę nad tempem wykonywanych obowiązków. Menedżerowie również odnotowali większą efektywność oraz utrzymanie jakości pracy na takim samym lub wyższym poziomie. Tak pozytywne rezultaty sprawiły, że rząd Islandii postanowił na stałe wprowadzić taki system pracy. Czy inne kraje powinny wziąć z tego przykład? Czy taki system sprawdziłby się na polskim rynku pracy? Możemy być pewni, że postępująca automatyzacja i sztuczna inteligencja usprawnią jeszcze więcej procesów, sprawiając, że w przyszłości będziemy cieszyć się większą ilością wolnego czasu. Już teraz warto zastanowić się w jaki sposób go wykorzystamy. 

10 książek, które warto przeczytać w czasie wakacji

Czytanie to jeden ze sposobów na ciągłą naukę. Warto sięgać po nie nie tylko w razie konieczności, ale i dla własnego rozwoju. Poznajcie subiektywny przewodnik Jowity Michalskiej po książkach, które warto przeczytać w czasie wakacji.

David Epstein, Sięgaj jak najdalej. Dlaczego ludzie o szerokich zainteresowaniach wygrywają w wyspecjalizowanym świecie?


Rady dotyczące konsekwentnych wyborów, sugestie szybkiego wyboru ścieżki zawodowej i rozwoju słyszymy już od dzieciństwa. Przełomowa książka Davida Epsteina świadczy o czymś zupełnie innym. Okazuje się, że „generaliści” (czy jak Jowita lubi ich nazywać) multipotencjaliści – osoby uzdolnione w wielu dziedzinach – wyróżniają się kreatywnością i zdolnością do łączenia ze sobą nieoczywistych elementów. Epstein pokazuje to na licznych przykładach. Późno rozwijają w sobie nowe umiejętności, nie boją się porażek i niepowodzeń, często zmieniają swoje zainteresowania i właśnie dlatego odnoszą sukces, bo szerokie horyzonty, bogate doświadczenie i zdolność do patrzenia na problem z różnych perspektyw stają się szczególnie cenne w coraz bardziej wyspecjalizowanym i skomputeryzowanym świecie.

Scott Galloway, Post corona – od kryzysu do szans. Biznes w czasach pandemii

Scott Galloway, autor bestsellera “Wielka czwórka”, a jednocześnie przedsiębiorca, profesor szkoły biznesu NYU i doradca wielu prezesów. Analizuje, kto wygra, a kto może przegrać w świecie po pandemii i jakie działania można podjąć w firmie w trakcie kryzysu, by wyjść z niego obronną ręką. Jego nowa książka, Post Corona, to nie apokaliptyczna wizja przyszłości – autor serwuje w niej w równym stopniu zarówno ostrzeżenia, jak i pozytywne prognozy. Już teraz możemy obserwować olbrzymi zakres postępującej transformacji, ale musimy mieć świadomość, że kolejne rewolucje są jeszcze przed nami.

Jenny Odell, Jak robić nic? Manifest przeciw kultowi produktywności

Produktywność zawładnęła naszym światem. Powoli wkrada się w każdy obszar naszego życia. Książka „Jak robić nic? Manifest przeciwko kultowi produktywności”, opublikowana nakładem wydawnictwa Mova, to pozycja, która ukazuje to, na jak kruchym fundamencie został zbudowany i jak złudne jest poczucie bezpieczeństwa, które odczuwamy. Ta lektura nie sprawi, że nagle postanowimy rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady lub na drugi koniec świata, lecz jest bodźcem do tego, by nieco zwolnić i popatrzeć na problem w szerszym kontekście. W sześciu częściach książki autorka pomaga nam przejść proces, jakim jest zmiana naszego myślenia, ale i podejścia do tematu. Można to zauważyć już w tytułach rozdziałów: „Pochwała niczego” „Niemożność ucieczki”, „Ćwiczenia z uwagi”, „Ekologia nieznajomych”, „Odbudowa gruntu pod myślenie”.

Angela Duckworth, Upór. Potęga pasji i wytrwałości 

Psycholog Angela Duckworth dzieli się nowymi, fascynującymi odkryciami na temat tego, kto i dlaczego odnosi sukces w życiu. Opierając się na swoich przełomowych badaniach, Duckworth pokazuje, jak wiele osób osiąga niezwykłe rzeczy, nie tylko polegając na wrodzonym talencie, ale praktykując coś, co nazywa “grit”, czyli upór, wytrwałość. Okazuje się, że to właśnie one pozwalają osiągać niesamowite rzeczy. Duckworth objaśnia i odpowiada na liczne pytania związane z potencjałem, sukcesem, pasją i wytrwałością. Proponuje także formułę, na którą składa się sześć czynników przybliżających do sukcesu, a jednocześnie odchodzi od stereotypizacji.

Daniel Kahnemann, Noise

Autor bestsellerów Thinking, Fast and Slow (Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym), współautora Nudge i autora You Are About to Make a Terrible Mistake! napisał kolejną książkę, tym razem jest to Noise, przełomowa lektura, z której możemy dowiedzieć się, dlaczego ludzie dokonują złych osądów i jak poprzez kontrolowanie zarówno szumu, jak i uprzedzeń poznawczych, można dokonywać lepszych. 

W swojej książce Daniel Kahneman, Olivier Sibony i Cass R. Sunstein pokazują, w jaki sposób  szum przyczynia się do powstawania błędów w wielu dziedzinach, w tym w medycynie, prawie, zdrowiu publicznym, prognozowaniu ekonomicznym, bezpieczeństwie żywności, kryminalistyce, orzeczenictwie, ochronie dzieci, strategii, ocenach wydajności i doborze personelu. I chociaż szum można znaleźć wszędzie tam, gdzie ludzie podejmują decyzje i oceny, zarówno jednostki, jak i organizacje powszechnie ignorują jego rolę. Dzięki kilku prostym środkom zaradczym, ludzie mogą zredukować zarówno szum, jak i uprzedzenia, a tym samym podejmować znacznie lepsze decyzje. Jak? Między innymi o tym opowiada ta lektura. Jest to tytuł, który powinien znaleźć się w biblioteczce każdego lidera.

Peter Diamandis, Przyszłość jest bliżej niż nam się wydaje

Na początek, zwłaszcza jeśli chcemy poznać lub uporządkować wiedzę o nowych technologiach czym tak naprawdę są, skąd się wzięły i jaka jest ich rola obecnie – polecam mocno, napisaną w duchu opowieści, książkę twórcy Singularity University Petera Diamandisa  „Przyszłość jest bliżej niż nam się wydaje. Jak konwergencja technologii radykalnie zmieni biznes, przemysł i nasze życie”.

Peter jest jednym z najwybitniejszych ekspertów od technologii na świecie. Uważam, że to wspaniała książka i bardzo dobrze tłumaczy takie współczesne tematy jak: samochody autonomiczne, kwestię tego, czy roboty zabiorą nam pracę czy raczej wesprą nas w radzeniu sobie z trudnymi zadaniami, podróże kosmiczne, organy drukowane w 3D, Internet rzeczy itp. W swojej książce Diamandis omawia również poszczególne gałęzie biznesu, takie jak biznes modowy, bankowość czy biznes rozrywkowy i zmiany jakie w nich zajdą w związku z rozwojem technologii. Książka jest obowiązkową lekturą dla osób, które chcą odnaleźć się w dzisiejszym świecie i jego zmieniającym się obliczu. 

Andrew McAfee, Erik Brynjolfsoon, Maszyna platforma tłum jak ujarzmić cyfrową rewolucję

Prof. Andrew McAfee w swojej najnowszej książce porusza temat nadchodzących zmian. Roboty, sztuczna inteligencja, samochody autonomiczne czy szybki rozwój wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości czy wirtualnych światów już teraz rozwijają się błyskawicznie, a pandemia tylko przyspieszyła dodatkowo ten rozwój. To, że maszyny regularnie będą wspierać lub też czasem zastępować ludzkie umysły przede wszystkim z powodu umiejętności uczenia się i autonomicznego rozwoju, nie pozostawia żadnych wątpliwości. Zamiast ograniczonych i zamkniętych produktów, firmy będą musiały dostarczać klientom platformy umożliwiające ich darmowy rozwój oraz personalizację. Tłum z kolei zrewolucjonizuje sposób zarządzania firmą. Dzięki technologii zbiorowa mądrość będzie coraz częściej zarządzała działalnością firmy i rozwiązywała złożone problemy dzisiejszego świata. Ta rzeczywistość już nadchodzi, dlatego warto zajrzeć do książki McAfee’ego i Brynjolfsoona, by poznać ją bliżej już teraz.

Leidy Klotz, Subtract: The Untapped Science of Less

Łącząc dowody z obszaru nauki i projektowania, Subtract: The Untapped Science of Less bada inne podejście do rozwiązywania problemów dzisiejszego życia: udowadniając, dlaczego przeoczamy odejmowanie i jak możemy uzyskać dostęp do jego niewykorzystanego potencjału. Uważam, że w czasie przebodźcowania i kultury ciągłego rozwoju, robienia więcej i więcej, taka książka, która pokaże nam, że dokładając coś do swojego życia musimy zastanowić się co powinniśmy odjąć, jest bardzo wartościowa.

Adam Grant, The Power Moves

Adam Grant jest psychologiem i profesorem psychologii organizacyjnej w Wharton School. Jest autorem bestsellerów New York Timesa: Give and Take, Originals i Option B. Tym razem przygotowując się do napisania książki, udał się na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, aby dowiedzieć się, co najbardziej wizjonerscy i wpływowi przywódcy świata mają do powiedzenia na temat władzy i jej transformującej roli w naszym społeczeństwie. To, czego się tam dowiedział, może cię zaskoczyć. Grant w The Power Moves dostarcza nam wnikliwych analiz, fantastycznych wywiadów, inspiruje i buduje świadomość różnych zmian. Warto mieć na uwadze to, że Power Moves jest dostępne wyłącznie w formacie audio i stanowi połączenie spekulacji autora z opiniami i pomysłami osób, z którymi przeprowadzał wywiady.

Amanda Palmer, The Art of Asking: How I Learned to Stop Worrying and Let People Help

Gwiazda rocka, pionierka crowdfundingu i prelegentka TED, Amanda Palmer, opowiada nam wszystko o proszeniu. Występując jako żywy posąg w sukni ślubnej, bez słowa prosiła tysiące przechodniów o dolary. Gdy została piosenkarką, autorką tekstów i muzykiem, nie bała się prosić publiczności o wsparcie, gdy surfowała po tłumie (i spała na ich kanapach podczas trasy koncertowej). A kiedy opuściła wytwórnię płytową, by działać na własną rękę, poprosiła swoich fanów o wsparcie przy tworzeniu albumu, co doprowadziło do powstania najbardziej udanego muzycznego Kickstartera na świecie. W tej przełomowej książce – manifeście, objawieniu i historii artystki – bada bariery związane z proszeniem w swoim własnym życiu i w życiu osób z jej otoczenia, odkrywając emocjonalne, filozoficzne i praktyczne aspekty Sztuki proszenia.

Processed with VSCO with kp1 preset

Jak marketingowcy mogą wpływać na transformację cyfrową firmy?

Transformacja cyfrowa firmy sprawia, że różne zespoły otrzymują nowe role. Nie inaczej jest w przypadku zespołu marketingowego. Może stanowić on jeden z filarów postępującej transformacji cyfrowej, być pionierem we wdrażaniu nowych rozwiązań i nadawać tempo całej organizacji.

Zapraszamy do lektury podsumowania firechatu Jowity Michalskiej, CEO Digital University, i Tomasza Blicharskiego, Chief Future Officera w Żabka Polska.

… is the king?

Dotychczas w marketingu panowało stwierdzenie, że “Content is the king”. Dziś możemy rozważać detronizację króla, ponieważ dane stają się nie mniej istotne niż treść, a personalizacja “depcze im po piętach”. Szukając nowego lidera warto wziąć pod uwagę fakt, że to właśnie dane umożliwiają personalizację, dopasowanie treści do użytkownika, a także optymalizację. Opieranie decyzji o dane powoli rewolucjonizuje marketing. Dane są dziś magic sauce, który pozwala zaangażować użytkownika przy użyciu różnych narzędzi – czy to mediów społecznościowych, czy aplikacji. To właśnie dzięki nim możemy walczyć o lojalnych, regularnie powracających klientów.

Automatyzacja decyzji

W czym jeszcze mogą pomóc dane? Podczas firechatu Tomasz Blicharski zauważył, że automatyzacja decyzji redukuje błędne wybory. To właśnie dzięki bogatym zbiorom danych i Machine Learningu w sklepach sieci Żabka mamy dobrze dopasowane lokalizacje, optymalną selekcję asortymentu, a także strategię cenową. Nowe technologie sprawiają, że podejmowanie decyzji i zarządzanie zajmuje mniej czasu i przyspiesza procesy w firmie. Warto jednak pamiętać, by w pośpiechu nie zaciągać długu technologicznego, który za jakiś czas może zacząć hamować projekt. Grunt to znajomość narzędzi, stosowanie dobrych praktyk od początku projektu i odpowiednie kompetencje w zespole.

Dalsze kroki

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o transformacji cyfrowej i nowych technologiach, skorzystaj z naszego kursu Digital Transformation Expert poziom 1 >

Dołącz do klubu dyrektorów marketingu, by uczestniczyć w wymianie wiedzy i otrzymać dostęp do merytorycznych treści >

Czy psychodeliki zrewolucjonizują badania nad zdrowiem psychicznym?

Pandemia koronawirusa spowodowała, że większość badań medycznych, które nie były związane z COVID-19 zostało wstrzymanych. Z dnia na dzień cały świat skupił się na szukaniu skutecznego lekarstwa. Jednak jedna dziedzina pozostała nienaruszona, a nawet zaczęła się rozwijać. Pomimo szalejącego wirusa trwały intensywne testy nad substancjami psychodelicznymi. Czym są psychodeliki? Jaki wpływ wywierają na nasz mózg? Czy już wkrótce psychiatrzy będą wykorzystywać je do leczenia zaburzeń psychicznych w swoich gabinetach? W tym artykule przyjrzymy się bliżej tym zagadnieniom.  

Zanieczyszczenie środowiska, niestabilna sytuacja gospodarcza, wszechobecny stres, niepewność jutra, oraz inne czynniki sprawiają, że wskaźnik samobójstw oraz osób chorych na depresję gwałtownie wzrasta. Wiele osób nie radzi sobie z natłokiem negatywnych myśli, izolując się od innych i zamykając się w sobie. National Institutes of Health szacuje, że ponad 16,2 miliona Amerykanów zmaga się z depresją. W Polsce problem ten dotyczy około 1,5 mln osób, a według WHO, za kilka lat będzie to najczęściej występująca choroba na świecie. Depresja przychodzi niepostrzeżenie i najczęściej charakteryzuje się tym, że człowiek staje się zobojętniały, nie czuje radości ani chęci do życia, codzienne czynności stają się wyzwaniem. Obecnie psychologowie mają pełne ręce roboty. Niestety wiele terapii okazuje się nieskutecznych. A co jeśli możliwe było by włączenie do terapii substancji, które potrafią wprowadzić człowieka w taki stan, że jest niemal skłonny wyjść ze swojego ciała i spojrzeć na rzeczy z boku, zgłębiając swoje myśli i problemy? Z rozwiązaniem przychodzą substancje psychoaktywne, potocznie zwane „psychodelikami” lub „halucynogenami”. 

Psychodeliki, takie jak LSD, grzybki, meskalina, ayahuasca to narkotyki, które bardziej kojarzą się z imprezą młodzieżową lub festiwalem muzycznym, a nie z profesjonalną terapią w gabinecie u psychologa. Pomimo niechlubnej opinii jaką posiadają, to istnieje coraz więcej badań potwierdzających ich pozytywny wpływ oraz potencjał w leczeniu poważnych stanów psychicznych. W ciągu dwóch ostatnich lat leczenie ciężkich przypadków zaburzeń psychicznych, w tym depresji, uzależnień i zespołu stresu pourazowego z wykorzystaniem tych substancji zyskało spore zainteresowanie wśród badaczy i inwestorów. Zmienił się również sposób postrzegania psychodelików wśród wielu ludzi z wątpliwych narkotyków w alternatywną formę medycyny. 

Historia psychodelików 

Substancje psychoaktywne posiadają długą historię stosowania. Kultury na całym świecie — od starożytnych Greków po rdzennych mieszkańców Amazonii — od tysięcy lat przyjmowali psychodeliki. Opracowali oni specjalne rytuały prowadzone przez doświadczonych przewodników. Szamani wykorzystywali je do obrzędów religijnych, rytuałów uzdrawiania czy ceremonii inicjacji w celu pogłębienia doświadczeń duchowych. Słowo „psychedeliki” zostało wymyślone i po raz pierwszy użyte w 1957 roku przez angielskiego psychiatrę Humphry’ego Osmonda. Łączy w sobie słowa oznaczające „umysł” (psyche) oraz „ukazywanie lub objawianie” (delic, z greckiego dēlos). Nazwa ta sugeruje, że psychodeliki mogą otworzyć umysł i wykorzystać jego nieznany wcześniej potencjał. 

Wsparcie FDA i społeczności medycznej 

Chociaż marihuana medyczna staje się coraz bardziej popularna w Ameryce to wciąż podlega wielu federalnym restrykcjom. Substancje psychodeliczne, w tym ketamina, psilocybina i ibogaina, uzyskały zgodę FDA (z angielskiego Food and Drug Administration) na badania kliniczne. Na przełomie 2018 i 2019 roku uznano stosowanie psilocybiny, czyli związku psychoaktywnego występującego w grzybach, jako „przełomową terapię” do leczenia depresji klinicznej, co pozwoliło twórcom leku na przeprowadzenie większej ilości badań i testów.  

FDA zatwierdziło również ketaminę, czyli psychoaktywny związek chemiczny, podawany w aerozolu do nosa, który jest pomocny w leczeniu depresji. Lek został przyjęty przez psychiatrów w całych Stanach Zjednoczonych, co spowodowało wzrost liczby klinik, w których się ją stosuje. Również prywatne firmy rozszerzyły swoją działalność, starając się przybliżyć medycynę psychodeliczną i uczynić leczenie jeszcze bardziej dostępnym. W związku z pandemią i zaleceniami dotyczącymi zachowywania dystansu społecznego niektóre firmy wprowadziły nawet teleporady. W Mindbloom – prywatnej klinice na Manhattanie, potrzebujący pacjenci otrzymują pocztą tabletki ketaminy (do stosowania pod język), a następnie są oni monitorowani podczas wideokonferencji przez przeszkolonego lekarza. Biorąc pod uwagę to, że większość stanów w Ameryce nie zezwala nawet na dostarczanie medycznej marihuany, to opisane wyżej przykłady pokazują, że organy regulacyjne i społeczeństwo stają się coraz bardziej otwarte na to nowe podejście w opiece psychiatrycznej. Chociaż środki psychodeliczne pozostają nielegalne, ceremonie lub sesje z przewodnikiem odbywają się w całym kraju, zwłaszcza w dużych miastach, takich jak Nowy Jork, San Francisco i Los Angeles. 

W badaniu z 2016 r. przeprowadzonym na 51 osobach dotyczącym depresji i lęków związanych z chorobami nowotworowymi, 83% uczestników zgłosiło znaczny wzrost dobrostanu i poziomu ogólnej satysfakcji nawet sześć miesięcy po pojedynczej dawce psylocybiny, a 67% badanych stwierdziło, że było to jedno z najbardziej wzniosłych doświadczeń w ich życiu  

Sesje psylocybinowe 

Jak wygląda typowa sesja psylocybinowa? Czy jest bezpieczna? Typowa sesja trwa od czterech do sześciu godzin. Pokoje, w których znajdują się pacjenci urządzone są w taki sposób aby zapewnić jak największy komfort psychiczny i wygodę fizyczną. Organizatorzy zachęcają nawet do przynoszenia ze sobą osobistych artefaktów, listów od bliskich i wszystkiego, co ma głęboki rezonans emocjonalny. Podczas takich sesji uczestniczą przewodnicy, który podają odpowiednią dawkę narkotyków oraz kontrolują stan pacjenta. Gdy tylko dostrzegają lęk lub niepokój ich rolą jest reagowanie i natychmiastowe uspokojenie danej osoby. Są jak bezpieczny „port” w trakcie burzy. Każda sesja z pacjentem ma indywidualny charakter i ciężko jest przewidzieć jej rozwój. Bardzo dużo zależy od stanu emocjonalnego danego pacjent oraz intensywności transu w jaki się wprowadzi. Przeważnie pacjenci leżą na kanapie z maską do spania zakrywającą oczy. Przewodnicy kliniczni trzymają pacjenta za rękę i pomagają mu wytłumaczyć to co widzi, ponieważ podróże psychodeliczne (potocznie „tripy”) często wykraczają poza granice wyobraźni. 

Chociaż wciąż nie ma wystarczającej liczby badań to udowodniono, że psilocybina powoduje trwałe zmniejszenie depresji i niepokoju u pacjentów. Roland Griffiths, który jest profesorem neurologii, psychiatrii i nauk behawioralnych na Uniwersytecie Johns Hopkins uważa, że psychodeliki stanowią całkowicie nowy model leczenia poważnych schorzeń psychiatrycznych, w przeciwieństwie do konwencjonalnych terapii, takich jak stosowanie leków przeciwdepresyjnych, które nie zawsze są skuteczne i mają wiele skutków ubocznych. Lekarze podkreślają jednak, że oprócz sesji z narkotykami, ważna jest systematyczna terapia, ponieważ psychodeliki nie są magicznym eliksirem i istnieje realne ryzyko ich nieumiejętnego przyjmowania lub też tendencji do nadużywania. Dlatego tak ważne jest przeprowadzanie tego typu terapii tylko w określonych warunkach i pod okiem doświadczonego przewodnika. 

Podsumowując powyższe rozważania możemy być pewni, że rosnące przypadki zaburzeń zdrowia psychicznego sprawią, że badania nad psychodelikami będą się stale rozwijać. Obecnie prawie 30% przypadków depresji jest odpornych na leczenie kliniczne, oznacza to, że ​​zapotrzebowanie na skuteczniejsze terapie będzie wzrastać zwłaszcza w nowej post-pandemicznej rzeczywistości. Sesje psylocybinowe są obiecującą alternatywną formą medycyny i niosą nadzieję dla chorych pacjentów. Warto jednak pamiętać, że tego typu leczenie musi odbywać się w odpowiednich warunkach i pod kontrolą lekarza lub przeszkolonej osoby. Czy czeka nas dekada leczenia psychodelikami? Na pewno wkrótce się o tym przekonamy, póki co możemy z optymizmem patrzeć jak będzie rozwijała się ta nowa dziedzina medycyny. 

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial