Category: Przyszłość

Future of Work – Wielki Reset

Od pewnego czasu wiemy, co musimy zrobić. Rozmawialiśmy o transformacji cyfrowej, zwinnych organizacjach i uczeniu się przez całe życie, dopóki nie stały się kliszami, bardziej obserwowanymi w aspiracjach niż w praktyce w zbyt wielu organizacjach.

Potem przyszedł wirus.

Nagle:

– Pracujemy jako zespoły w pełni rozproszone, a całe nasze życie zawodowe prowadzimy online.

– Nasze organizacje zmuszone zostały do dostosowania się dosłownie z dnia na dzień. Nie jest to jednak zwinność. To odruch przetrwania.

– Uczelnie stały się hybrydowymi platformami edukacyjnymi, wirtualnymi i fizycznymi, prawdopodobnie przekształciły się na zawsze, a liczba dorosłych kursów online również rośnie.

– A społecznie szybko przekształcamy się w konsumentów zamawiających na Allegro czy Amazon, spotykających się na Zoom, działających z domu.

Szybkość i zakres tych zmian jest tak dramatyczny, że prawdopodobnie nie chcielibyśmy oglądać filmu na Netfixie, który oparłby swoją narrację na tak nieprawdopodobnej fabule. Wykładnicze krzywe wdrażania technologii, były dotąd wyłącznie przedmiotem wykładów Singularity University, a dziś widzimy je wszędzie. Jednak to co będzie najważniejszym efektem ubocznym spowodowanym przez pandemię to to, że wywołała ona obraz wzrostu wykładniczego w miliardach umysłów. I te umysły będą już teraz bardziej otwarte.

 

Kompetencje przyszłości:

Ponieważ świat stoi w obliczu transformacyjnych wyzwań gospodarczych, społecznych i środowiskowych związanych z globalizacją 4.0 i budowaniem nowej normalności, inwestowanie w ludzi nigdy nie było tak ważne.

Edukacja jest i pozostanie kluczowa dla promowania wzrostu gospodarczego sprzyjającego włączeniu społecznemu i zapewnieniu szansy dla wszystkich. Ponieważ jednak technologie wywierają nową presję na rynek pracy, reforma edukacji, uczenie się przez całe życie (lifelong learning), i inicjatywy mające na celu przekwalifikowanie (upskilling i reskilling) będą miały kluczowe znaczenie dla zapewnienia ludziom możliwości pozostania konkurencyjnym w nowym świecie pracy. Będą też ważne z pespektywy przedsiębiorstw, aby dać im dostęp do talentów, których będą potrzebować do pracy w niedalekiej przyszłości.Według raportu „Future of Jobs” z 2018 roku, oczekuje się, że do 2022 r. 75 milionów miejsc pracy zniknie. Jednocześnie postęp technologiczny i nowe sposoby pracy mogłyby również stworzyć 133 miliony nowych ról, napędzanych przez wzrost nowych produktów i usług na dużą skalę, który pozwoliłby ludziom pracować z maszynami i algorytmami, aby sprostać wymaganiom zmian demograficznych i ekonomicznych.

Raport mówi, że co najmniej 54% wszystkich pracowników będzie wymagało przekwalifikowania i podnoszenia umiejętności do 2022 r. Myślę, że po pandemii te liczby zdecydowanie wzrosną. Niestety najbardziej narażone na utratę pracy są kobiety. Relatywnie mniej pracuje ich w zawodach, które są związane z technologią i kompetencjami przyszłości np. tylko 22% kobiet pracuje w zawodach związanych z obszarem sztucznej inteligencji.

Podczas tworzenia nowych miejsc pracy mamy wyjątkową okazję do ustalenia parytetu płci. Wymaga to proaktywnych działań ze strony biznesu, aby zapewnić równą reprezentację kobiet w najbardziej pożądanych zawodach. Te i inne wysiłki, aby zainwestować w rozwój talentów i potencjału wszystkich ludzi, mogą być pomostem, który musimy przejść do trwałego wzrostu sprzyjającego włączeniu społecznemu, który wykorzystuje technologię, aby stworzyć szansę dla wszystkich. Inwestowanie w ludzi może przekształcić ich z biernych obserwatorów w aktywnych liderów pozytywnych zmian w społecznościach lokalnych, regionalnych i globalnych.

Jak się uczyć?

Jedną z najważniejszych zmian w uczeniu się które musimy zrozumieć i przyswoić jest to, że ten proces nigdy się dla nas nie skończy. Postęp technologiczny i powodowane przez niego zmiany w gospodarce będą tak częste, że umiejętność przekwalifikowywania się i nabywania nowych kompetencji będzie nam towarzyszyć już zawsze. Będziemy się też uczyć w zupełnie nowy sposób. Oto 4 najciekawsze trendy w uczeniu się, które stają się popularne w dzisiejszych czasach.

Mikro-uczenie (Microlearning)

Coraz częściej uznaje się, że „małe jest piękne”, jeśli chodzi o doświadczenia edukacyjne. Wiele dorosłych osób nie ma ani czasu, ani potrzeby angażowania się w dłuższe, formalne kursy na potrzeby edukacji, której naprawdę chcą lub potrzebują na co dzień. Napędzany wzrostem liczby smartfonów, wideo i kursów w Internecie, aplikacji i innych narzędzi, mikrolearning może trwać od kilku sekund – odpowiedzi na pytanie quizu – do 20-30 minut – czas na obejrzenie filmu edukacyjnego. Musi być to tylko doświadczenie systematyczne. Wyzwaniem dla ludzi jest odpowiedni wybór treści. nternet jest dziś przeładowany treściami w tym ogromną ilością treści bezwartościowych. Jak oddzielić ziarna od plew? Poszukiwać treści od autorytetów i znanych marek. Jako Digital University i Singularity University w każdym tygodniu przygotowujemy wartościowe treści część z nich jak #digitalks czy artykuły i raporty dostępne zupełnie za darmo.

Odwrócona klasa (Flipped Classroom)

Ideą „odwróconej” klasy jest to, że podstawowe treści mogą być przeglądane i przyswajane poza klasą. Czas na lekcje (lub na seminarium internetowe albo sesję konferencyjną czy panel dyskusyjny) może być następnie wykorzystany na głębszą dyskusję, wspólne uczenie się, wymianę doświadczeń itp. Wówczas znacznie lepiej wykorzystujemy czas dany nam z wykładowcą i innymi uczestnikami, dyskusja zwłaszcza online, jest ciekawsza i więcej się uczymy. Uczymy się też przy okazji całej masy kompetencji przyszłości jak na przykład krytyczne i analityczne myślenie i umiejętność zadawania pytań.

Uczenie społeczne (Social Learning)

Uczenie się w społecznościach nie jest nową koncepcją, ale oczywiście powszechne korzystanie z mediów społecznościowych wpłynęło na rozwój tych możliwości. Warto korzystać z szeregu rozwiązań dostępnych w social media, zapisać się do grup na fb czy Linkedin i aktywnie się w nich udzielać. Wówczas budujemy wiedzę i nowe kompetencje, korzystamy z treści sprawdzonych i udostępnionych przez innych członków społeczności. Zapoznajemy się z innym punktem widzenia, wychodzimy poza krąg osób, które znamy i które myślą podobnie jak my co znacząco rozszerza nasze horyzonty. Digital University prowadzi od jakiegoś czasu grupę „kompetencje przyszłości” na fb gdzie entuzjaści tematu prowadza bardzo ciekawe dyskusje.

Uczenie się samodzielne (self learning)

Bardzo ważnym elementem nowych trendów w uczeniu jest to, że musimy sami zadbać o swoją edukację w obszarze przyszłości, a nie czekać aż zapewni nam ją pracodawca. To co musimy zrobić to… po prostu zacząć. Wiąć pierwszy artykuł czy książkę, zapisać się na pierwszy kurs, obejrzeć jakieś DIY (Do It Yourself). Kluczem do tego jest systematyczność, trzeba wygospodarować czas kilka razy w tygodniu, żeby nauczyć się czegoś nowego. Warto sięgać po informacje spoza swojego wąskiego kręgu zainteresowań. Szybkie tempo rozwoju technologii powoduje, że zazwyczaj zmiana, która nas dotyka, pochodzi spoza naszego wąskiego świata. Nowoczesny manager dziś to taki, który interesuje się światem przyszłości szeroko. Nie tylko bankowością, nie tylko sprzedażą czy też marketingiem, ale też nie tylko swoją gałęzią biznesu.

Przeciętny dorosły jednak niekoniecznie jest przygotowany do skutecznego uczenia się przez całe życie. Świat potrzebuje kuratorów, nowych organizacji edukacyjnych rozumiejących świat przyszłości, nowej generacji ekspertów i zupełnie innego nastawienia. Natomiast my musimy przyjąć odpowiedzialność za siebie i potrzebujemy zacząć działać już

 

Autorka tekstu: Jowita Michalska

Nowe technologie w walce z pandemią

 O wykorzystaniu nowych technologii w walce z pandemią, o naszej prywatności, o aspektach prawnych pracy zdalnej i hybrydowej oraz o tym, jak Covid-19 zmienił sposób myślenia o przyszłości opowiada: Aleksandra Auleytner, szefowa działu własności intelektualnej w kancelarii prawniczej Domański Zakrzewski Palinka, ekspert Digital University od prawa nowych technologii.

Kryzys spowodowany pandemią COVID-19 miał konsekwencje na wielu płaszczyznach – w sektorze zdrowia, gospodarki, rynku pracy, edukacji, sposobie myślenia o technologiach, czy też podejściu do nowych regulacji prawnych z tym związanych.  Okazało się, że nowe technologie były kluczowe w walce z kryzysem wywołanym przez COVID-19. Umożliwiły na niespotykaną dotychczas skalę pracę zdalną, naukę online, czy stały się na różnych szczeblach administracji niezbędnym narzędziem służącym wymianie danych w walce z wirusem. Kryzys wymusił więc do pewnego stopnia stawienie czoła szeregowi nierozstrzygniętych dotychczas zagadnień związanych ze skalą ingerencji technologii w życie zawodowe i prywatne. Przypomniał odkładane na bok, niewygodne pytania o sposób podejścia do wykorzystania technologii i danych cyfrowych w duchu wspólnych wartości europejskich, z poszanowaniem praw człowieka i podstawowych wolności.

Magdalena Marchwicka: Drugi kwartał tego roku to niespotykanie szybki rozwój transformacji cyfrowej w obszarze HR. By uniknąć rozprzestrzeniania się wirusa Covid-19 firmy w ciągu zaledwie kilkunastu dni umożliwiły większości pracowników pracę w trybie zdalnym. Dynamika i wyjątkowość tej sytuacji wymusiły zastosowanie przez pracodawców nowych rozwiązań w wielu obszarach: rozproszonego zarządzania, komunikacji, cyberbezpieczeństwa, regulacji dotyczących ochrony prywatności, gromadzonych na szeroką skalę danych osobowych czy zdalnych rozwiązań w sektorze zatrudnienia. Dziś już wiemy, że ta ogromna zmiana w formie pracy zostanie z nami na dłużej, jeśli nie na zawsze. 80% pracowników nie chce powrotu do biur. Jakie wyzwania stoją zatem przed nami?

 

Aleksandra Auleytner: Zgadza się. Znaczna część organizacji zdecydowała się na częściowe lub całkowite pozostanie pracowników na pracy zdalnej. Dotyczy to zwłaszcza pracowników biurowych. Wyzwań w sektorze zatrudnienia nadal jest niemało. Jednym z nich jest często powtarzane pytanie o to, jak podpisywać dokumenty z pracownikami „na odległość”, jak zawierać umowy o pracę lub je wypowiadać. Na znaczeniu zyskała możliwość skorzystania przez pracodawców z formy podpisu elektronicznego.

 

MM: Czy kwalifikowany podpis elektroniczny, np. pod umową o pracę, jest tożsamy z tradycyjnym odręcznym podpisem?

 

AA: Tak. Oświadczenie woli podpisane kwalifikowanym podpisem elektronicznym jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej. Strony umowy o pracę mogą więc zawrzeć ją również z wykorzystaniem kwalifikowanego podpisu elektronicznego. W przypadku wypowiadania lub rozwiązywania umów o pracę, pracodawca składając takie wypowiedzenie lub oświadczenie o rozwiązaniu umowy powinien spełnić m.in. wymóg formy pisemnej oświadczenia. Zatem, również w tym przypadku, pracodawcy mogą skorzystać z kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Podpisanie wypowiedzenia lub oświadczenia o rozwiązaniu umowy kwalifikowanym podpisem elektronicznym jest równoznaczne z formą pisemną. Potwierdził to również w swoim orzecznictwie Sąd Najwyższy. Dotyczy to także wypowiedzeń zmieniających warunki pracy i płacy.

 

MM: Istnieją też aplikacje, które umożliwiają podpisanie dokumentu elektronicznie.

 

AA: Istnieją, a co ciekawe w dobie pandemii szybko nauczyliśmy się, że dla opatrzenia dokumentu kwalifikowanym podpisem elektronicznym nie jest koniecznie posiadanie fizycznego urządzenia w postaci tokena lub czytnika i karty mikroprocesorowej. Taki podpis może również istnieć w chmurze, tzn. bazować na oprogramowaniu opartym o usługi przetwarzania w chmurze, gdzie usługa świadczona jest w modelu SaaS.

 

MM: Ostatnio przestajemy mówić o powrocie do normalności sprzed pandemii. Firmy skupiają się na budowaniu nowej rzeczywistości w tzw. „never normal world”, gdzie technologie odgrywają coraz większą rolę. Wiele organizacji jest w procesie kształtowania norm pracy hybrydowej. Jego elementem jest ochrona pracowników przed wirusem. Technologie mają tu ogromne zastosowanie.


AA:
W dobie pandemii koronawirusa i nowej normalności technologie mogą odegrać istotną rolę w walce z rozprzestrzenianiem się tej choroby, czy też tworzeniu nowej organizacji pracy. Takimi technologiami są np. oprogramowanie z elementami sztucznej inteligencji mające na celu weryfikację, czy pracownicy zachowują między sobą bezpieczne odstępy albo dezynfekują ręce, czy też różnego rodzaju nadajniki służące do tzw. mikrolokalizacji personelu wewnątrz pomieszczeń biurowych.

 

MM: Ochrona prywatności i danych, a wykorzystanie technologii do np. zwalczania pandemii to dziś niezwykle istotny, ale i dość kontrowersyjny temat, szczególnie, że prawo nie zawsze nadąża za rozwojem nowych technologii…

 

AA: Stosowanie technologii siłą rzeczy wywołuje pytania o ochronę praw osób, poddanych ich oddziaływaniu. Te pytania są tym bardziej zasadne, że wiele z tych technologii być może zostanie z nami na dłużej, już nie tylko w związku ze zwalczaniem pandemii. Zaczęto się zastanawiać, czy istniejące obecnie przepisy mające zastosowanie do danych o ruchu i lokalizacji, czy też regulujące kwestie przechowywania informacji i uzyskiwania dostępu do danych przechowywanych np. w telefonach komórkowych, są adekwatne do nowych rozwiązań technologicznych dostępnych na rynku.  Pytania te dotyczyły też odpowiedniego poziomu ochrony prywatności, danych osobowych czy też zasady dostępu do danych i możliwości ich wykorzystywania na szerszą skalę.

 

MM: Czy Unia Europejska zareagowała na kwestie prawne związane z wykorzystaniem technologii w walce z pandemią?

 

AA: Zdecydowanie. Unia szybko dostrzegła problem. Już 8 kwietnia 2020 r. przyjęte zostało Zalecenie Komisji w sprawie wspólnego unijnego zestawu instrumentów ułatwiających wykorzystanie technologii i danych w celu zwalczania kryzysu wywołanego przez COVID-19, w szczególności w odniesieniu do aplikacji mobilnych i wykorzystywania zanonimizowanych danych dotyczących mobilności. Komisja zwróciła uwagę, że nadrzędne znaczenie przy wykorzystaniu takich technologii i danych ma poszanowanie praw podstawowych, w szczególności ww. prawa do prywatności, ochrony danych osobowych, czy przeciwdziałanie niejawnemu nadzorowi oraz stygmatyzacji. W praktyce takie aplikacje np. śledzące ruch pracowników, zbierają dane, które odpowiednio zinterpretowane mogą dawać pracodawcy znacznie więcej informacji, niż wynikałoby to z celu przetwarzania.

 

MM: Dokładnie. Pandemia może stanowić doskonałe uzasadnienie dla zbierania danych osobowych w celach zupełnie innych niż walka z wirusem. Na co pracodawcy korzystający z rozwiązań technologicznych w tym obszarze powinni zwrócić szczególną uwagę?

 

AA: W przypadku korzystania z takich technologii bardzo istotne jest w szczególności przestrzeganie obowiązujących przepisów RODO, ścisłe ograniczenie przetwarzania danych osobowych jedynie do celów walki z koronawirusem, przy zapewnieniu, że dane te nie będą wykorzystywane do żadnych innych celów. Ponadto, powinny mieć miejsce regularne przeglądy, czy dalsze przetwarzanie danych osobowych do celów walki z koronawirusem jest rzeczywiście  konieczne.

 

MM: A co z naszą prywatnością w post-pandemicznej rzeczywistości? Czy to, co wypracowane zostało na potrzeby walki z Covid-19 wpłynie na kierunek rozwoju innowacji, zastosowania nowych technologii i wykorzystywanie danych osobowych?

 

AA: Wydaje się, że rozważania prawne dotyczące zasad korzystania z technologii przy jednoczesnym poszanowaniu praw i wolności osób, których dotyczą dane osobowe oraz dopuszczalnej granicy ingerencji w te prawa, m.in. w prawa pracownika, mogą mieć duże znaczenie dla kierunku myślenia o świecie nowej normalności. Dotyczy to między innymi obszaru Internetu rzeczy, czy też wykorzystania technologii 5G. Wiele istniejących przed pandemią rozwiązań IoT mogło potencjalnie znaleźć zastosowanie w związku z epidemią koronawirusa, jak właśnie urządzenia z aplikacjami mikrolokalizacyjnymi, czy też opaski telemedyczne monitorujące stan zdrowia. Już przed pandemią trwała dyskusja o tym, czy należałoby uszczelnić regulacje dotyczące prywatności, cyberbezpieczeństwa oraz ochrony danych osobowych w tym zakresie. Już wtedy różne badania konsumentów przeprowadzane w UE i USA pokazywały, że aż 60% użytkowników technologii w formie wearables (inteligentnych gadżetów noszonych na ciele) obawia się o swoją prywatność, wyciek danych czy nawet kradzież tożsamości. Pomimo, że wydaje się, że istniejące rozwiązania prawne dobrze sprawdziły się w czasie pandemii, przyjęte w czasie jej trwania dokumenty, jak np. Zalecenie Komisji z kwietnia tego roku, dużo wniosą do rozważań na ten temat na przyszłość.

https://digitaluniversity.pl/aleksandra-auleytner/

Future of Work – Nowa stabilność jest dynamiczna

Nowa stabilność jest dynamiczna (raport Deloitte Human Capital Trends 2020)

Rzeczywistość po pandemii wezwała liderów biznesu do zrobienia trzech rzeczy na raz: przygotowania do powrotu do pracy, zrozumienia i wykorzystania postępów, jakie wprowadzili w czasie kryzysu oraz wytyczenia nowej drogi naprzód. Sama koncentracja na powrocie do pracy nie jest realną opcją, ponieważ nie pozwoli organizacjom wykorzystać wszystkiego, czego doświadczyły i czego nauczyły się w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Zamiast tego organizacje powinny przyjąć perspektywę, że ludzie, którzy chcą się dostosować w dobie przyspieszenia, muszą rozwinąć w sobie tzw. „stabilność dynamiczną” (dynamic stability). Zamiast próbować powstrzymać nieuchronną burzę zmian, organizacje powinny zachęcać liderów do „zbudowania oka, które porusza się wraz z burzą, czerpie z niej energię i tworzy w niej platformę dynamicznej stabilności”. Organizacje powinny ewoluować w myśleniu o technologii – od czysto zastępczego (zastępowanie ludzi technologią) do wykorzystania technologii jako strategii rozszerzenia lub współpracy. Ten pogląd może pozwolić organizacjom nie tylko poprawić koszty, ale także stworzyć wartość i ostatecznie nadać sens sile roboczej jako całości.Rzeczywistość po pandemii wezwała liderów biznesu do zrobienia trzech rzeczy na raz: przygotowania do powrotu do pracy, zrozumienia i wykorzystania postępów, jakie wprowadzili w czasie kryzysu oraz wytyczenia nowej drogi naprzód. Sama koncentracja na powrocie do pracy nie jest realną opcją, ponieważ nie pozwoli organizacjom wykorzystać wszystkiego, czego doświadczyły i czego nauczyły się w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Zamiast tego organizacje powinny przyjąć perspektywę, że ludzie, którzy chcą się dostosować w dobie przyspieszenia, muszą rozwinąć w sobie tzw. „stabilność dynamiczną” (dynamic stability). Zamiast próbować powstrzymać nieuchronną burzę zmian, organizacje powinny zachęcać liderów do „zbudowania oka, które porusza się wraz z burzą, czerpie z niej energię i tworzy w niej platformę dynamicznej stabilności”.

Organizacje powinny ewoluować w myśleniu o technologii – od czysto zastępczego (zastępowanie ludzi technologią) do wykorzystania technologii jako strategii rozszerzenia lub współpracy. Ten pogląd może pozwolić organizacjom nie tylko poprawić koszty, ale także stworzyć wartość i ostatecznie nadać sens sile roboczej jako całości.

Zrównoważona przyszłość po Covid:

Podczas pandemii COVID-19 organizacje doświadczyły gwałtownego przyspieszenia, które przetestowało ich zdolność łączenia ludzi i technologii w najbardziej dynamicznym środowisku biznesowym jakie wielu z nas widziało. Ale choć chwile kryzysu mogą prowadzić do bohaterskich i bezprecedensowych działań, to utrwalanie efektów tych działań rozpocznie się od swoistej drogi do uzdrowienia biznesu. Droga ta musi być wybrukowana nie tylko dobrymi intencjami, ale także znaczącymi zmianami. Organizacje stają przed wyborem między powrotem do świata post-COVID, który jest po prostu ulepszoną wersją wczorajszą, a budowaniem takiej, która jest zrównoważoną wersją jutra. Ryzyko jest większe niż pozostawanie w tyle – jest możliwość, że nigdy nie nadrobisz zaległości.

Biura w świecie Post-Covid:

Według badań przeprowadzonych przez Gartnera prawie trzy czwarte (74%) dyrektorów finansowych spodziewa się, że po Covid-19 pewna liczba pracowników, wcześniej zatrudnionych w fizycznych miejscach pracy, przejdzie na działalność w trybie zdalnym. To przejście spowoduje dla firmy możliwość obniżenia kosztów nieruchomości. Co jednak z tymi, którzy będą chcieli przychodzić do biur? Cushman & Wakefield zaprojektował coś, co nazywa „biurem 2 metry”. Celem inicjatywy jest pokazanie, jak może wyglądać miejsce pracy zachowujące reguły „dystansowania społecznego”. „Biuro 2 metry” ma strzałki przyklejone na podłogach biurowych, które kierują ludzi, aby chodzili zgodnie z ruchem wskazówek zegara – aby uniknąć bezpośredniego kontaktu. Co więcej, każdego ranka w ramach tego nowego układu pracownicy proszeni są o zabranie z recepcji papierowego „biurka” nakładki, które następnie wyrzucają pod koniec każdego dnia.

Cushman & Wakefield z pewnością nie jest osamotniony w prognozowaniu zmian w fizycznych układach biur. Eksperci przewidzieli również, że możemy spodziewać się barier ochronnych w niektórych biurach, które będą blokować rozprzestrzenianie się zarazków. Być może każde biurko będzie teraz wyposażone w ochronną plexi, która będzie oddzielała je od innych osób w tym samym pomieszczeniu. Niektórzy eksperci uważają, że pracownicy będą musieli przejść podstawową kontrolę stanu zdrowia przed rozpoczęciem każdego dnia pracy, aby uzyskać wstęp do fizycznego biura. Wszystkie te zmiany, które bez wątpienia czynią biuro mniej towarzyskim i bardziej mechanicznym, wymagają zadania sobie ważnego pytania. Jeśli społecznie dystansujące miejsce pracy w przyszłości ograniczy relacje towarzyskie i nieoczekiwane rozmowy przy kawie, to czy nie zabije w ten sposób większości zalet fizycznego biura? Czy bez tych codziennych interakcji fizyczne biuro może rzeczywiście wspierać silniejsze więzi między pracownikami w porównaniu do środowiska wirtualnego?

Nowe benefity pracownicze i nowe wyzwania

Dni, w których stoły do gry w piłkarzyki i worki na drzemki dawały firmom przewagę rekrutacyjną, należały już do przeszłości zanim pojawił się Covid-19. Ale teraz oficjalnie pracownicy zasmakowali w życiu zawodowym na odległość – i wielu nie zaakceptuje powrotu do środowiska biurowego. W erze post-pandemicznej, podczas gdy niektóre firmy podejmą decyzję o przeniesieniu 100% siły roboczej do pracy zdalnej, są szanse, że większość firm wybierze podejście hybrydowe, pozwalające wybranym pracownikom pracować zdalnie lub wszystkim pracownikom pracować zdalnie przez pewien czas. Aby rekrutować najlepsze talenty, firmy będą musiały bardzo dokładnie przemyśleć, jak będą wyglądać ich zasady dotyczące pracy zdalnej. Kto może pracować zdalnie? Czy istnieje proces aplikacyjny? Jak to wygląda? Firmy będą musiały również dokładnie przemyśleć, w jaki sposób będą wspierać swoich zdalnych pracowników. Najbardziej oczywistą formą wsparcia jest stworzenie budżetów dla zorganizowania sobie w domu biura zdalnego. Shopify, czy Google na przykład, są pierwszymi z wielu firm, które zaoferowały swoim pracownikom stypendium w wysokości 1000 USD na zakup niezbędnego sprzętu biurowego, aby ułatwić przejście do pracy zdalnej. Stypendium nie zmniejszy jednak wyzwania związanego z efektywnością pracy zdalnej. Pojawią się również wyzwania związane ze zdrowiem psychicznym pracowników. Według raportu o stanie zdalnej pracy Buffera z 2019 roku, 19% pracowników zdalnych doświadcza samotności. Ponadto badania przeprowadzone przez Mind Share Partners – organizację non-profit, która pomaga firmom ulepszyć ofertę warsztatów i szkoleń nt. zdrowia psychicznego – wykazały, że ponad 60% pracowników twierdzi, że ich zdrowie psychiczne wpływa na ich wydajność.

Znajomość „etykiety czatowania”

W miarę jak coraz więcej pracowników przechodzi do pracy zdalnej, możemy również spodziewać się, że firmy podwoją to, co HashiCorp – który oferuje narzędzia umożliwiające firmom udane przejście do chmury – nazywa „umiejętnością korzystania z czatu”.

Podczas ostatniego seminarium internetowego dyrektor generalny HashiCorp, Mitchell Hashimoto, zapytał uczestników: czy znasz różnicę między „ok”, „ok.” I „ok…”? Hashimoto wyjaśnił, że nieznajomość różnicy między tymi trzema pozornie podobnymi reakcjami jest dzisiaj „równoważna z zatrudnieniem kogoś, kto jest niepiśmienny”. Chociaż różnice mogą wydawać się subtelne, są niezwykle ważne. Podczas gdy „ok” oznacza raczej nonszalancką odpowiedź, „ok”. ma negatywne konotacje, a „ok…” oznacza zamieszanie lub niepewność. W zależności od używanej formy konwersacja może się zmieniać w zupełnie różnych kierunkach. Na szczęście, według Hashimoto, „znajomość czatu” jest łatwa do wyszkolenia i nauki. Jednak chociaż nie powinno to być przełomem podczas procesu zatrudniania, zdecydowanie powinno być postawione na piedestale podczas całego procesu wdrażania nowego pracownika.

Przed pandemią 70% pracowników uważało, że przychodzenie do biura codziennie nie jest konieczne. Gdy wyjdziemy z pandemii, ta statystyka wzrośnie. Nie chodzi o to, czy tradycyjne biuro się zmieni – chodzi o to jak. Planując z wyprzedzeniem i przygotowując pracowników do zdalnej przyszłości – niezależnie od tego, czy oznacza to całkowicie zdalną konfigurację, czy nie – możesz przygotować się na przetrwanie tych trudnych czasów i już teraz zacząć nawigować post pandemiczną zmianę.

Autorka tekstu: Jowita Michalska

Future of Work – Przedefiniowanie organizacji

Przyszłość według Johna Hagel’a

Podczas pandemii koronawirusa organizacje doświadczyły gwałtownego przyspieszenia do przyszłość pracy w sposób, który przetestował ich zdolność łączenia ludzi i technologii w bardzo dynamicznym środowisku biznesowym. Ale choć chwile kryzysu mogą prowadzić do bohaterskich i bezprecedensowych działań, trwałość tych działań to prawdziwa ścieżka do wyzdrowienia. Ścieżka ta musi być wybrukowana nie tylko dobrymi intencjami, ale także znaczącymi zmianami. W świecie post-COVID takie sformułowania jak: cel, potencjał i możliwości nie są już aspiracjami zorientowanymi na przyszłość, ale rzeczywistością tu i teraz. Organizacje stają przed wyborem między powrotem do świata post-COVID, który jest po prostu lekko ulepszoną wersją wczorajszą, a budowaniem takiej, która jest zrównoważoną wersją jutra. Chociaż dla wielu organizacji to ryzykowne posunięcie, ryzyko jest mniejsze niż pozostawanie w tyle – jest możliwość, że nigdy nie nadrobisz zaległości. W przeciwieństwie do wielu ludzi, wybitny ekspert od przyszłości pracy związany z Singularity University – John Hagel nie boi się, że automatyzacja zabierze naszą pracę. Jako optymista, traktuje to raczej jako szansę, a nie zagrożenie: „Dzisiejsza praca, z pewnością w większości dużych instytucji, składa się ze ściśle określonych zadań, które są wysoce ustandaryzowane i ściśle zintegrowane. Ponieważ maszyny przejmują te rutynowe zadania – które są przede wszystkim bardzo niewłaściwe dla ludzi, nieprzynoszące satysfakcji i nie wykorzystujące ich prawdziwego potencjału – jest to idealny czas na ponowne zdefiniowanie pracy na podstawowym poziomie. Pytanie, które należy tutaj zadać, brzmi „od czego powinna zacząć się praca?”. John Hagel uważa, że należy ją przeprojektować, aby pomóc firmom „rozwiązać nieprzewidziane problemy i dać sobie możliwość tworzenia większej wartości”.

Przedefiniowanie organizacji

Jeśli chcemy przedefiniować pracę, musimy przeprojektować nasze organizacje. Wiele firm, zwłaszcza dużych korporacji, nie nadaje się do tego, bo brak im zwinności i odpowiedniej kultury organizacji. To jest Wielka Zmiana, jak mówi John Hagel. Technologia znacznie wpłynęła na siłę i oczekiwania naszych klientów i jako taka przyspieszyła rozwój rynków w sposób wykładniczy. Klienci nie akceptują już standardowych produktów na rynku masowym i chcą jednocześnie przystępnych cen i indywidualnego podejścia. To ostatnie stanowi ogromny problem dla firm, które zostały zorganizowane wokół skalowalnego modelu wydajności – ściśle określającego, wysoce standaryzującego i ściśle integrującego wszystkie swoje działania, a tym samym tworząc środowisko, w którym nie ma realnej okazji do nauki – co działa tylko wtedy, gdy wszystko jest znormalizowane.

Obecna pandemia jest kolejnym przykładem tego, że żyjemy w świecie wyjątków, a nie standardów. Może się to wydawać niewygodne i z pewnością powoduje rosnącą presję – na organizacje, liderów i pracowników – ale przede wszystkim ​​takie środowisko stwarza wykładniczo rozwijającą się możliwość: „Możemy stworzyć znacznie większą wartość przy znacznie mniejszych zasobach”

Od skalowalnej wydajności do skalowalnego uczenia się

A jednak rządy, organizacje pozarządowe, szkoły i wszelkiego rodzaju organizacje są nadal budowane wokół modelu skalowalnej wydajności, mają obsesję na punkcie zwiększania wydajności na dużą skalę.

„W szybko zmieniającym się i niepewnym świecie skalowalna wydajność staje się bardzo nieefektywna. Musimy więc przejść do innego modelu instytucjonalnego, który nazywamy uczeniem skalowalnym. ”

Według Johna Hagel’a instytucjami, które będą się dobrze rozwijać w przyszłości, są te, które są zmuszone do szybszego uczenia się. Ucząc się, nie ma na myśli tradycyjnych programów szkoleniowych, ale „uczenie się poprzez działanie, poprzez rozwiązywanie niewidocznych problemów i uczenie się możliwości tworzenia większej wartości”.

Innowacje na krawędzi

Stworzenie takiej skalowalnej organizacji opartej o ciągłą edukację nie zostanie osiągnięte dzięki dużym, odgórnym inicjatywom, które zmienią wszystkich w organizacji. Jest to rodzaj transformacji, w której korporacyjny „układ odpornościowy i przeciwciała” są bardzo dobre w miażdżeniu wszelkiej edukacji, nowych inicjatyw czy wybitnych jednostek. „Najlepszym sposobem na transformację jest skalowanie na krawędziach organizacji”, twierdzi John Hagel. „Musisz dziś znaleźć innowacyjną część swojej instytucji, która jest stosunkowo niewielka i nie stanowi znaczącej części działalności. Jeśli zrozumiesz siły wykładnicze, które napędzają zmiany i znajdziesz tam ich potencjał, wesprzesz i pozwolisz się rozwijać, ta mała część Twojej organizacji może potencjalnie wyskalować się do punktu, w którym stanie się nowym rdzeniem Twojej organizacji, a nie tylko nową niewielką inicjatywą. Kiedy ta niewielka, ale bardzo innowacyjna, działająca inaczej część organizacji stanie się jej rdzeniem, okaże się, że przekształciłeś samą instytucję.

Pomniejsz/Powiększ

„Jedną z metod, która pozwala na lepsze poruszanie się w przyszłości” – opowiada John – „jest podejście Zoom Out Zoom in (pomniejsz – powiększ)”, zainspirowane jego doświadczeniem w pracy z jednymi z najbardziej udanych firm technologicznych w Dolinie Krzemowej. Jak sam to opisuje w swoim artykule „Zoom In Filters for High Impact”:

Pierwszy horyzont czasowy wynosi 10-20 lat. W tym horyzoncie dwa kluczowe pytania brzmią: jak będzie wyglądał mój rynek lub branża za 10-20 lat? Jakie są konsekwencje dla rodzaju firmy, którą będę musiał stworzyć, aby odnieść sukces? Drugi horyzont czasowy jest zupełnie inny – to 6-12 miesięcy. W tym horyzoncie kluczowe pytania to: Jakie dwie lub trzy inicjatywy będę mógł realizować w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy, które będą miały największy wpływ na zwiększenie mojej zdolności do dotarcia do celu? Czy mam zasoby przeznaczone na te inicjatywy w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy? Jak zmierzyć sukces tych inicjatyw?

Emocje są tak samo ważne jak liczby:

Nie należy poddawać się strachowi, który towarzyszy narastającej presji związanej z wykładniczą zmianą. Niestety, jedną z częstych reakcji w naszym społeczeństwie jest strach, zamiast skupiania się na tym, co kieruje tymi zmianami i jak możemy na tym wygrać. Kiedy po raz ostatni usłyszałeś dobre wiadomości w mediach? Media skupiają się tylko na kryzysach i tragediach (i to nie tylko w czasie pandemii).  To podsyca nastroje społeczne i negatywne podejście pracowników do zmiany. Jak wiec możemy wprowadzić wśród ludzi atmosferę nadziei, podekscytowania czy wręcz podniecenia, które mogą zmotywować ich do przezwyciężenia paniki? Nie sądzę, że strach kiedykolwiek zniknie. To naturalna ludzka reakcja. Ale warto zastanowić się jakie emocje możemy pielęgnować, które pomogą nam iść naprzód i wykorzystać dostępne możliwości? Ta emocjonalna strona Wielkiej Zmiany jest w firmach bardzo niedoceniana, a jednocześnie tak samo ważna, jak liczby i wykresy.

“There is no such thing as change management anymore. In today’s times everything is about managing change. “ – Gary A. Bolles

Microsoft CEO Satya Nadella: “We have seen two years’ worth of digital transformation in two months.”

Autorka tekstu: Jowita Michalska

Future of Work – Przyszłość Rynku Pracy

Singularity University – właściwe pytania:

Na długo przed pojawieniem się koronawirusa, który zniszczył naszą dotychczasową „normalność”, przyszłość pracy była szeroko dyskutowanym tematem. Obserwowaliśmy proces automatyzacji, poszerzaliśmy jej możliwości i pozwalaliśmy przejmować coraz więcej zadań, a także zastanawialiśmy się, do czego w końcu będzie zdolna sztuczna inteligencja. Pandemia szybko wywróciła świat do góry nogami, pozbawiając miliony ludzi pracy i zmuszając kolejne miliony do pracy zdalnej. Ale zasadnicze pytania pozostały w dużej mierze niezmienione: nadal chcemy się upewnić, że nic nas nie zastąpi, chcemy wnieść wartość dodaną i chcemy sprawiedliwego społeczeństwa, w którym jest miejsce dla uczciwej pracy, za którą dostaje się godziwe wynagrodzenie. Aby pokazać możliwe rozwiązania tych problemów, a także wpływ pandemii na nie – w zeszłym miesiącu Singularity University zorganizowało konferencję online na temat przyszłości pracy. Czterdziestu trzech mówców z różnych środowisk, krajów i sektorów gospodarki podzieliło się swoją wiedzą na temat wszystkiego, od pracy na rynkach rozwijających się po powody, dla których nie chcemy wracać do starej normalności. Gary Bolles, ekspert Singularity University ds. future of work, rozpoczął dyskusję od swoich przemyśleń na temat przyszłości pracy skoncentrowanej na człowieku, w tym, dlaczego ma ona znaczenie i jak ją zbudować.

Czym jest praca?

„Praca” wydaje się prostym do zdefiniowania pojęciem, ale ponieważ z czasem zmienia się jej funkcja, upewnijmy się, że wszyscy mamy podobną wizję. Gary Bolles zdefiniował pracę w bardzo podstawowy i prosty sposób, jako ludzkie umiejętności stosowane do rozwiązywania problemów. „Nie ma znaczenia, czy jest to brudna podłoga, czy złożona strategia wejścia firmy na rynek – powiedział. „My jako ludzie tworzymy wartość, wykorzystując nasze umiejętności do rozwiązywania problemów”. Możemy myśleć o problemach, które wymagają rozwiązania jak o popycie, a o umiejętnościach ludzkich jako o podaży. Jesteśmy teraz w trakcie jednej z największych zmian w historii pracy (i byliśmy w jej trakcie już na długo przed pandemią). Zapotrzebowanie na wiele umiejętności od dawna maleje. Raport „Future of Jobs” Światowego Forum Ekonomicznego z 2018 roku wymienia obszary takie jak sprawność manualna, zarządzanie zasobami finansowymi i materialnymi oraz kontrola jakości jako umiejętności, które tracą na wartości na rynku pracy. Tymczasem umiejętności na które popyt na rynku będzie rósł będą wymagały myślenia analitycznego i innowacyjnego w praktyce, inteligencji emocjonalnej, kreatywności i wiedzy o technologii.

Efekty Pandemii

Wraz z wybuchem koronawirusa i jego rozprzestrzenianiem się na całym świecie popyt na pracę skurczył się. Wszystkie problemy wymagające rozwiązania ustąpiły miejsca znacznie większemu wyzwaniu utrzymania ludzi przy życiu. Ale w rezultacie wiele milionów ludzi na całym świecie nie ma pracy. Oficjalne źródła podają, że do czerwca 2020 około 150 mln ludzi straciło pracę – ale wszyscy wiemy, że liczba ta stanowi zaledwie ułamek prawdziwej sumy. Istnieją dodatkowe miliony pracujące sezonowo lub w obszarze „geek economy” oraz Ci którzy pracowali na czarno w gospodarkach rozwijających się. Nieoficjalnie mówi się o tym, że ponad pół miliarda ludzi pozostaje dziś bez pracy.

„To właściwy moment i nasza szansa na skupienie się na właściwych problemach” – powiedział Gary Bolles. „Jak pomożemy ludziom ponownie zaangażować się w pracę? I jak sprawimy, by praca była lepsza, by ekonomia była lepsza i zaprojektowana dla świata, w którym wszyscy będziemy chcieli żyć?”

 

Właściwe pytania:

Bolles zaproponował pięć kluczowych pytań na których powinny koncentrować się przyszłe rozmowy o rynku pracy, aby upewnić się, że jest to przyszłość zorientowana na człowieka.

1. Jak wygląda inkluzywny świat pracy (inclusive workplace)? Zamiast postrzegać nasze obecne systemy pracy jako niezmienne, musimy faktycznie zrozumieć ich funkcjonowanie i wiedzieć, jak chcemy je zmienić.

2. Jak możemy zwiększyć wartość ludzkiej pracy? Wiemy, że roboty i generalnie technologia będą ważne w przyszłości, ale aby ludzie mogli czuć się dobrze w tym świecie, musimy zaprojektować wszystko z myślą o nich.

3. W jaki sposób przedsiębiorczość może pomóc w stworzeniu lepszego świata pracy? W wielu gospodarkach bardzo dużo nowych rozwiązań pochodzi od młodych firm i startupów Jak i co od nich czerpać, jak pielęgnować przedsiębiorczość?

4. Jak będzie wyglądało skrzyżowanie miejsca pracy i lokalizacja? Duży procent globalnej siły roboczej pracuje teraz z domu; jakie mogą być niektóre z tego rezultatów? Jak będziemy płacić globalnym zdalnym pracownikom? W zależności od kosztów życia w danej gospodarce czy od kompetencji?

5. Jak możemy zapewnić zdrową ewolucję pracy i życia? Zdrowie i ochrona osób zagrożonych jest powodem, dla którego zamknęliśmy nasze gospodarki, ale musimy znaleźć równowagę, która pozwoli ludziom pracować, jednocześnie zapewniając im bezpieczeństwo.

Rozwiązywanie problemów nie kończy się na tym. Rezultatem końcowym, do którego dążą te pytania, a naszym nadrzędnym celem jest maksymalizacja potencjału ludzkiego. „Jeśli wymyślimy sposoby, abyśmy mogli godnie pracować w przyszłości, wnosić wartość do społeczeństwa, będziemy szczęśliwsi, a świat będzie lepszym miejscem” – powiedział Bolles. „Wszyscy powinniśmy więcej rozmawiać o tym, gdzie i na co możemy wywrzeć wpływ”.

Autorka tekstu: Jowita Michalska

W jaki sposób COVID-19 zmieni nasz świat?

W jaki sposób COVID-19 zmieni nasz świat?

Yuval Noah Harari oraz inni eksperci z całego świata odpowiadają na to pytanie!

TEL AVIV – „W najbliższych miesiącach politycy przebudują świat. W ciągu tych kilku miesięcy stanie się on bardziej płynny i plastyczny. Poradzić sobie z obecnym kryzysem możemy poprzez globalną solidarność i współpracę, która zaowocuje bardziej zjednoczonym i harmonijnym światem. Możemy również poradzić sobie z tym poprzez nacjonalistyczną izolację i rywalizację, co prawdopodobnie spowoduje, że kryzys będzie znacznie ostrzejszy i doprowadzi do bardziej podzielonego i wrogiego świata. Możemy poradzić sobie z kryzysem poprzez narzucenie totalitarnych inwigilujących reżimów lub poprzez wzmocnienie pozycji obywateli i zapewnienie większej przejrzystości działań rządów. Rządy mogą zdecydować o uratowaniu potężnych korporacji i jeszcze bardziej osłabić związki zawodowe, lub mogą skorzystać z okazji, aby powstrzymać duże korporacje i wzmocnić związki zawodowe. Ludzkość mogłaby zdecydować się na odbudowę systemu transportu i sektora energetycznego i oprzeć je na znacznie bardziej ekologicznych fundamentach – lub skupić się na wąskim ożywieniu gospodarczym, porzucając jednocześnie troskę o środowisko. Istnieje wiele innych wyborów, których musimy dokonać.

Kryzys całkowicie zaskoczył polityków; okazało się, że nie mają oni teraz gotowego planu działań. To powoduje, że są wyjątkowo otwarci na nowe pomysły. Nawet te szalone. Jednak po wyborach, nowy porządek zacznie się utrwalać i coraz trudniej będzie podążać inną ścieżką. Ktokolwiek dojdzie do władzy w 2021 r., zostanie postawiony w roli osoby, która przyszła na imprezę tak późno, że jedyne co pozostało, to zmycie brudnych naczyń. Przyjęcie nadal trwa. Dlatego musimy być wyjątkowo skoncentrowani i pomagać rządom w przyjęciu właściwej polityki.  – Yuval Noah Harari, autor „Sapiens. Od zwierząt do bogów”, „Homo deus: Krótka historia jutra” i „21 lekcji na XXI wiek”

LONDYN – „Naszą największą troską powinno być to, że pandemia zmieni niewiele lub wcale – że wszystko się zmienia, ale wszystko wciąż pozostaje takie samo. Dokładnie tak się stało w 2008 roku: wygraliśmy wojnę w tym sensie, że udało się zapobiec całkowitemu załamaniu gospodarczemu, ale straciliśmy pokój. Kilka pakietów wsparcia finansowego, wyższe wymogi kapitałowe banków, aktywne banki centralne, ale bez naprawienia sieci bezpieczeństwa i niewiele zmian strukturalnych w sposobie funkcjonowania rynku globalnego. Dlaczego ten czas nie miałby być dokładnie taki sam? W 2008 r. grupa liderów była gotowa, chętna i zdolna do działania w porozumieniu. Obecnie mamy prawie całkowity brak współpracy międzynarodowej. Wiemy, co jest potrzebne: odpowiednio zaopatrzona opieka zdrowotna, mądre i życzliwe systemy opieki społecznej, dobrze uregulowane rynki (na których firmy służą społeczeństwu, a nie na odwrót), wielostronne rządy i instytucje współpracujące dla wspólnego dobra. W rzeczywistości prawdopodobnie teraz widzimy te prawdy wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Wiemy, że nie powinniśmy wracać do biznesu, który znamy. Ale pytanie brzmi: czy ludzie wybiorą przywódców, którzy są w stanie stworzyć ten nowy, odważny świat po pandemii? W tej chwili odpowiedź na to pytanie brzmi: „nie”, ale wybory prezydenckie w USA w listopadzie dają cień nadziei”. – Helle Thorning-Schmidt, była premier Danii

MIAMI – „Zatrzymanie wirusa wymaga radykalnej separacji. Jednak znalezienie szczepionki, wznowienie światowej gospodarki i zapobieganie kolejnej epidemii wymagają intensywnej współpracy. Po raz pierwszy w czasie globalnego kryzysu dysponujemy technologiczną zdolnością sprostania temu wyzwaniu w skali globalnej. Dane pochodzące z jednej części świata można analizować i wykorzystywać w innej, aby znaleźć szczepionkę i poprawić opiekę medyczną. Aplikacje do śledzenia kontaktów mogą przesyłać dane w czasie rzeczywistym, aby ograniczyć wybuch epidemii w przyszłości. Niedobory kluczowych zasobów medycznych można rozwiązać za pomocą technologii drukowania 3D, a analizy oparte na sztucznej inteligencji z odpowiednimi zasobami danych mogą pomóc w wydajnej alokacji tych zasobów. Pandemia może doprowadzić nas do ściślejszej współpracy – umożliwianej przez technologię – w świecie post-pandemicznym. Ale to nie jest przesądzone. Widzieliśmy reakcje narodowe nasilające rywalizacje geopolityczne między państwami. Luki w łańcuchu dostaw zachęciły rządy do poszukiwania krajowych lub blokowych rozwiązań w zakresie niedoborów kluczowych zasobów medycznych, które mogłyby obejmować nawet szersze kategorie towarów strategicznych. Wirus skłonił niektóre państwa demokratyczne do przyjrzenia się bliżej intruzywnym interwencjom rządu praktykowanym przez państwa autorytarne, które naruszają prywatność jednostki i konsolidują scentralizowaną władzę. Tymczasowe środki mogą stać się trwałymi elementami.

Pandemia ujawniła także nierówności wewnątrz poszczególnych państw i pomiędzy nimi – osoby mające dostęp do łączności cyfrowej są lepiej przygotowane do spełnienia wymagań wynikających z konieczności zachowania dystansu społecznego. Ich dzieci mogą się uczyć, a oni mogą pracować zdalnie. Ich życie jest zakłócone, ale nie zdziesiątkowane. Dla innych jednak dystans społeczny zrywa kluczowe więzi lub w ogóle okazuje się niemożliwy do zachowania, zmuszając do wyboru między ryzykiem dla zdrowia a ryzykiem utraty środków do życia. Potrzebujemy globalnego zaangażowania, aby zapewnić wszystkim dostęp do podstawowej infrastruktury cyfrowej, mającej kluczowe znaczenie dla większości aspektów współczesnego życia”. –Eric Schmidt, były dyrektor generalny Google

BERLIN – „Wirus nagle wyrzucił nas z powrotem do XVII wieku: żyjemy w punkcie zerowym empiryzmu, w którym prawie wszystko jest do zdobycia. Tak jak w przypadku członków największych towarzystw naukowych – i wszystkich innych – około 1660 r. Dla nich prawie wszystkie podstawowe pytania nie miały jednoznacznej odpowiedzi… W momentach radykalnych zmian i radykalnej niepewności, jaką te zmiany emitują, jesteśmy tymczasowo przywróceni do punktu zerowego empiryzmu. W momentach ekstremalnej niepewności naukowej w grę wchodzi obserwacja, zwykle traktowana jako słaba relacja eksperymentu i statystyki. Każdy zmysł, nie tylko wzrok, wyostrza się w poszukiwaniu wskazówek.” – Lorraine Daston, historyk nauki w Max Planck Institute for the History of Science (za pośrednictwem bloga Critical Enquiry, In the Moment)

FIFE, Szkocja – „Wszystkie systemy opieki zdrowotnej – nawet najbardziej wyrafinowane i najlepiej finansowane – uginają się pod presją wirusa. Jeśli jednak nie zrobimy nic, wirus rozprzestrzeni się w biedniejszych miastach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej oraz wśród społeczeństw, które nie mają dostępu do sprzętu do testowania, respiratorów i sprzętu medycznego. Jeśli wirus rozprzestrzeni się tam, poprzez trudność w osiągnięciu dystansu społecznego w tych regionach i często braku możliwości mycia rąk, COVID-19 utrzyma się tam na stałe i ponownie uderzy w cały świat, tym samym przedłużając kryzys. – Gordon Brown, były premier Wielkiej Brytanii

LOS ANGELES – „Powolna i subtelna utrata naszych praw, a także kontrola i restrykcje ograniczające społeczną, ekonomiczną i polityczną wolność to charakterystyczne cechy kapitalizmu katastroficznego. Jak trafnie opisuje to Naomi Klein, stwarza on możliwość zwiększenia kontroli, bogactwa i władzy, kosztem społeczeństwa, demokracji i osób pracujących. Reakcje na COVID-19 będą opierać się bezpośrednio na takim zbiorze strategii, jeśli nie pozostaniemy czujni, uważni i nie zabierzemy głosu w kwestii warunków, w ramach których musi zostać wynegocjowane nasze wspólne dobro.

Ośmielę się powiedzieć, że nieakceptowalne jest pozwolenie, aby najbardziej bezbronni pośród nas ponosili koszty naszego zbiorowego zaniechania troski – tak jak Afroamerykanie, którzy z powodu pandemii umierają szybciej, niż biali Amerykanie, będąc bardziej narażonymi na zubożenie, nie mając opieki zdrowotnej zapewnianej przez pracodawcę lub żyjąc w społecznościach niedysponujących wystarczającymi środkami, chociaż dzielnice po drugiej stronie miasta mają tych zasobów zawstydzająco dużo. To niedopuszczalne, aby nie połączyć tych wspólnych dóbr i zamiast tego zmuszać wszystkich, aby radzili sobie na własną rękę, podczas gdy COVID-19 i wszystkie pandemie, z którymi jeszcze przyjdzie nam się zmierzyć, narażają na ryzyko nas wszystkich. Ta pandemia to moment rozliczenia się z niemoralnością naszych systemów. Teraz mamy możliwość wyrównania rachunków poprzez ich odbudowę i naprawę. — Safiya Noble, profesor informatyki & co-director of the UCLA Center for Critical Internet Inquiry

BRISTOL – „Globalny ład, który istniał przed pandemią, był niezwykle kruchy. Jeśli nie pojawiłby się wirus, jakieś inne wydarzenie – na przykład załamanie gospodarki wywołane jakimś innym czynnikiem lub pierwsze sygnały niekontrolowanych zmian klimatycznych – ostatecznie przeniosłoby epokę szczytowej globalizacji do przeszłości. Pandemia przyspieszyła wiele istniejących już wcześniej trendów, takich jak schyłek potęgi Zachodu, słabość międzynarodowych instytucji czy fragmentację Unii Europejskiej. Razem wzięte, fundamentalnie zmienią one światową scenę polityczną. Jeśli dodamy do tego ekspansję inwigilacji (zarówno w Chinach, jak i na Zachodzie) w celach biomonitoringu, zastępowanie fizycznego kontaktu i przemieszczania się wirtualną łącznością oraz zwiększanie zakresu ingerencji państwa w gospodarkę, rezultatem będzie nieodwracalna zmiana krajobrazu.

Żaden nurt współczesnej myśli nie jest bardziej napędzany nostalgią i tęsknotą za bezpowrotnie utraconą przeszłością, co postępowy liberalizm. Pośrednio lub wprost, ten liberalny projekt jest przywróceniem światowego ładu z okresu tuż po Zimnej Wojnie, zanim wstrząsnął nim kryzys finansowy. Przesłanie tego wirusa brzmi: „Zapomnij o tym!”. Bez względu na swoje wady i zalety, ten świat odszedł na dobre. Zdaje się, że przywódcy Chin, Rosji i Indii zrozumieli ten fakt. To, czy podobnie zadzieje się w przypadku przywódców Zachodu, czy jednak pozostają oni uwięzieni w liberalnym zaprzeczeniu i nostalgii, jeszcze się okaże”, –John Gray, emerytowany profesor myśli europejskiej w London School of Economics

MEDIOLAN – „Nasze pokolenie przechodzi przez swoją własną wojnę. Jest to odwrócona wojna, w której lekarze stoją na pierwszej linii frontu, a wojsko nosi trumny. Mamy bohaterów, którzy na co dzień podejmują się walki, tak jak i mamy dezerterów, którzy opuszczają okopy dzięki fałszywym przepustkom, aby działać poza zasadami. Każdego wieczoru ogłaszamy listę poległych. Mamy fabryki, które przekształcają swoje działy produkcyjne, aby dostarczać środków i wyposażenia, potrzebnego w czasie wojny. Mamy ludzi, których największym możliwym wkładem do tej bitwy było zatrzasnąć się w domu i nie być przyczyną dalszego rozprzestrzeniania się infekcji. Raz za razem wkraczaliśmy w nową erę, gdzie to, co wydawało się niemożliwe, nagle stawało się normalne. Nowe epoki gospodarcze zwykle wyłaniają się, gdy poprzedni system dozna szoku, tak jak wtedy, gdy plaga dżumy doprowadziła do końca opierającego się na kościele świata, gdyż ludzie nie byli w stanie uniknąć katastrof dzięki modlitwom i zaczęli szukać rozwiązań w świecie nauki. Zaczęliśmy eksplorować nieznane miejsca, które na mapie oznakowane były hasłami „Tutaj żyją smoki”. Odkryliśmy, że świat ma nam do zaoferowania dużo więcej, niż nam się wcześniej wydawało. Ta pandemia to szok dla społeczeństwa. To, co uważaliśmy za niemożliwe, każde miejsce oznaczone hasłem „Tu żyją smoki”, jest dziś otwarte na eksplorację. –Davide Casaleggio, czołowa postać włoskiego Ruchu Pięciu Gwiazd.

CAMBRIDGE, Anglia – „Niektórzy ludzie starają się przewidzieć, co zmieni się po pandemii i przywróci nas do „normalności”. Inni zastanawiają się, co powinno zostać zmienione. Przewidywania i praktyczne dyskusje są dwiema zupełnie odrębnymi kwestiami. Sam pomysł „normalnego stanu rzeczy” nie stanowi dobrego punktu odniesienia dla przyszłości. Globalizacja niektórym przyniosła niezliczone bogactwa, rosnące średnie przychody, pogłębione nierówności, coraz dłuższe łańcuchy dostaw i coraz bardziej złożone rozwiązania ekonomiczne – a także globalne ocieplenie i pandemię. Czy to jest normalne? Zwiększona ekspozycja na odległe wydarzenia może przyczynić się do zwiększenia prywatnych dóbr, włączając w to zyski i konsumpcję. Natomiast rozwiązania rynkowe nie są w stanie zapewnić dóbr publicznych ani solidarności potrzebnej dla zapewnienia ochrony zdrowia publicznego i ochrony środowiska. Wiele praktycznych kwestii, z którymi mamy do czynienia, dotyczy umacniania dóbr publicznych – a wśród nich rządów prawa i skutecznych norm regulacyjnych. Dobra publiczne wymagają skoordynowanych działań i wsparcia zarówno ze strony instytucji publicznych, jak i szeroko pojętego społeczeństwa. Zamiast starać się przewidzieć, kiedy i w jaki sposób powrócimy do normalności, powinniśmy skoncentrować się na zabezpieczeniu dóbr publicznych, które liczą się najbardziej dla przyszłości większości ludzi. -Onora O’Neill, emerytowany profesor filozofii na Uniwersytecie w Cambridge; członek Izby Lordów; laureatka nagrody Berggruena w 2017 roku.

BEIJING – „W Okresie Wiosen i Jesieni starożytnych Chin, pomiędzy ósmym a piątym wiekiem przed naszą erą, na terytorium Zheng żył oświecony mąż stanu imieniem Zi Chan. Pewnego dnia władze Zheng poleciły Zi Chanowi, aby zburzył szkoły, w których lokalna społeczność zbierała się, aby krytykować politykę rządu. Jednak Zi Chan uważał, że otwarty dyskurs może pomóc rządowi poznać opinię publiczną. Odmówił wykonania rozkazu i pozwolił, by szkoły pozostały otwarte. Postępowanie Zi Chana było zgodne z konfucjańską myślą polityczną, a sam Konfucjusz nazwał go życzliwym człowiekiem. Polityka konfucjańska uwypukla znaczenie ludzi: celem polityki nie jest polityka sama w sobie, lecz zapewnienie ludziom środków do życia. Słuszność polityczna opiera się na zdolności przywódców do uchwycenia woli ludzi. Jeśli natomiast chcemy zrozumieć wolę ludzi, muszą oni mieć możliwość zabrania głosu. Konfucjańska mądrość życzliwych rządów powinna nabrać rzeczywistego znaczenia w myśli politycznej w czasach post-COVID-19. — Li Jinglin, profesor na Beijing Normal University

PARYŻ – „To, co prawdopodobnie zobaczymy w następstwie pandemii COVID-19, to ponowna ocena krajowej odporności i strategicznej autonomii, która doprowadzi do rekonfiguracji globalnych łańcuchów dostaw i nagromadzenia buforów oraz zapasów. Zasada przezorności polegająca na tym, że lepiej jest zabezpieczyć się przed potencjalnym ryzykiem, zastąpi paradygmat protekcjonizmu. Ekonomia na żądanie stanie się bardziej zintegrowana z opieką zdrowotną, gdy tak zwany „szary kryzys” zarządzania starzejącymi się społeczeństwami zyska na znaczeniu. Stary porządek westfalski zbudowany na państwach narodowych zostanie zróżnicowany – narody będą ciałami stałymi, Unia Europejska stanie się płynna, a świat przyjmie stan gazowy.” – Pascal Lamy, były dyrektor generalny Światowej Organizacji Handlu

SAN DIEGO – „Był kiedyś człowiek imieniem Hyman Minsky, którego wkład w naturę stabilności w systemach ludzkich cieszył się dużym zainteresowaniem. Zasadniczo w czasach dużej stabilności wiele osób – przyjmując ciągłość za pewnik – gromadzi coraz większą ilość ryzyka bez zabezpieczenia przed odwróceniem. „Moment Minsky’ego” ma miejsce, gdy nagle powraca niestabilność, w którym to momencie wszystko trzęsie się z bólu. Być może wszyscy dostosowują się do siebie, odsuwając się od złych nawyków i sprawiając, że wszystko działa lepiej, z większą mądrością. Alternatywnie, sprawy mogą potoczyć się tak, jak opisał Karol Marks, z trzęsieniami unicestwiającymi klasę kapitalistyczną i zubożałymi robotnikami, prowadzącymi do rewolucji.” – David Brin, fizyk i autor fantastyki naukowej

LONDYN – „To początek końca globalizacji – przynajmniej takiej, jaką znamy. Globalna integracja gospodarcza poprzedniego wieku, zarówno jako ideału, jak i praktyki, zostanie całkowicie rozbita. Jest to poważny paradoks, że w czasie, gdy mamy rosnące globalne problemy – innymi słowy, w czasie, gdy najbardziej potrzebujemy globalnej współpracy i solidarności – będziemy świadkami przeciwnej tendencji izolacjonizmu, która nabiera tempa. To powiedziawszy, spodziewam się również większej „regionalizacji”. Prawdopodobnie różne kraje utworzą bloki regionalne, aby współpracować w wielu obszarach. W tym samym czasie ludzie będą dążyć do nowego rodzaju internacjonalizmu – nie globalizacji ekonomicznej poprzedniego stulecia, ale nowego ducha internacjonalizmu ograniczonego do różnych kwestii, takich jak zdrowie i środowisko. W przeciwnym razie jest to niestety wspaniała okazja zarówno dla starych, jak i nowych form nacjonalizmu.

Dawno minął optymizm z przełomu lat 90. i 2000. Wkroczyliśmy w epokę pesymizmu. Nic nie jest już solidne. Erozja zaufania do podstawowych instytucji będzie miała konsekwencje, które dopiero zaczynamy sobie wyobrażać. W tej chwili populiści w całej Europie wydają się stosunkowo spokojni, co daje złudzenie, że ich czas się skończył. Ale tak nie jest. Podczas i po pandemii możemy spodziewać się fundamentalnych zakłóceń w społeczeństwie i gospodarce. Wszystko to stworzy żyzny grunt dla populistycznych demagogów. Przekonaliśmy się, jak ważna jest praca pielęgniarek, kierowców karetek pogotowia, pracowników supermarketów i dostawców. W Wielkiej Brytanii podczas Brexitu imigranci z Unii Europejskiej byli systematycznie niedoceniani, a teraz wszyscy chwalą ich ciężką pracę i wkład w społeczeństwo. Politycy powinni przemyśleć dwa razy, zanim użyją określeń takich jak „nisko wykwalifikowani” lub „niewykwalifikowani” pracownicy. Musimy także zwrócić uwagę na różne formy rosnącego autorytaryzmu. W Europie mamy teraz państwo autorytarne – Węgry. Premier Viktor Orban wykorzystał pandemię jako pretekst do dalszego umocnienia swojej władzy i uciszenia przeciwników. UE będzie miała trudności z utratą równowagi między „centrum” a „peryferiami” i musi pamiętać o liberalnych ideach demokratycznych, które muszą być u jej podstaw. Tymczasem w Turcji Recep Tayyip Erdogan chce skorzystać z turbulencji i nie zawahałby się wykorzystać uchodźców jako karty przetargowej do wzmocnienia swojej autokracji. Chiny, półautorytarny Singapur, Indie – wszystko to prowadzi nas do rosnącego napięcia między indywidualnymi swobodami a nadmiernym zasięgiem państwa. Odtąd wszyscy musimy stać się bardziej zagorzałymi obrońcami praw człowieka. ” – Elif Shafak, turecko-brytyjski pisarz

CAMBRIDGE, Mass. – „Jak dotąd zarówno USA, jak i Chiny – pierwsza i druga największa gospodarka światowa – zareagowały na COVID-19 ze skłonnością do interpretacji krótkoterminowych, zerowych i konkurencyjnych, przy zbyt małej koncentracji na instytucje i współpracę. Zamiast konkurencyjnej propagandy, przywódcy powinni podkreślić znaczenie „władzy z”, a nie „nad” innymi oraz ustanowić wielostronne ramy w celu zacieśnienia współpracy. Zarówno w interesie własnym, jak i z powodów humanitarnych, Stany Zjednoczone i Chiny powinny przewodzić grupie G20 w hojnych datkach na rzecz nowego, dużego amerykańskiego funduszu COVID-19, takiego jak plan Marshalla, który jest otwarty dla wszystkich krajów. Jeśli wybierzemy tę ścieżkę, COVID-19 może doprowadzić do lepszego świata. Ale jeśli będziemy podążać obecną ścieżką, wirus po prostu przyspieszy istniejące tendencje w kierunku nacjonalistycznego populizmu i autorytarnych zastosowań technologii. Być może nie będzie za późno, aby wybrać nową ścieżkę pod koniec tego fatalnego roku, lecz światu już brakuje czasu.” – Joseph Nye, były dziekan Harvard’s Kennedy School of Government

LOS ANGELES – „Niemiecki teolog i doktor Albert Schweitzer powiedział kiedyś, że „człowiek stracił zdolność przewidywania i zapobiegania. To zakończy się zniszczeniem świata.” Powszechnie ostrzegano nas, że przekraczamy granice planety i że stwarza to zagrożenia egzystencjalne, z których najniebezpieczniejsze były te związane z gwałtownymi i niemożliwymi do kontrolowania sytuacjami. W miarę przekraczania kolejnych granic naszej planety, takie zdarzenia będą wchodzić ze sobą w interakcje i przyspieszać. Podczas gdy udało nam się wspólnie beztrosko zignorować ostrzeżenia, takie jak czapy lodowe, topnienie Grenlandii i tundry, a także zagrożenie, że te niekontrolowane zmiany mogą spowodować utratę lasów deszczowych Amazonii, jesteśmy teraz przytłoczeni przez kolejną wymykającą się spod kontroli sytuację, której nie możemy zignorować – pandemię COVID-19 – której powstanie w niemałym stopniu wynika z naszej ingerencji w środowisko życia.

Przywrócenie naszej ekonomii i sposobu życia do dawnej normalności byłoby dużym wyzwaniem, a jeśli to zrobimy, będziemy tylko zwiększać i przyspieszać pojawianie się kolejnych katastrof. Tylko radykalnie przechodząc do mniej negatywnie oddziałującego stylu życia – inwestując w zdrowie publiczne i zużywając mniej i w sposób zrównoważony – poprzez szybkie zmienianie transportu, sieci elektrycznych i innych – możemy zapobiec powszechnej i dramatycznej degradacji środowiska i gospodarki. Czas na działania, na powszechne i agresywne przyjęcie nowej, zrównoważonej normy jest teraz.” – Bill Joy, wynalazca i współzałożyciel firmy Sun Microsystems

HONG KONG – „Odpowiedzi większości państw zachodnich na COVID-19 odzwierciedlają model odpowiedzialności interesariuszy, w którym rząd zapewnia pełne ujawnienie swoich decyzji oraz ostrzeżenie o prawdopodobnym sukcesie polityki i ryzyku z tym związanym. Natomiast praktyki rządów paternalistycznych, w których istnieje silny związek między rodziną a państwem – takich jak Chiny – charakteryzują się podejmowaniem decyzji w trybie pilnym, z dala od publicznego wglądu na początkowym etapie, z późniejszymi skoordynowanymi wiadomościami i ciągłymi dostosowaniami w odpowiedzi na zmieniające się sytuację i nastroje społeczne. Każdy z modeli paternalistycznych i modeli zainteresowanych stron ma swoje zalety i pułapki. Model paternalistyczny grozi narzuceniem uniwersalnych środków przy znacznych kosztach ludzkich. Nieprzejrzystość w podejmowaniu decyzji może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego i autodestrukcyjny. Model interesariuszy – w którym ceniona jest przejrzystość i poszanowanie prywatności – odzwierciedla ducha demokracji i udziału społeczeństwa w podejmowaniu decyzji. Jednak skuteczność procesu decyzyjnego i wdrażania w czasach kryzysu jest wątpliwa. Żaden nowoczesny system zarządzania nie jest bezbłędny i ważne, abyśmy się od siebie uczyli. Ideologiczna bigoteria po obu stronach jest niewłaściwa i niebezpieczna.” – Bing Song, dyrektor Berggruen Institute C

Tekst źródłowy:

Yuval Harari, Elif Shafak, Dambisa Moyo, Eric Schmidt & Others: How COVID Will Change Us

Przyszłość rozrywki

Przeszłość:

Jednym ze sposobów na opowiedzenie o rozwoju cyfrowej rozrywki jest opowiedzenie o czterech kluczowych decyzjach podjętych przez Reeda Hastingsa, założyciela i dyrektora generalnego Netflix. Pierwsza z nich została podjęta w 1999 roku. Kiedy Hastings był informatykiem i właśnie stawał się przedsiębiorcą. Jego pierwsza firma programistyczna właśnie weszła na giełdę, miał więc sporo środków, żeby zainwestować w swój nowy pomysł: wypożyczanie DVD przez Internet i korzystanie z usług pocztowych, aby to DVD dostarczyć. Postanowił spróbować, a to była decyzja, która w konsekwencji zapoczątkowała Netflix. Druga decyzja zapadła kilka miesięcy później, kiedy Hastings wpadł na kolejny pomysł, aby nigdy nie pobierać opłat za opóźnienia. Trzecią decyzją był przełom w działalności Netflixa: abonenci mogli stworzyć listę filmów, które chcieli obejrzeć, a gdy tylko firma otrzymała wiadomość, że poprzednie DVD zostało odesłane, Netflix mógł wysłać zamówione DVD dalej do oczekujących. Ponieważ ich zasady wypożyczania DVD pozwalały na wypożyczenie trzech filmów jednocześnie, użytkownicy nigdy nie byli pozostawieni bez czegoś do obejrzenia. Te decyzje Hastingsa i wygoda jaką za sobą niosły, sprawiły, że ​​firma stała się podstawową wypożyczalnią filmów dla wszystkich.

W 1999 roku, kiedy Netflix wszedł na rynek, miał 239 000 subskrybentów. Zaledwie cztery lata później osiągnął milion! A potem była czwarta decyzja Hastingsa. Jego wybór w 2007 roku polegający na zastąpieniu usług pocztowych streamingiem szerokopasmowym. To był prawdziwy przełom. Do jesieni 2018 r. Liczba subskrypcji wzrosła do 137 milionów, a eksperci przewidują, że liczba ta może się podwoić w ciągu najbliższych kilku lat. Netflix to teraz gigant streamingowy. Przepływa przez niego 51% wszystkich subskrypcji streamingowych, zarabiając dla firmy ponad 4,5 mld USD rocznie. Wartość Netflixa szacuje się dziś na 150 miliardów dolarów. Ale to, co robią z tymi wszystkimi pieniędzmi, jest jeszcze bardziej przełomowe. Netflix tworzy treści. Dużo treści. W 2017 r. wydali 6,2 mld USD na oryginalne filmy i programy telewizyjne, przebijając większe studia, takie jak CBS (4 mld USD) lub HBO (2,5 mld USD). Ale wciąż pozostając w tyle w stosunku do rywali o wadze 8-10 miliardów dolarów rocznie, takich jak Time Warner i Fox. Rok później Netflix podwoił swoje wydatki do 13 miliardów dolarów, plasując się w szeregu głównych firm. Ale znowu najważniejsze pytanie brzmi: co zrobili z pieniędzmi? W 2018 roku, podczas gdy sześć dużych wytwórni filmowych wyprodukowało w sumie 75 filmów, siły Netflixa wyprodukowały 80 nowych filmów i ponad 700 nowych seriali i programów telewizyjnych. Dlatego badanie wpływu wykładniczego wzrostu na rozrywkę powinno zaczynać się od Netflixa. Mając to wszystko na uwadze – fakt, że Blockbuster zrezygnował z możliwości zakupu Netflixa za 50 milionów dolarów, może być tylko porównywalny z brakiem wykorzystania przez Kodak fotografii cyfrowej – właśnie tej technologii, którą sami wymyślili.

Netflix wykorzystał nową sieć, Internet, aby umożliwić Amerykanom zamawianie płyt DVD prosto z wygodnej kanapy. Dzisiaj Netflix wykorzystuje konwergencję technologii – szczególnie Internetu szerokopasmowego i sztucznej inteligencji – do przyjęcia ekosystemu rozrywki o wartości biliona dolarów. I to nie tylko Netflix. Platformy streamingowe eksplodują wszędzie. Sling, YouTube, Hulu, nawet ten facet, który naprawia kosiarki i ma 3 miliony obserwujących na Facebooku – wszyscy tworzą i udostępniają treści. Widzimy zmiany w tym, kto tworzy treść, jaki rodzaj treści jest tworzony i gdzie go doświadczamy. Od momentu powstania srebrnego ekranu, wyświetlane na nim treści  są przede wszystkim produktem kilku dobrze skapitalizowanych, ściśle kontrolowanych studiów i sieci. Połączenie sprzedaży reklam telewizyjnych i przychodów kasowych przynosi około 300 miliardów dolarów rocznie. Gromadząc, kilka rzadkich zasobów – technologii, talentów, finansowania i dystrybucji – garść hollywoodzkich studiów i sieci telewizyjnych utrzymała wirtualną kontrolę nad tymi dolarami. Ale przyspieszenie wykładnicze może sprawić, że rzadkie zasoby staną się szeroko dostępne. Tym razem nie jest inaczej. To prowadzi nas do pierwszej z trzech głównych zmian w rozrywce: kto tworzy treści…

Teraźniejszość:

Nadchodzi nowy gracz: Quibi i przyszłość treści subskrypcji!

Kilka tygodni temu Meg Whitman i Jeffrey Katzenberg postawili zakład o wartości 1,8 miliarda dolarów, że mogą zmienić sposób, w jaki będziemy konsumować media w niedalekiej przyszłości. Dwaj weterani CEO wierzą, że zamiast zagłębiać się w sofę i godzinne programy na Netflix i Amazon Prime, widzowie będą chcieli oglądać swoje programy szybko i na swoich telefonach – w odcinkach od 8 do 10 minut. Ich nowa aplikacja, Quibi, wykorzystuje wszystkie zalety hollywoodzkich pieniędzy i władzy: Whitman zasiadała wcześniej za sterami eBay i Hewlett-Packard, a Katzenberg prowadził Disney Studios i Dreamworks, produkując hity takie jak „Beauty and the Beast” i „Shrek”. Nowy startup dysponuje ponad miliardem dolarów od  hollywoodzkich potęg, takich jak WarnerMedia, Disney i NBC Universal, i promuje gwiazdorską obsadę w postaci Jennifer Lopez, LeBrona Jamesa, Billa Murraya czy Stevena Spielberga. Reklamy Quibi są teraz umieszczane na YouTube i TikTok. Ale w przeciwieństwie do TikTok, który zgromadził 800 milionów użytkowników 30-sekundowymi domowymi filmami 13-letnich dzieci tańczących w swoich sypialniach, treści Quibi będą pochodzić prosto od gwiazd Hollywood. 10-minutowy limit czasu wideo na platformie stanowi dla pisarzy wyzwanie, które może na nowo zdefiniować, jak wygląda sezon i odcinek oraz jak je konsumujesz (stojąc w metrze vs. zwinięty na kanapie). Ale może oferować wyjątkowe możliwości kreatywności – filmowanie programów pisanych co tydzień w czasie rzeczywistym na podstawie reakcji widzów. Małe „kęsy” rozrywki serwowane w porcjach, oznaczają również kolejny krok branży medialnej, aby zaspokoić nasze pragnienie natychmiastowej satysfakcji i przyciągnąć krótszy okres uwagi. Twitter ograniczył nas do 280 znaków i zobowiązaliśmy się do tego. Dzisiejsze popularne piosenki są średnio o 20 sekund krótsze niż pięć lat temu. Treści internetowe żyją w krótkich, dynamicznych postach na blogu. Już nie czekamy tygodni na programy telewizyjne, ale na seriale, najdłużej kilka dni. Quibi wchodzi na rynek transmisji strumieniowych, który jest już pełen: Netflix, Amazon Prime, Disney Plus, Apple TV Plus, TikTok i nadchodzące „shortsy” YouTube. Premiera ma miejsce w samym środku pandemii, która może być genialna (wszyscy oglądamy filmy w domu) lub katastrofalna (miliony ludzi nie mają pracy).

Przyszłość:

Tak więc jest 2028 rok, koniec długiego dnia, kiedy to sfrustrowani i zmęczeni obywatele oczekują odpoczynku. Masz mniej niż 45 minut na przygotowanie się na obiad. Ale najpierw chcesz usiąść, wypić drinka i dobrze się bawić. Czy bierzesz pilota i przeszukujesz kanały? Wątpliwe. Czy jesteś zainteresowany holograficznym CNN unoszącym się nad stolikiem do kawy? Nie. Ale dobrą wiadomością jest to, że żadne z tych pytań nie ma znaczenia, ponieważ twoja sztuczna inteligencja już wie, czego potrzebujesz. Twoja sztuczna inteligencja jest z tobą przez cały dzień. Ma teraz zdolność monitorowania i rozumienia twoich emocji. Doskonale rozumie i szczegółowo analizuje twoje trudne chwile i utratę nastroju. Złapała twój grymas w inteligentnym lustrze wcześnie rano, usłyszała gniewną rozmowę, którą prowadziłeś z żoną podczas lunchu, i była z tobą w drodze do domu, gdy zignorowałeś, telefon od twojego brata. Ten ostatni fragment jest szczególnie wymowny, ponieważ twoja sztuczna inteligencja jest wystarczająco długo z Tobą, aby wiedzieć, że ignorujesz telefony od swojego brata, tylko kiedy jesteś naprawdę zestresowany. Tak więc system nie tylko rozumie szczegóły twojego życia emocjonalnego. Wie, jak te szczegóły wpływają na twoje ciało i mózg, i może oddziaływać na Ciebie. W momencie, gdy wejdziesz do salonu na ścianach wyświetlane są Twoje ulubione klipy z komedii Owena Wilsona. To, co czyni to niezwykłym, to fakt, że tak naprawdę nie wiedziałeś, że jesteś fanem Owena Wilsona. Ale w ciągu ostatnich pięciu lat zobaczyłeś garść jego starych filmów, często nie zdając sobie z tego sprawy. I chociaż filmy mogły być zapomniane, każdy z nich miał scenę, która cię zaskoczyła i ujęła. Twoja AI to zauważyła, wie również, ponieważ śledzi twoją historię emocjonalną, że ten rodzaj śmiechu w 78,56% wszystkich wcześniejszych stresujących sytuacji – był dla Ciebie szybką drogą do lepszego samopoczucia. Teraz masz okazję zobaczyć parę scen Owena Wilsona oraz kilka innych filmów z tym samym stylem komedii. Pod koniec sesji twoja sztuczna inteligencja wstawia także kilka filmów z twojego telefonu, filmów, o tobie i twojej żonie śmiejących się razem, szczęśliwe wspomnienia, które przypominają ci o tym, co jest naprawdę ważne, ten miks działa idealnie. Kiedy skończyłeś pić swojego drinka, Twój nastrój poprawił się, a zły humor znikł. Rozmawiasz z żoną i idziesz na obiad, czując się lepiej niż przez cały dzień. To co jest najbardziej szalone w tej historii to to, że większość tej technologii jest już tutaj.

To skrzyżowanie psychologii poznawczej, informatyki i neuropsychologii w połączeniu z przyspieszającymi technologiami, takimi jak sztuczna inteligencja, robotyka i czujniki, które już wpłynęły na przetwarzanie danych, przenikają do e-learningu itp. Ale większy wpływ ma na rozrywkę, w której sprawy stają się osobiste. Wyraz twarzy, gesty dłoni, wzrok, ton głosu, ruchy głowy, częstotliwość i czas trwania mowy – wszystkie sygnały, pełne informacji emocjonalnych. Łącząc czujniki nowej generacji z technikami głębokiego uczenia się, możemy odczytać te sygnały i wykorzystać je do analizy nastroju użytkownika. A podstawowa technologia jest tutaj.

W thrillerze „Nevermind” działa technologia „Affectiva” – gdy system odkrywa, że ​​użytkownik się boi, gra potęguje emocje – dodając trudne zadanie i surrealistyczną zawartość, aby podnieść jeszcze poziom strachu. Lightwave, kolejny komputer z emocjami, może uchwycić nie tylko stan emocjonalny jednostki, ale i całego tłumu. Jest już wykorzystywany przez Cisco do oceny poziomu rywalizacji na boisku. Nasze telefony zaczynają wyświetlać treści w oparciu o to, co się dzieje w prawdziwym świecie. Biorą pod uwagę: nasz nastrój, lokalizację, towarzystwo. Startupy takie jak Ubimo i Clueb zapewniają wszystko, czego potrzebuje emo-przedsiębiorca, od skutecznych platform tworzenia aplikacji po wysoce spersonalizowane usługi dostarczania treści emocjonalnych. W miarę rozwoju tych technologii pojawia się nowy asortyment spersonalizowanych możliwości – nie tylko treści, które zostały wstępnie posortowane, aby pasowały do ​​naszego nastroju, ale także treści, które zostały indywidualnie utworzone, aby pasowały do ​​tego nastroju!

Autorka tekstu: Jowita Michalska

Media społecznościowe w szkole – korzyści i zagrożenia

Słyszałeś kiedyś zdanie: „Jeżeli nie ma Cię na Facebooku, to nie istniejesz”? W dzisiejszych czasach posiadanie konta w serwisach społecznościowych jest zjawiskiem powszechnym. Dotyczy to nie tylko dorosłych i młodzieży, ale również dzieci. I choć wiele mediów społecznościowych ma ograniczenia wiekowe (zazwyczaj 13 lat), to dzieci i tak korzystają z nich codziennie. Czy warto więc wykorzystać ten obszar nowych technologii w celach edukacyjnych lub do kontaktu uczniów z nauczycielami?

Media społecznościowe stwarzają duże możliwości przekazywania wiedzy uczniom. Pozwalają na realizację takich celów dydaktycznych jak kształtowanie umiejętności pracy zespołowej i nawiązywanie kontaktów, czy pogłębianie umiejętności wyrażania swoich poglądów podczas sieciowych dyskusji. Szkoły i klasy mogą zakładać na Facebooku specjalne grupy, dzięki którym uczniowie będą mogli pomagać sobie nawzajem w nauce i dzielić się opiniami na tematy związane z codziennym życiem w szkole. Nauczyciele mogą zachęcać uczniów do śledzenia na Twitter naukowców i publicystów, lub szukania interesujących ich filmów na YouTube. Instagram i Snapchat mogą być wykorzystywane do ekspozycji prac uczniów oraz zdjęć i filmów z życia szkoły.

Wszystko to sprawia, że media społecznościowe mogą zbliżyć uczniów do szkoły i zachęcić ich do dociekliwego zgłębiania tematów, którymi się interesują. Dlatego tak istotna jest rola nauczyciela jako przewodnika, który nie tylko nie zamknie się na możliwości wykorzystania w szkole mediów społecznościowych, ale pokaże uczniom, jak bezpiecznie, prawidłowo i w sposób wartościowy z nich korzystać. Nie można bowiem zapominać, że z korzystaniem z mediów społecznościowych związane są nie tylko korzyści, ale również i niebezpieczeństwa. Poniżej opisane zostaną wybrane z nich.

Udostępnianie informacji i wizerunku w Internecie

Każdy ma prawo decydować, co publikuje w sieci. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, jakie może to rodzić konsekwencje. Udostępniane adresy e-mail, numery telefonów, prywatne zdjęcia i filmy, mogą trafić w niepowołane ręce. Dlatego prywatność, waga udostępnianych informacji, czy ochrona wizerunku to tematy, jakie powinny często pojawiać się w dyskusjach z młodzieżą o mediach społecznościowych. Warto również przypominać młodzieży o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w Internecie czy odpowiedniego budowania haseł. Istotne jest również zastanowienie się dwa razy, zanim coś zmieścimy na profilu, weryfikowanie tożsamości osób, które zapraszamy do grupy znajomych, nie otwieranie podejrzanych linków. Uczniowie powinni być świadomi, jakie mogą być konsekwencje lekkomyślnego korzystania z mediów społecznościowych i „wrzucania” do sieci zdjęć i filmów.

Chęć upodobnienie się do idoli z Internetu

W mediach społecznościowych jest coraz więcej influencerów, a celebryci coraz chętnej pokazują swoje życie prywatne. Obserwująca ich młodzież często nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że to co ogląda o nich w Internecie jest zazwyczaj przemyślaną kampanią reklamową, i ma niewiele wspólnego z rzeczywistym życiem. Zbyt duże rozbieżności występujące pomiędzy ich życiem mogą wywoływać u młodych ludzi przygnębienie i obniżenie poczucia własnej wartości, a nawet depresję. Niezwykle ważne zatem jest, by prowadzić dialog z młodzieżą i uzmysławiać jej, że wykreowany w Internecie świat nie jest jedynym wyznacznikiem tego, jak powinniśmy wyglądać czy jacy być.

Co jest prawdziwe, a co fałszywe

W artykule Czy sztuczna inteligencja zwalczy fake newsy (https://digitaluniversity.pl/digital-news/czy-sztuczna-inteligencja-zwalczy-fake-newsy/) sygnalizowaliśmy problem nieprawdziwych informacji w Internecie. Fake newsy to już nie tylko wiadomości pisane. To również filmy przedstawiające sławnych ludzi, którzy wydają się mówić i robić rzeczy, których nigdy nie mówili ani nie robili. Nawet dorośli mogą mieć problemy z oceną prawdziwości i wiarygodności informacji, dlatego niezwykle ważna jest świadomość tego problemu wśród młodzieży. Warto wyposażyć ich w umiejętność krytycznego przyglądania się faktom i odróżniania ich od opinii. W tym celu nauczyciele mogą zachęcać uczniów do szukania potwierdzenia informacji znalezionej w mediach społecznościowych w innych wiarygodnych źródłach, sprawdzać kim jest autor informacji, czy jest specjalistą w danej dziedzinie. Ponadto warto zwracać uwagę młodzieży na to, czym różni się fakt od opinii, oraz dlaczego tak ważna jest możliwość odróżnienia prawdziwej od nieprawdziwej informacji.

FOMO czyli lęk przed „wypadnięciem z obiegu”

Nastolatkowie wydają się nie rozstawać ze swoimi telefonami. Takie zachowanie może doprowadzić do lęków, że brak dostępu do Internetu spowoduje, że zostaną zapomniani, lub coś bardzo ważnego ich ominie. To ostatnie określane jest jako FOMO (z angielskiego fear of missing out). Pamiętając, że relacje z rówieśnikami, również te online, są dla młodzieży bardzo ważne, szkoła może pomóc uczniom w uchronieniu się przed FOMO. Nauczyciel może przybliżyć im to zagadnienie, zastosować ćwiczenia lub rozmowę, by uczniowie mogli sami rozpoznać, kiedy bycie cały czas „w kontakcie” może przynosić więcej szkody niż pożytku i co mogą zrobić, żeby ustrzec się FOMO, i jak sobie z nim poradzić. Ważne jest, by młodzież potrafiła dostrzec niepokojące sygnały.

Poruszone powyżej zagadnienia to jedynie czubek góry lodowej tematyki związanej z korzystaniem przez młodzież z mediów społecznościowych. Jest to jednak dobry początek do zwiększania ich świadomości zagrożeń płynących z korzystania z Internetu.

Cztery nieoczywiste, ale znaczące trendy podczas pandemii

W ubiegłym roku na South By Southwest, Rohit Bhargava, autor i przedsiębiorca, przemawiał do pełnego audytorium o trendach, które – choć mogą nie być oczywiste – odgrywają ważną rolę w kształtowaniu przyszłości. Każdego roku Bhargava spędza niezliczone godziny, zastanawiając się, które trendy będą najbardziej istotne i wpływowe, a następnie wydaje na ich temat książkę w ramach swojej serii „Nieoczywiste”.

Rohit Bhargava planował mówić o trendach na 2020 rok również w trakcie tegorocznego festiwalu. Jednak, jak każde inne duże wydarzenie, to także zostało odwołane. To kolejna z rzeczy, którą pandemia wywróciła do góry nogami. Podobnie stało się z większością trendów 2020 roku.

Jednak nie wszystkie z nich uległy zmianie. W rzeczywistości kilka wyłaniających się trendów zostało wzmocnionych przez COVID-19 i dziś nabrały one jeszcze większego znaczenia. Podczas wirtualnej sesji SXSW transmitowanej z domu, Bhargava opowiedział o tych trendach i o tym, w jaki sposób możemy je jak najlepiej wykorzystać oraz jak znaleźć sens wśród chaosu i zamieszania.

Znajdujemy się w momencie ekstremalnej dysrupcji – to oczywiste. Miejsca, do których przywykliśmy, zwykle pełne ludzi, teraz są puste. Wszyscy zostajemy w domu, próbując wymyślić, jak produktywnie spędzić czas. Wszyscy mamy wiele pytań dotyczących tego, jak nowa normalność zmieni sposób, w jaki działamy. Czy uczniowie wrócą jesienią do szkoły? Czy będziemy pracować z domu na czas nieokreślony? Czy zawsze będziemy musieli nosić maskę na twarzy w sklepie spożywczym? Co jest bezpieczne, a co nie?

Bhargava podkreślił, że nie ma zamiaru przepowiadać przyszłości. Zamiast skupiać się na tym, gdzie będzie świat za 5 czy 10 lat, powiedział, że „koncentruje się na obserwowaniu dnia dzisiejszego, aby dowiedzieć się, co zrobić dzisiaj”. Również sama technologia nie intryguje go tak bardzo, jak reakcja człowieka na technologię i jej wpływ na nasze życie. „Bardziej interesuje mnie to, jak ewoluują zachowania ludzi” – powiedział.

Jak się tego dowiedzieć, skoro tak wiele informacji napływa do nas ze wszystkich stron? „Obecnie największym problemem jest to, że po prostu nie wiemy, w co wierzyć, a więc nie wierzymy w nic”, powiedział Bhargava. „Świat wydaje się niegodny zaufania i nie wiemy, na co zwracać uwagę.”

Pojawiły się parodie filmów i artykułów, wyśmiewających zamieszanie wokół koronawirusa, ale niepokojące jest uświadomienie sobie, ile jest dezinformacji i jak mało wiemy o tym wirusie.

Oczywiście dezinformacja nie jest nowym problemem. Nie można sprawdzić wszystkich dostępnych informacji, aby zweryfikować, które z nich są prawdziwe. Bhargava podkreślił, że zamiast próbować oceniać i rozumieć wszystkie wiadomości, tweety, memy, podcasty, artykuły, udostępnienia, retweety i filmy, powinniśmy poświęcić więcej czasu na próbę zrozumienia ludzi. „Jak możemy stać się ludźmi, którzy rozumieją innych ludzi?” – zapytał. „Co motywuje ludzi do uwierzenia w jakąś rzecz, co zachęca ich do działania, co ich angażuje?”

Idea Bhargavy o zrozumieniu ludzi obejmuje to, co nazywa metodą stogu siana – zamiast szukać igły w stogu siana, zbiera „siano” (pomysły i historie), a następnie używa go do zlokalizowania i zdefiniowania „igły” (trendu). „Naprawdę łatwo jest korzystać z tych mediów, które wzmacniają to, co już myślisz” – powiedział. Kluczową częścią gromadzenia cennych informacji jest poszukiwanie ich w miejscach, o których normalnie byśmy nie pomyśleli. Oznacza to konsumowanie mediów skierowanych do innych grup demograficznych niż te, do których przynależysz.

Gdy zweryfikujesz kilka różnych kanałów informacyjnych, wyłonią się wspólne tematy. Bhargava grupuje je i próbuje podciągnąć je do większej idei. Stąd czerpie swoje trendy.

Bhargava definiuje jeden z nieoczywistych trendów jako „unikalną, wyselekcjonowaną obserwację przyspieszającej teraźniejszości”. „Jesteśmy teraz w chwili, gdy teraźniejszość przyspiesza jeszcze bardziej” – powiedział. Oto cztery trendy, wskazane przez Bhargave, które zostały wzmocnione przez obecną sytuację, oraz wskazówki jak najlepiej możemy je wykorzystać.

ODRODZENIE

Przytłoczeni technologią i poczuciem, że życie jest zbyt złożone, ludzie szukają prostszych doświadczeń, które wywołują nostalgię i przypominają im o czasach, które budziły większe zaufanie. Wskrzeszamy nawyki, sięgamy do mediów lub odnawiamy te relacje, które są dla nas komfortowe lub dodające otuchy. Ten trend można było zaobserwować jeszcze przed pandemią. Bhargava wspominał o jego wariancji w trakcie wystąpienia na SXSW w 2019 roku. Zawrotne tempo rozwoju technologii sprawia, że wielu z nas pragnie zwolnić i ponownie zastanowić się nad tym, jaką rolę telefony i komputery mają odgrywać w naszym codziennym życiu.

Dziś, według Bhargava, to odrodzenie nabiera rozpędu. Świat wydawał się dość złożony i przytłaczający już wcześniej, nim poczucie to wielokrotnie wzmocnił światowy kryzys zdrowia. Zamiast więc tonąć w zbyt dużej ilości sprzecznych ze sobą informacji, ludzie świadomie ograniczają liczbę wiadomości i mediów konsumowanych każdego dnia (nie tylko dlatego, że jest to po prostu bardzo przygnębiające) i szukają tych form rozrywki, które dawno temu odstawili na bok. Do łask wracają książki, puzzle, klasyczne gry video czy planszówki. Wirtualnie odnawiamy kontakt z naszymi przyjaciółmi lub krewnymi, z którymi dawno nie rozmawialiśmy. Nie możemy wyjść do restauracji, próbujemy więc starych rodzinnych przepisów.

Jak mówi Bhargava, czas na nowo odkryć analogowy świat: „Jesteśmy w stanie robić te rzeczy poza technologią”. Teraz, gdy zostaliśmy zmuszeni znaleźć substytuty dla wielu elementów naszej codziennej rutyny, możemy nauczyć się, że nie musimy aż tak bardzo polegać na naszych urządzeniach, jak dotąd wydawało nam się to konieczne.

TRYB LUDZKI

Drugi trend jest zasadniczo pewną wariancją tego pierwszego. Ludzie zmęczeni technologią, która izoluje nas od siebie nawzajem, szukają i widzą znacznie wyższą wartość w fizycznych, autentycznych i niedoskonałych doświadczeniach zapewnianych przez inne osoby. W czasach, kiedy nie możemy przytulić naszych przyjaciół i członków rodziny, ani nawet porozmawiać z ekspedientką w sklepie bez maseczki czy plastikowej przesłony, czujemy się niezwykle spragnieni empatycznego, ludzkiego doświadczenia.

Wspomniane wcześniej wykorzystywanie urządzeń cyfrowych jako sposobu interakcji z innymi ludźmi wydaje się naganne dziś, gdy opcja osobistego kontaktu nie wchodzi nawet w grę. Przed pandemią polegaliśmy na mediach społecznościowych, chcąc połączyć się z innymi ludźmi, pisaliśmy do siebie wiadomości tekstowe, używaliśmy przycisków „lubię to”, by wyrazić swoje opinie i preferencje, a algorytmy optymalizowały i udoskonalały nasze doświadczenia.

Chociaż zjawisko to nie zniknie, a może nawet zintensyfikować się w świecie, w którym kontakt fizyczny postrzegany jest jako niebezpieczny, zdajemy sobie sprawę jak istotne i niezastąpione są nasze ludzkie więzi. „W pierwszej kolejności musimy skoncentrować się empatii” – mówi Bhargava. „Empatyczne podejście (bez względu na to, czy mówimy o biznesie, czy po prostu relacjach z przyjaciółmi i rodziną) stanowi największą wartość dla ludzi w obecnej sytuacji”…i prawdopodobnie w każdej innej.

BŁYSKAWICZNA WIEDZA

Czy podczas kwarantanny nabyłeś nowe umiejętności? Wypróbowałeś ciekawe przepisy? Nauczyłeś się trudnych utworów na gitarze lub pianinie? Na ile prawdopodobne jest, że nabyte umiejętności lub nawyki utrzymają się po zakończeniu tej sytuacji?

W związku z tym, że obecnie wiedza dostępna jest na wyciągnięcie ręki, wręcz na żądanie, a przyjmować możemy ją w małych porcjach, człowiek jest w stanie szybciej opanować nowe zagadnienia. Wiąże się to jednak z ryzykiem, że zapomnimy, jaką wartość ma mistrzostwo (wypracowane przez lata) oraz prawdziwa mądrość – twierdzi Bhargava. Nie jest problemem obejrzeć film na YouTube, aby dowiedzieć się praktycznie o wszystkim. Podczas pandemii liczba filmów instruktażowych dotyczących gotowania gwałtownie wzrosła. To samo stało się z filmami instruktażowymi wszystkich typów (w tym jak obcinać własne włosy lub stylizować fryzurę partnera!). Biorąc pod uwagę fakt, że dostęp do informacji jest łatwiejszy, niż kiedykolwiek wcześniej, ludzie również oczekują, że będą mogli przyswoić tę wiedzę szybciej. Jednak w dalszym ciągu zajmuje im to dużo czasu i wymaga wielkiego poświęcenia, aby naprawdę dobrze opanować poszczególne zagadnienia i zostać ekspertem w danej dziedzinie.

Chociaż wspaniale jest szybko zdobywać nowe umiejętności, nie zapominajmy o tym, by mieć przed oczami szerszy kontekst. Bhargava zaleca znalezienie sposobu na łączenie ludzi posiadających wiedzę, by podsuwali poglądy, poszerzali nasze horyzonty i roztaczali przed nami większe idee – czy to dla nas samych, czy dla naszych rodzin, czy wspólnej przyszłości.

PRZEPŁYW HANDLOWY

Granice między branżami ulegają erozji, co prowadzi do ciągłego zakłócania modeli biznesowych, kanałów dystrybucji i oczekiwań konsumentów. Działo się to jeszcze przed wybuchem COVID-19. Apple dostało się do usług finansowych, banki otwierały kawiarnie, Crayola zajęła się branżą beauty, a Taco Bell otworzył swój hotel (wiem, pojawia się pytanie – „JAKIM CUDEM?” A jednak to prawda).

Teraz, gdy wszystko jest zamknięte, a my jesteśmy uwięzieni w naszych domach, firmy muszą się przystosować w sposób, jakiego nigdy sobie nie wyobrażały – a ci, którzy nie potrafią tego zrobić, mają niestety duże problemy. „Sęk w tym, że sposób w jaki prowadzimy działalność zmienia się”, powiedział Bhargava. I dzieje się to w niespotykanym dotąd tempie. Nawet po odbiciu się gospodarki od dna – co dzieje się właśnie w wielu stanach w USA – nie wrócimy do tego, jak było w 2019 roku. Jedynym wyjściem jest dostosowanie się do obecnej sytuacji i panujących reguł.

 „Nie wiemy, co nadchodzi”, powiedział Bhargava. „Wiemy jednak, że ludźmi przystosowującymi się najlepiej, są nieszablonowi myśliciele, którzy zwracają uwagę na to, co dzieje się wokół nich i starają się podążać za zmianą”.

 

Teks na podstawie:

https://singularityhub.com/2020/05/25/4-non-obvious-trends-that-matter-during-this-pandemic/

Patrz w przyszłość i bądź w ciągłej zmianie

Powinniśmy się już nauczyć z historii, że każdy kryzys ma dwie twarze: wyzwanie i okazję (ang. challenge/opportunity). Warto przyjrzeć się rynkowi azjatyckiemu, który już wychodzi z koronawirusa i zaobserwować pomysły i moż. Zwłaszcza Chiny, Singapur czy Tajwan mają dużo mądrych pomysłów na wspieranie biznesów, które ucierpiały na pandemii.

Oto kilka ciekawych przykładów lekcji jakie możemy od nich zaczerpnąć:

Gdy kryzys Covid-19 rozprzestrzenia się na nowe epicentra w Europie i USA, firmy w Azji starają się jak najszybciej znaleźć odpowiedzi na to jak wyjść z kryzysu jak najszybciej i bez ofiar. Nie ma niestety łatwych odpowiedzi głównie z powodu nieprzewidywalnej wciąż dynamiki choroby, braku wcześniejszego doświadczenia w tym temacie oraz braku instrukcji typu „plug-and-play” od władz rządowych lub międzynarodowych organizacji.

Oczywiście każda lokalna sytuacja jest inna, ale uważam, że firmy powinny uczyć się od innych krajów. Wydaje się, że Chiny znajdują się na wczesnym etapie ożywienia gospodarczego i powoli wracają do rzeczywistości. Chociaż ożywienie to może być podatne na zagrożenia, gdyby pojawiła się nowa fala lokalnych infekcji, jednak wiele chińskich firm już wykroczyło poza kryzys i jest w fazie odzyskiwania biznesów i planowania po odbudowie.

Analizując aktualną wzmożoną działalność naprawczą firm na rynku azjatyckim można wyciągnąć kilka wczesnych lekcji dla liderów z innych krajów. Oczywiście Chiny mają swoje odrębne systemy polityczne i administracyjne, a także obyczaje społeczne, ale wiele lekcji tutaj wydaje się mieć ogólne zastosowanie.

Patrz w przyszłość i bądź w ciągłej zmianie

Z definicji kryzysy mają bardzo dynamiczną trajektorię, która wymaga ciągłego przekształcania modeli i zmieniania planów. Początkowa ignorancja ustępuje miejsca odkrywaniu nowych możliwości i poszukiwaniu nowych rozwiązań, następnie planowanie i reagowanie kryzysowe, strategia naprawy, strategia po odbudowie, a na koniec refleksja i nauka. Proces ten musi być szybki – a zatem kierowany przez CEO i zarząd – aby uniknąć utknięcia w skomplikowanych procesach koordynacji wewnętrznej i powolnego reagowania na zmieniające się okoliczności.

W Chinach niektóre z najszybciej rozwijających się firm proaktywnie patrzyły w przyszłość i przewidywały takie zmiany. Na przykład, we wczesnych stadiach epidemii, firma Master Kong, wiodący producent makaronów i napojów instant, codziennie sprawdzała dynamikę rozprzestrzeniania się wirusa i regularnie zmieniała priorytety. Dlatego w odpowiednim czasie przestawiła się z offline, dużych kanałów sprzedaży detalicznej na O2O (online-offline), e-commerce i mniejsze sklepy. Dzięki ciągłemu śledzeniu planów ponownego otwierania punktów sprzedaży detalicznej była również w stanie dostosować swój łańcuch dostaw w bardzo elastyczny sposób. W rezultacie jej łańcuch dostaw odzyskał ponad 50% zaledwie kilka tygodni po wybuchu epidemii i był w stanie zaopatrzyć 60% sklepów, które zostały ponownie otwarte w tym okresie – trzy razy więcej niż niektórzy konkurenci.

Działaj odgórnie i oddolnie

Szybkie, skoordynowane reakcje wymagają odgórnego przywództwa. Jednak dostosowanie się do nieprzewidzianych zmian, z wyraźną dynamiką w różnych społecznościach, wymaga również zdecentralizowanego podejmowania inicjatyw, spłaszczenia dotychczasowych struktur i udrożnienia przepływu informacji. Niektóre chińskie firmy skutecznie zbalansowały oba podejścia, ustanawiając odgórne ramy, w których pracownicy wprowadzali innowacje.

Na przykład Huazhu, który prowadzi 6000 hoteli w 400 miastach w Chinach, powołał grupę kryzysową, która codziennie spotykała się online w celu przeglądu procedur i wydała odgórne wytyczne dla całej sieci. Ponadto wykorzystał swoją wewnętrzną platformę informacyjną, aplikację o nazwie Huatong, aby upewnić się, że pracownicy i franczyzobiorcy są uzbrojeni w aktualne informacje. Umożliwiło to franczyzobiorcom dostosowanie centralnych wytycznych do ich lokalnych warunków, pod względem warunków chorobowych i lokalnych środków ochrony zdrowia publicznego.

Elastycznie przydzielaj pracowników do różnych działań

W dotkniętych kryzysem firmach, takich jak restauracje, pracownicy nie byli w stanie wykonywać swoich regularnych czynności. Zamiast zwolnień, niektóre kreatywne chińskie przedsiębiorstwa aktywnie przenosiły pracowników do nowych i ważnych działań, takich jak planowanie czy naprawy, a nawet pożyczały lub wynajmowały pracowników innym firmom.

Na przykład w odpowiedzi na poważny spadek przychodów ponad 40 restauracji, hoteli i sieci kin podzieliło się pracownikami z Hema, siecią supermarketów sprzedaży detalicznej, której właścicielem jest Alibaba, które pilnie potrzebowały siły roboczej w celu dostarczenia usług z powodu nagłego wzrostu zakupów online.

 

Zmień miks kanałów sprzedaży

Sprzedaż detaliczna była poważnie ograniczona w dotkniętych wirusem regionach. Zwinne chińskie przedsiębiorstwa szybko przeniosły wysiłki sprzedażowe na nowe kanały, zarówno w przedsiębiorstwach B2C, jak i B2B.

Na przykład firma kosmetyczna „Lin Qingxuan” została zmuszona do zamknięcia 40% swoich sklepów podczas kryzysu, w tym wszystkich swoich lokalizacji w Wuhan. Jednak firma zamiast zwalniać pracowników, przeszkoliła ponad 100 doradców ds. Urody z tych sklepów i przeniosła ich do online jako „influencerów ds. Urody”, którzy wykorzystując narzędzia cyfrowe, takie jak WeChat, angażowali klientów i zwiększali sprzedaż online. W rezultacie sprzedaż produktów „Lin Qingxuan” w Wuhan osiągnęła 200% wzrost w porównaniu do sprzedaży w roku ubiegłym.

Używaj mediów społecznościowych do koordynowania pracowników i partnerów.

Dzięki zdalnej pracy wiele chińskich firm podjęło działania na platformach społecznościowych, takich jak WeChat, aby koordynować pracowników i partnerów.

Na przykład Cosmo Lady, największa firma zajmująca się sprzedażą tekstyliów w

Chinach, zainicjowała program mający na celu zwiększenie sprzedaży za pośrednictwem WeChat, zachęcając pracowników do promowania produktów w swoich kręgach na mediach społecznościowych. Firma stworzyła nawet ranking sprzedaży wśród wszystkich pracowników (włączając w to zarówno prezesa, jak i dyrektora generalnego), pomagając zmotywować resztę personelu do udziału w inicjatywie.

 

Przygotuj się na szybszy powrót do rzeczywistości niż się spodziewasz

Chociaż nie da się przewidzieć głębokości i czasu trwania kryzysu gospodarczego w innych krajach, doświadczenia Chin wskazują na scenariusz, na który firmy powinny się przygotować. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do sformułowania, rozpowszechnienia i zastosowania nowych zasad w dużych firmach, planowanie naprawy musi rozpocząć się, gdy nadal reagujesz na kryzys.

Na przykład chińskie biuro podróży, któremu grozi załamanie w krótkoterminowej działalności, skoncentrowało się na przygotowaniach długoterminowych. Zamiast zmniejszać liczbę pracowników, zachęcał pracowników do poświęcania czasu na modernizację systemów wewnętrznych, doskonalenie umiejętności oraz projektowanie nowych produktów i usług, aby lepiej przygotować się na ewentualne przywrócenie systemu.

Szukaj okazji wśród przeciwności losu.

Podczas gdy kryzys w Chinach wpłynął w pewnym stopniu na wszystkie sektory, na bardziej szczegółowym poziomie popyt wzrósł w wielu konkretnych obszarach. Należą do nich handel elektroniczny B2C (szczególnie modele „door-to-door”), handel elektroniczny B2B, usługi zdalnych spotkań, media społecznościowe, produkty higieniczne, ubezpieczenie zdrowotne czy telemedycyna. Niektórzy chińscy gracze szybko zmobilizowali siły, aby zaspokoić te potrzeby i w tych obszarach osiągnąć zdecydowany wzrost.

Na przykład Kuaishou, platforma społecznościowa o wartości 28 miliardów dolarów, promowała oferty edukacji online, aby zrekompensować zamknięcie szkół i uniwersytetów. Firma i inne platformy wideo nawiązały współpracę z Ministerstwem Edukacji, aby otworzyć ogólnodostępną klasę w chmurze, która będzie służyć uczniom. Natomiast duża sieć restauracji wykorzystała przestoje, aby zaplanować nową ofertę półproduktów na wynos, wychwytując rosnące zapotrzebowanie i trend do prowadzenia domowej kuchni podczas kryzysu.

Szybko wprowadzaj innowacje w oparciu o nowe potrzeby

Poza ponownym zrównoważeniem portfela produktów nowe potrzeby klientów stwarzają również możliwości innowacji. W sytuacji zagrożenia kryzysem wiele firm skoncentruje się na defensywie, ale niektóre chińskie firmy odważnie wprowadzają innowacje wokół pojawiających się okazji.

Branża ubezpieczeniowa jest niezwykle konserwatywna, ale w odpowiedzi na kryzys Ant Financial dodał do swoich produktów bezpłatną ochronę związaną z koronawirusem. To działanie zaspokoiło potrzeby klientów, jednocześnie promując świadomość ofert internetowych firmy i zwiększając lojalność klientów. Ant Financial oczekuje 30-procentowego wzrostu dochodów z ubezpieczenia zdrowotnego w najbliższych miesiącach w porównaniu do zeszłego roku.

Dostrzeż nowe nawyki konsumpcyjne

Pewne zmiany prawdopodobnie utrzymają się po kryzysie, a wiele sektorów powróci do nowych realiów rynkowych w Chinach i innych krajach. Rzeczywiście kryzysowi SARS często przypisuje się przyspieszenie wprowadzenia e-handlu w Chinach. Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić na pewno, jakie nowe nawyki będą się utrzymywać na dłuższą metę, ale niektóre duże możliwości obejmują skok z edukacji offline do edukacji online, transformację w zakresie opieki zdrowotnej i wzrost liczby cyfrowych kanałów B2B.

Niektóre chińskie firmy już planują te zmiany w świecie pokryzysowym. Na przykład chiński biznes globalnego producenta słodyczy przyspieszył dotychczasowe wysiłki w zakresie transformacji cyfrowej. Firma anulowała kampanie offline na Walentynki i inne działania promocyjne, ponownie inwestując zasoby w marketing cyfrowy, programy WeChat i partnerstwa z platformami O2O, aby zaadresować nowe zachowania konsumenckie podczas epidemii i poza nią.

Niewątpliwie pojawi się więcej nowych lekcji z Chin, Korei, a następnie innych krajów, a ostatecznie firmy w Polsce, które przyjmą podejście szybkiego reagowania i uczenia się, będą w stanie lepiej chronić swoich pracowników i biznes. Rzeczywiście, w szybko zmieniającym się, niestabilnym świecie takie podejście adaptacyjne powinno być stosowane szerzej niż zarządzanie kryzysowe.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial