Category: Przyszłość

Future of Work – Przedefiniowanie organizacji

Przyszłość według Johna Hagel’a

Podczas pandemii koronawirusa organizacje doświadczyły gwałtownego przyspieszenia do przyszłość pracy w sposób, który przetestował ich zdolność łączenia ludzi i technologii w bardzo dynamicznym środowisku biznesowym. Ale choć chwile kryzysu mogą prowadzić do bohaterskich i bezprecedensowych działań, trwałość tych działań to prawdziwa ścieżka do wyzdrowienia. Ścieżka ta musi być wybrukowana nie tylko dobrymi intencjami, ale także znaczącymi zmianami. W świecie post-COVID takie sformułowania jak: cel, potencjał i możliwości nie są już aspiracjami zorientowanymi na przyszłość, ale rzeczywistością tu i teraz. Organizacje stają przed wyborem między powrotem do świata post-COVID, który jest po prostu lekko ulepszoną wersją wczorajszą, a budowaniem takiej, która jest zrównoważoną wersją jutra. Chociaż dla wielu organizacji to ryzykowne posunięcie, ryzyko jest mniejsze niż pozostawanie w tyle – jest możliwość, że nigdy nie nadrobisz zaległości. W przeciwieństwie do wielu ludzi, wybitny ekspert od przyszłości pracy związany z Singularity University – John Hagel nie boi się, że automatyzacja zabierze naszą pracę. Jako optymista, traktuje to raczej jako szansę, a nie zagrożenie: „Dzisiejsza praca, z pewnością w większości dużych instytucji, składa się ze ściśle określonych zadań, które są wysoce ustandaryzowane i ściśle zintegrowane. Ponieważ maszyny przejmują te rutynowe zadania – które są przede wszystkim bardzo niewłaściwe dla ludzi, nieprzynoszące satysfakcji i nie wykorzystujące ich prawdziwego potencjału – jest to idealny czas na ponowne zdefiniowanie pracy na podstawowym poziomie. Pytanie, które należy tutaj zadać, brzmi „od czego powinna zacząć się praca?”. John Hagel uważa, że należy ją przeprojektować, aby pomóc firmom „rozwiązać nieprzewidziane problemy i dać sobie możliwość tworzenia większej wartości”.

Przedefiniowanie organizacji

Jeśli chcemy przedefiniować pracę, musimy przeprojektować nasze organizacje. Wiele firm, zwłaszcza dużych korporacji, nie nadaje się do tego, bo brak im zwinności i odpowiedniej kultury organizacji. To jest Wielka Zmiana, jak mówi John Hagel. Technologia znacznie wpłynęła na siłę i oczekiwania naszych klientów i jako taka przyspieszyła rozwój rynków w sposób wykładniczy. Klienci nie akceptują już standardowych produktów na rynku masowym i chcą jednocześnie przystępnych cen i indywidualnego podejścia. To ostatnie stanowi ogromny problem dla firm, które zostały zorganizowane wokół skalowalnego modelu wydajności – ściśle określającego, wysoce standaryzującego i ściśle integrującego wszystkie swoje działania, a tym samym tworząc środowisko, w którym nie ma realnej okazji do nauki – co działa tylko wtedy, gdy wszystko jest znormalizowane.

Obecna pandemia jest kolejnym przykładem tego, że żyjemy w świecie wyjątków, a nie standardów. Może się to wydawać niewygodne i z pewnością powoduje rosnącą presję – na organizacje, liderów i pracowników – ale przede wszystkim ​​takie środowisko stwarza wykładniczo rozwijającą się możliwość: „Możemy stworzyć znacznie większą wartość przy znacznie mniejszych zasobach”

Od skalowalnej wydajności do skalowalnego uczenia się

A jednak rządy, organizacje pozarządowe, szkoły i wszelkiego rodzaju organizacje są nadal budowane wokół modelu skalowalnej wydajności, mają obsesję na punkcie zwiększania wydajności na dużą skalę.

„W szybko zmieniającym się i niepewnym świecie skalowalna wydajność staje się bardzo nieefektywna. Musimy więc przejść do innego modelu instytucjonalnego, który nazywamy uczeniem skalowalnym. ”

Według Johna Hagel’a instytucjami, które będą się dobrze rozwijać w przyszłości, są te, które są zmuszone do szybszego uczenia się. Ucząc się, nie ma na myśli tradycyjnych programów szkoleniowych, ale „uczenie się poprzez działanie, poprzez rozwiązywanie niewidocznych problemów i uczenie się możliwości tworzenia większej wartości”.

Innowacje na krawędzi

Stworzenie takiej skalowalnej organizacji opartej o ciągłą edukację nie zostanie osiągnięte dzięki dużym, odgórnym inicjatywom, które zmienią wszystkich w organizacji. Jest to rodzaj transformacji, w której korporacyjny „układ odpornościowy i przeciwciała” są bardzo dobre w miażdżeniu wszelkiej edukacji, nowych inicjatyw czy wybitnych jednostek. „Najlepszym sposobem na transformację jest skalowanie na krawędziach organizacji”, twierdzi John Hagel. „Musisz dziś znaleźć innowacyjną część swojej instytucji, która jest stosunkowo niewielka i nie stanowi znaczącej części działalności. Jeśli zrozumiesz siły wykładnicze, które napędzają zmiany i znajdziesz tam ich potencjał, wesprzesz i pozwolisz się rozwijać, ta mała część Twojej organizacji może potencjalnie wyskalować się do punktu, w którym stanie się nowym rdzeniem Twojej organizacji, a nie tylko nową niewielką inicjatywą. Kiedy ta niewielka, ale bardzo innowacyjna, działająca inaczej część organizacji stanie się jej rdzeniem, okaże się, że przekształciłeś samą instytucję.

Pomniejsz/Powiększ

„Jedną z metod, która pozwala na lepsze poruszanie się w przyszłości” – opowiada John – „jest podejście Zoom Out Zoom in (pomniejsz – powiększ)”, zainspirowane jego doświadczeniem w pracy z jednymi z najbardziej udanych firm technologicznych w Dolinie Krzemowej. Jak sam to opisuje w swoim artykule „Zoom In Filters for High Impact”:

Pierwszy horyzont czasowy wynosi 10-20 lat. W tym horyzoncie dwa kluczowe pytania brzmią: jak będzie wyglądał mój rynek lub branża za 10-20 lat? Jakie są konsekwencje dla rodzaju firmy, którą będę musiał stworzyć, aby odnieść sukces? Drugi horyzont czasowy jest zupełnie inny – to 6-12 miesięcy. W tym horyzoncie kluczowe pytania to: Jakie dwie lub trzy inicjatywy będę mógł realizować w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy, które będą miały największy wpływ na zwiększenie mojej zdolności do dotarcia do celu? Czy mam zasoby przeznaczone na te inicjatywy w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy? Jak zmierzyć sukces tych inicjatyw?

Emocje są tak samo ważne jak liczby:

Nie należy poddawać się strachowi, który towarzyszy narastającej presji związanej z wykładniczą zmianą. Niestety, jedną z częstych reakcji w naszym społeczeństwie jest strach, zamiast skupiania się na tym, co kieruje tymi zmianami i jak możemy na tym wygrać. Kiedy po raz ostatni usłyszałeś dobre wiadomości w mediach? Media skupiają się tylko na kryzysach i tragediach (i to nie tylko w czasie pandemii).  To podsyca nastroje społeczne i negatywne podejście pracowników do zmiany. Jak wiec możemy wprowadzić wśród ludzi atmosferę nadziei, podekscytowania czy wręcz podniecenia, które mogą zmotywować ich do przezwyciężenia paniki? Nie sądzę, że strach kiedykolwiek zniknie. To naturalna ludzka reakcja. Ale warto zastanowić się jakie emocje możemy pielęgnować, które pomogą nam iść naprzód i wykorzystać dostępne możliwości? Ta emocjonalna strona Wielkiej Zmiany jest w firmach bardzo niedoceniana, a jednocześnie tak samo ważna, jak liczby i wykresy.

“There is no such thing as change management anymore. In today’s times everything is about managing change. “ – Gary A. Bolles

Microsoft CEO Satya Nadella: “We have seen two years’ worth of digital transformation in two months.”

Autorka tekstu: Jowita Michalska

Future of Work – Przyszłość Rynku Pracy

Singularity University – właściwe pytania:

Na długo przed pojawieniem się koronawirusa, który zniszczył naszą dotychczasową „normalność”, przyszłość pracy była szeroko dyskutowanym tematem. Obserwowaliśmy proces automatyzacji, poszerzaliśmy jej możliwości i pozwalaliśmy przejmować coraz więcej zadań, a także zastanawialiśmy się, do czego w końcu będzie zdolna sztuczna inteligencja. Pandemia szybko wywróciła świat do góry nogami, pozbawiając miliony ludzi pracy i zmuszając kolejne miliony do pracy zdalnej. Ale zasadnicze pytania pozostały w dużej mierze niezmienione: nadal chcemy się upewnić, że nic nas nie zastąpi, chcemy wnieść wartość dodaną i chcemy sprawiedliwego społeczeństwa, w którym jest miejsce dla uczciwej pracy, za którą dostaje się godziwe wynagrodzenie. Aby pokazać możliwe rozwiązania tych problemów, a także wpływ pandemii na nie – w zeszłym miesiącu Singularity University zorganizowało konferencję online na temat przyszłości pracy. Czterdziestu trzech mówców z różnych środowisk, krajów i sektorów gospodarki podzieliło się swoją wiedzą na temat wszystkiego, od pracy na rynkach rozwijających się po powody, dla których nie chcemy wracać do starej normalności. Gary Bolles, ekspert Singularity University ds. future of work, rozpoczął dyskusję od swoich przemyśleń na temat przyszłości pracy skoncentrowanej na człowieku, w tym, dlaczego ma ona znaczenie i jak ją zbudować.

Czym jest praca?

„Praca” wydaje się prostym do zdefiniowania pojęciem, ale ponieważ z czasem zmienia się jej funkcja, upewnijmy się, że wszyscy mamy podobną wizję. Gary Bolles zdefiniował pracę w bardzo podstawowy i prosty sposób, jako ludzkie umiejętności stosowane do rozwiązywania problemów. „Nie ma znaczenia, czy jest to brudna podłoga, czy złożona strategia wejścia firmy na rynek – powiedział. „My jako ludzie tworzymy wartość, wykorzystując nasze umiejętności do rozwiązywania problemów”. Możemy myśleć o problemach, które wymagają rozwiązania jak o popycie, a o umiejętnościach ludzkich jako o podaży. Jesteśmy teraz w trakcie jednej z największych zmian w historii pracy (i byliśmy w jej trakcie już na długo przed pandemią). Zapotrzebowanie na wiele umiejętności od dawna maleje. Raport „Future of Jobs” Światowego Forum Ekonomicznego z 2018 roku wymienia obszary takie jak sprawność manualna, zarządzanie zasobami finansowymi i materialnymi oraz kontrola jakości jako umiejętności, które tracą na wartości na rynku pracy. Tymczasem umiejętności na które popyt na rynku będzie rósł będą wymagały myślenia analitycznego i innowacyjnego w praktyce, inteligencji emocjonalnej, kreatywności i wiedzy o technologii.

Efekty Pandemii

Wraz z wybuchem koronawirusa i jego rozprzestrzenianiem się na całym świecie popyt na pracę skurczył się. Wszystkie problemy wymagające rozwiązania ustąpiły miejsca znacznie większemu wyzwaniu utrzymania ludzi przy życiu. Ale w rezultacie wiele milionów ludzi na całym świecie nie ma pracy. Oficjalne źródła podają, że do czerwca 2020 około 150 mln ludzi straciło pracę – ale wszyscy wiemy, że liczba ta stanowi zaledwie ułamek prawdziwej sumy. Istnieją dodatkowe miliony pracujące sezonowo lub w obszarze „geek economy” oraz Ci którzy pracowali na czarno w gospodarkach rozwijających się. Nieoficjalnie mówi się o tym, że ponad pół miliarda ludzi pozostaje dziś bez pracy.

„To właściwy moment i nasza szansa na skupienie się na właściwych problemach” – powiedział Gary Bolles. „Jak pomożemy ludziom ponownie zaangażować się w pracę? I jak sprawimy, by praca była lepsza, by ekonomia była lepsza i zaprojektowana dla świata, w którym wszyscy będziemy chcieli żyć?”

 

Właściwe pytania:

Bolles zaproponował pięć kluczowych pytań na których powinny koncentrować się przyszłe rozmowy o rynku pracy, aby upewnić się, że jest to przyszłość zorientowana na człowieka.

1. Jak wygląda inkluzywny świat pracy (inclusive workplace)? Zamiast postrzegać nasze obecne systemy pracy jako niezmienne, musimy faktycznie zrozumieć ich funkcjonowanie i wiedzieć, jak chcemy je zmienić.

2. Jak możemy zwiększyć wartość ludzkiej pracy? Wiemy, że roboty i generalnie technologia będą ważne w przyszłości, ale aby ludzie mogli czuć się dobrze w tym świecie, musimy zaprojektować wszystko z myślą o nich.

3. W jaki sposób przedsiębiorczość może pomóc w stworzeniu lepszego świata pracy? W wielu gospodarkach bardzo dużo nowych rozwiązań pochodzi od młodych firm i startupów Jak i co od nich czerpać, jak pielęgnować przedsiębiorczość?

4. Jak będzie wyglądało skrzyżowanie miejsca pracy i lokalizacja? Duży procent globalnej siły roboczej pracuje teraz z domu; jakie mogą być niektóre z tego rezultatów? Jak będziemy płacić globalnym zdalnym pracownikom? W zależności od kosztów życia w danej gospodarce czy od kompetencji?

5. Jak możemy zapewnić zdrową ewolucję pracy i życia? Zdrowie i ochrona osób zagrożonych jest powodem, dla którego zamknęliśmy nasze gospodarki, ale musimy znaleźć równowagę, która pozwoli ludziom pracować, jednocześnie zapewniając im bezpieczeństwo.

Rozwiązywanie problemów nie kończy się na tym. Rezultatem końcowym, do którego dążą te pytania, a naszym nadrzędnym celem jest maksymalizacja potencjału ludzkiego. „Jeśli wymyślimy sposoby, abyśmy mogli godnie pracować w przyszłości, wnosić wartość do społeczeństwa, będziemy szczęśliwsi, a świat będzie lepszym miejscem” – powiedział Bolles. „Wszyscy powinniśmy więcej rozmawiać o tym, gdzie i na co możemy wywrzeć wpływ”.

Autorka tekstu: Jowita Michalska

W jaki sposób COVID-19 zmieni nasz świat?

W jaki sposób COVID-19 zmieni nasz świat?

Yuval Noah Harari oraz inni eksperci z całego świata odpowiadają na to pytanie!

TEL AVIV – „W najbliższych miesiącach politycy przebudują świat. W ciągu tych kilku miesięcy stanie się on bardziej płynny i plastyczny. Poradzić sobie z obecnym kryzysem możemy poprzez globalną solidarność i współpracę, która zaowocuje bardziej zjednoczonym i harmonijnym światem. Możemy również poradzić sobie z tym poprzez nacjonalistyczną izolację i rywalizację, co prawdopodobnie spowoduje, że kryzys będzie znacznie ostrzejszy i doprowadzi do bardziej podzielonego i wrogiego świata. Możemy poradzić sobie z kryzysem poprzez narzucenie totalitarnych inwigilujących reżimów lub poprzez wzmocnienie pozycji obywateli i zapewnienie większej przejrzystości działań rządów. Rządy mogą zdecydować o uratowaniu potężnych korporacji i jeszcze bardziej osłabić związki zawodowe, lub mogą skorzystać z okazji, aby powstrzymać duże korporacje i wzmocnić związki zawodowe. Ludzkość mogłaby zdecydować się na odbudowę systemu transportu i sektora energetycznego i oprzeć je na znacznie bardziej ekologicznych fundamentach – lub skupić się na wąskim ożywieniu gospodarczym, porzucając jednocześnie troskę o środowisko. Istnieje wiele innych wyborów, których musimy dokonać.

Kryzys całkowicie zaskoczył polityków; okazało się, że nie mają oni teraz gotowego planu działań. To powoduje, że są wyjątkowo otwarci na nowe pomysły. Nawet te szalone. Jednak po wyborach, nowy porządek zacznie się utrwalać i coraz trudniej będzie podążać inną ścieżką. Ktokolwiek dojdzie do władzy w 2021 r., zostanie postawiony w roli osoby, która przyszła na imprezę tak późno, że jedyne co pozostało, to zmycie brudnych naczyń. Przyjęcie nadal trwa. Dlatego musimy być wyjątkowo skoncentrowani i pomagać rządom w przyjęciu właściwej polityki.  – Yuval Noah Harari, autor „Sapiens. Od zwierząt do bogów”, „Homo deus: Krótka historia jutra” i „21 lekcji na XXI wiek”

LONDYN – „Naszą największą troską powinno być to, że pandemia zmieni niewiele lub wcale – że wszystko się zmienia, ale wszystko wciąż pozostaje takie samo. Dokładnie tak się stało w 2008 roku: wygraliśmy wojnę w tym sensie, że udało się zapobiec całkowitemu załamaniu gospodarczemu, ale straciliśmy pokój. Kilka pakietów wsparcia finansowego, wyższe wymogi kapitałowe banków, aktywne banki centralne, ale bez naprawienia sieci bezpieczeństwa i niewiele zmian strukturalnych w sposobie funkcjonowania rynku globalnego. Dlaczego ten czas nie miałby być dokładnie taki sam? W 2008 r. grupa liderów była gotowa, chętna i zdolna do działania w porozumieniu. Obecnie mamy prawie całkowity brak współpracy międzynarodowej. Wiemy, co jest potrzebne: odpowiednio zaopatrzona opieka zdrowotna, mądre i życzliwe systemy opieki społecznej, dobrze uregulowane rynki (na których firmy służą społeczeństwu, a nie na odwrót), wielostronne rządy i instytucje współpracujące dla wspólnego dobra. W rzeczywistości prawdopodobnie teraz widzimy te prawdy wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Wiemy, że nie powinniśmy wracać do biznesu, który znamy. Ale pytanie brzmi: czy ludzie wybiorą przywódców, którzy są w stanie stworzyć ten nowy, odważny świat po pandemii? W tej chwili odpowiedź na to pytanie brzmi: „nie”, ale wybory prezydenckie w USA w listopadzie dają cień nadziei”. – Helle Thorning-Schmidt, była premier Danii

MIAMI – „Zatrzymanie wirusa wymaga radykalnej separacji. Jednak znalezienie szczepionki, wznowienie światowej gospodarki i zapobieganie kolejnej epidemii wymagają intensywnej współpracy. Po raz pierwszy w czasie globalnego kryzysu dysponujemy technologiczną zdolnością sprostania temu wyzwaniu w skali globalnej. Dane pochodzące z jednej części świata można analizować i wykorzystywać w innej, aby znaleźć szczepionkę i poprawić opiekę medyczną. Aplikacje do śledzenia kontaktów mogą przesyłać dane w czasie rzeczywistym, aby ograniczyć wybuch epidemii w przyszłości. Niedobory kluczowych zasobów medycznych można rozwiązać za pomocą technologii drukowania 3D, a analizy oparte na sztucznej inteligencji z odpowiednimi zasobami danych mogą pomóc w wydajnej alokacji tych zasobów. Pandemia może doprowadzić nas do ściślejszej współpracy – umożliwianej przez technologię – w świecie post-pandemicznym. Ale to nie jest przesądzone. Widzieliśmy reakcje narodowe nasilające rywalizacje geopolityczne między państwami. Luki w łańcuchu dostaw zachęciły rządy do poszukiwania krajowych lub blokowych rozwiązań w zakresie niedoborów kluczowych zasobów medycznych, które mogłyby obejmować nawet szersze kategorie towarów strategicznych. Wirus skłonił niektóre państwa demokratyczne do przyjrzenia się bliżej intruzywnym interwencjom rządu praktykowanym przez państwa autorytarne, które naruszają prywatność jednostki i konsolidują scentralizowaną władzę. Tymczasowe środki mogą stać się trwałymi elementami.

Pandemia ujawniła także nierówności wewnątrz poszczególnych państw i pomiędzy nimi – osoby mające dostęp do łączności cyfrowej są lepiej przygotowane do spełnienia wymagań wynikających z konieczności zachowania dystansu społecznego. Ich dzieci mogą się uczyć, a oni mogą pracować zdalnie. Ich życie jest zakłócone, ale nie zdziesiątkowane. Dla innych jednak dystans społeczny zrywa kluczowe więzi lub w ogóle okazuje się niemożliwy do zachowania, zmuszając do wyboru między ryzykiem dla zdrowia a ryzykiem utraty środków do życia. Potrzebujemy globalnego zaangażowania, aby zapewnić wszystkim dostęp do podstawowej infrastruktury cyfrowej, mającej kluczowe znaczenie dla większości aspektów współczesnego życia”. –Eric Schmidt, były dyrektor generalny Google

BERLIN – „Wirus nagle wyrzucił nas z powrotem do XVII wieku: żyjemy w punkcie zerowym empiryzmu, w którym prawie wszystko jest do zdobycia. Tak jak w przypadku członków największych towarzystw naukowych – i wszystkich innych – około 1660 r. Dla nich prawie wszystkie podstawowe pytania nie miały jednoznacznej odpowiedzi… W momentach radykalnych zmian i radykalnej niepewności, jaką te zmiany emitują, jesteśmy tymczasowo przywróceni do punktu zerowego empiryzmu. W momentach ekstremalnej niepewności naukowej w grę wchodzi obserwacja, zwykle traktowana jako słaba relacja eksperymentu i statystyki. Każdy zmysł, nie tylko wzrok, wyostrza się w poszukiwaniu wskazówek.” – Lorraine Daston, historyk nauki w Max Planck Institute for the History of Science (za pośrednictwem bloga Critical Enquiry, In the Moment)

FIFE, Szkocja – „Wszystkie systemy opieki zdrowotnej – nawet najbardziej wyrafinowane i najlepiej finansowane – uginają się pod presją wirusa. Jeśli jednak nie zrobimy nic, wirus rozprzestrzeni się w biedniejszych miastach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej oraz wśród społeczeństw, które nie mają dostępu do sprzętu do testowania, respiratorów i sprzętu medycznego. Jeśli wirus rozprzestrzeni się tam, poprzez trudność w osiągnięciu dystansu społecznego w tych regionach i często braku możliwości mycia rąk, COVID-19 utrzyma się tam na stałe i ponownie uderzy w cały świat, tym samym przedłużając kryzys. – Gordon Brown, były premier Wielkiej Brytanii

LOS ANGELES – „Powolna i subtelna utrata naszych praw, a także kontrola i restrykcje ograniczające społeczną, ekonomiczną i polityczną wolność to charakterystyczne cechy kapitalizmu katastroficznego. Jak trafnie opisuje to Naomi Klein, stwarza on możliwość zwiększenia kontroli, bogactwa i władzy, kosztem społeczeństwa, demokracji i osób pracujących. Reakcje na COVID-19 będą opierać się bezpośrednio na takim zbiorze strategii, jeśli nie pozostaniemy czujni, uważni i nie zabierzemy głosu w kwestii warunków, w ramach których musi zostać wynegocjowane nasze wspólne dobro.

Ośmielę się powiedzieć, że nieakceptowalne jest pozwolenie, aby najbardziej bezbronni pośród nas ponosili koszty naszego zbiorowego zaniechania troski – tak jak Afroamerykanie, którzy z powodu pandemii umierają szybciej, niż biali Amerykanie, będąc bardziej narażonymi na zubożenie, nie mając opieki zdrowotnej zapewnianej przez pracodawcę lub żyjąc w społecznościach niedysponujących wystarczającymi środkami, chociaż dzielnice po drugiej stronie miasta mają tych zasobów zawstydzająco dużo. To niedopuszczalne, aby nie połączyć tych wspólnych dóbr i zamiast tego zmuszać wszystkich, aby radzili sobie na własną rękę, podczas gdy COVID-19 i wszystkie pandemie, z którymi jeszcze przyjdzie nam się zmierzyć, narażają na ryzyko nas wszystkich. Ta pandemia to moment rozliczenia się z niemoralnością naszych systemów. Teraz mamy możliwość wyrównania rachunków poprzez ich odbudowę i naprawę. — Safiya Noble, profesor informatyki & co-director of the UCLA Center for Critical Internet Inquiry

BRISTOL – „Globalny ład, który istniał przed pandemią, był niezwykle kruchy. Jeśli nie pojawiłby się wirus, jakieś inne wydarzenie – na przykład załamanie gospodarki wywołane jakimś innym czynnikiem lub pierwsze sygnały niekontrolowanych zmian klimatycznych – ostatecznie przeniosłoby epokę szczytowej globalizacji do przeszłości. Pandemia przyspieszyła wiele istniejących już wcześniej trendów, takich jak schyłek potęgi Zachodu, słabość międzynarodowych instytucji czy fragmentację Unii Europejskiej. Razem wzięte, fundamentalnie zmienią one światową scenę polityczną. Jeśli dodamy do tego ekspansję inwigilacji (zarówno w Chinach, jak i na Zachodzie) w celach biomonitoringu, zastępowanie fizycznego kontaktu i przemieszczania się wirtualną łącznością oraz zwiększanie zakresu ingerencji państwa w gospodarkę, rezultatem będzie nieodwracalna zmiana krajobrazu.

Żaden nurt współczesnej myśli nie jest bardziej napędzany nostalgią i tęsknotą za bezpowrotnie utraconą przeszłością, co postępowy liberalizm. Pośrednio lub wprost, ten liberalny projekt jest przywróceniem światowego ładu z okresu tuż po Zimnej Wojnie, zanim wstrząsnął nim kryzys finansowy. Przesłanie tego wirusa brzmi: „Zapomnij o tym!”. Bez względu na swoje wady i zalety, ten świat odszedł na dobre. Zdaje się, że przywódcy Chin, Rosji i Indii zrozumieli ten fakt. To, czy podobnie zadzieje się w przypadku przywódców Zachodu, czy jednak pozostają oni uwięzieni w liberalnym zaprzeczeniu i nostalgii, jeszcze się okaże”, –John Gray, emerytowany profesor myśli europejskiej w London School of Economics

MEDIOLAN – „Nasze pokolenie przechodzi przez swoją własną wojnę. Jest to odwrócona wojna, w której lekarze stoją na pierwszej linii frontu, a wojsko nosi trumny. Mamy bohaterów, którzy na co dzień podejmują się walki, tak jak i mamy dezerterów, którzy opuszczają okopy dzięki fałszywym przepustkom, aby działać poza zasadami. Każdego wieczoru ogłaszamy listę poległych. Mamy fabryki, które przekształcają swoje działy produkcyjne, aby dostarczać środków i wyposażenia, potrzebnego w czasie wojny. Mamy ludzi, których największym możliwym wkładem do tej bitwy było zatrzasnąć się w domu i nie być przyczyną dalszego rozprzestrzeniania się infekcji. Raz za razem wkraczaliśmy w nową erę, gdzie to, co wydawało się niemożliwe, nagle stawało się normalne. Nowe epoki gospodarcze zwykle wyłaniają się, gdy poprzedni system dozna szoku, tak jak wtedy, gdy plaga dżumy doprowadziła do końca opierającego się na kościele świata, gdyż ludzie nie byli w stanie uniknąć katastrof dzięki modlitwom i zaczęli szukać rozwiązań w świecie nauki. Zaczęliśmy eksplorować nieznane miejsca, które na mapie oznakowane były hasłami „Tutaj żyją smoki”. Odkryliśmy, że świat ma nam do zaoferowania dużo więcej, niż nam się wcześniej wydawało. Ta pandemia to szok dla społeczeństwa. To, co uważaliśmy za niemożliwe, każde miejsce oznaczone hasłem „Tu żyją smoki”, jest dziś otwarte na eksplorację. –Davide Casaleggio, czołowa postać włoskiego Ruchu Pięciu Gwiazd.

CAMBRIDGE, Anglia – „Niektórzy ludzie starają się przewidzieć, co zmieni się po pandemii i przywróci nas do „normalności”. Inni zastanawiają się, co powinno zostać zmienione. Przewidywania i praktyczne dyskusje są dwiema zupełnie odrębnymi kwestiami. Sam pomysł „normalnego stanu rzeczy” nie stanowi dobrego punktu odniesienia dla przyszłości. Globalizacja niektórym przyniosła niezliczone bogactwa, rosnące średnie przychody, pogłębione nierówności, coraz dłuższe łańcuchy dostaw i coraz bardziej złożone rozwiązania ekonomiczne – a także globalne ocieplenie i pandemię. Czy to jest normalne? Zwiększona ekspozycja na odległe wydarzenia może przyczynić się do zwiększenia prywatnych dóbr, włączając w to zyski i konsumpcję. Natomiast rozwiązania rynkowe nie są w stanie zapewnić dóbr publicznych ani solidarności potrzebnej dla zapewnienia ochrony zdrowia publicznego i ochrony środowiska. Wiele praktycznych kwestii, z którymi mamy do czynienia, dotyczy umacniania dóbr publicznych – a wśród nich rządów prawa i skutecznych norm regulacyjnych. Dobra publiczne wymagają skoordynowanych działań i wsparcia zarówno ze strony instytucji publicznych, jak i szeroko pojętego społeczeństwa. Zamiast starać się przewidzieć, kiedy i w jaki sposób powrócimy do normalności, powinniśmy skoncentrować się na zabezpieczeniu dóbr publicznych, które liczą się najbardziej dla przyszłości większości ludzi. -Onora O’Neill, emerytowany profesor filozofii na Uniwersytecie w Cambridge; członek Izby Lordów; laureatka nagrody Berggruena w 2017 roku.

BEIJING – „W Okresie Wiosen i Jesieni starożytnych Chin, pomiędzy ósmym a piątym wiekiem przed naszą erą, na terytorium Zheng żył oświecony mąż stanu imieniem Zi Chan. Pewnego dnia władze Zheng poleciły Zi Chanowi, aby zburzył szkoły, w których lokalna społeczność zbierała się, aby krytykować politykę rządu. Jednak Zi Chan uważał, że otwarty dyskurs może pomóc rządowi poznać opinię publiczną. Odmówił wykonania rozkazu i pozwolił, by szkoły pozostały otwarte. Postępowanie Zi Chana było zgodne z konfucjańską myślą polityczną, a sam Konfucjusz nazwał go życzliwym człowiekiem. Polityka konfucjańska uwypukla znaczenie ludzi: celem polityki nie jest polityka sama w sobie, lecz zapewnienie ludziom środków do życia. Słuszność polityczna opiera się na zdolności przywódców do uchwycenia woli ludzi. Jeśli natomiast chcemy zrozumieć wolę ludzi, muszą oni mieć możliwość zabrania głosu. Konfucjańska mądrość życzliwych rządów powinna nabrać rzeczywistego znaczenia w myśli politycznej w czasach post-COVID-19. — Li Jinglin, profesor na Beijing Normal University

PARYŻ – „To, co prawdopodobnie zobaczymy w następstwie pandemii COVID-19, to ponowna ocena krajowej odporności i strategicznej autonomii, która doprowadzi do rekonfiguracji globalnych łańcuchów dostaw i nagromadzenia buforów oraz zapasów. Zasada przezorności polegająca na tym, że lepiej jest zabezpieczyć się przed potencjalnym ryzykiem, zastąpi paradygmat protekcjonizmu. Ekonomia na żądanie stanie się bardziej zintegrowana z opieką zdrowotną, gdy tak zwany „szary kryzys” zarządzania starzejącymi się społeczeństwami zyska na znaczeniu. Stary porządek westfalski zbudowany na państwach narodowych zostanie zróżnicowany – narody będą ciałami stałymi, Unia Europejska stanie się płynna, a świat przyjmie stan gazowy.” – Pascal Lamy, były dyrektor generalny Światowej Organizacji Handlu

SAN DIEGO – „Był kiedyś człowiek imieniem Hyman Minsky, którego wkład w naturę stabilności w systemach ludzkich cieszył się dużym zainteresowaniem. Zasadniczo w czasach dużej stabilności wiele osób – przyjmując ciągłość za pewnik – gromadzi coraz większą ilość ryzyka bez zabezpieczenia przed odwróceniem. „Moment Minsky’ego” ma miejsce, gdy nagle powraca niestabilność, w którym to momencie wszystko trzęsie się z bólu. Być może wszyscy dostosowują się do siebie, odsuwając się od złych nawyków i sprawiając, że wszystko działa lepiej, z większą mądrością. Alternatywnie, sprawy mogą potoczyć się tak, jak opisał Karol Marks, z trzęsieniami unicestwiającymi klasę kapitalistyczną i zubożałymi robotnikami, prowadzącymi do rewolucji.” – David Brin, fizyk i autor fantastyki naukowej

LONDYN – „To początek końca globalizacji – przynajmniej takiej, jaką znamy. Globalna integracja gospodarcza poprzedniego wieku, zarówno jako ideału, jak i praktyki, zostanie całkowicie rozbita. Jest to poważny paradoks, że w czasie, gdy mamy rosnące globalne problemy – innymi słowy, w czasie, gdy najbardziej potrzebujemy globalnej współpracy i solidarności – będziemy świadkami przeciwnej tendencji izolacjonizmu, która nabiera tempa. To powiedziawszy, spodziewam się również większej „regionalizacji”. Prawdopodobnie różne kraje utworzą bloki regionalne, aby współpracować w wielu obszarach. W tym samym czasie ludzie będą dążyć do nowego rodzaju internacjonalizmu – nie globalizacji ekonomicznej poprzedniego stulecia, ale nowego ducha internacjonalizmu ograniczonego do różnych kwestii, takich jak zdrowie i środowisko. W przeciwnym razie jest to niestety wspaniała okazja zarówno dla starych, jak i nowych form nacjonalizmu.

Dawno minął optymizm z przełomu lat 90. i 2000. Wkroczyliśmy w epokę pesymizmu. Nic nie jest już solidne. Erozja zaufania do podstawowych instytucji będzie miała konsekwencje, które dopiero zaczynamy sobie wyobrażać. W tej chwili populiści w całej Europie wydają się stosunkowo spokojni, co daje złudzenie, że ich czas się skończył. Ale tak nie jest. Podczas i po pandemii możemy spodziewać się fundamentalnych zakłóceń w społeczeństwie i gospodarce. Wszystko to stworzy żyzny grunt dla populistycznych demagogów. Przekonaliśmy się, jak ważna jest praca pielęgniarek, kierowców karetek pogotowia, pracowników supermarketów i dostawców. W Wielkiej Brytanii podczas Brexitu imigranci z Unii Europejskiej byli systematycznie niedoceniani, a teraz wszyscy chwalą ich ciężką pracę i wkład w społeczeństwo. Politycy powinni przemyśleć dwa razy, zanim użyją określeń takich jak „nisko wykwalifikowani” lub „niewykwalifikowani” pracownicy. Musimy także zwrócić uwagę na różne formy rosnącego autorytaryzmu. W Europie mamy teraz państwo autorytarne – Węgry. Premier Viktor Orban wykorzystał pandemię jako pretekst do dalszego umocnienia swojej władzy i uciszenia przeciwników. UE będzie miała trudności z utratą równowagi między „centrum” a „peryferiami” i musi pamiętać o liberalnych ideach demokratycznych, które muszą być u jej podstaw. Tymczasem w Turcji Recep Tayyip Erdogan chce skorzystać z turbulencji i nie zawahałby się wykorzystać uchodźców jako karty przetargowej do wzmocnienia swojej autokracji. Chiny, półautorytarny Singapur, Indie – wszystko to prowadzi nas do rosnącego napięcia między indywidualnymi swobodami a nadmiernym zasięgiem państwa. Odtąd wszyscy musimy stać się bardziej zagorzałymi obrońcami praw człowieka. ” – Elif Shafak, turecko-brytyjski pisarz

CAMBRIDGE, Mass. – „Jak dotąd zarówno USA, jak i Chiny – pierwsza i druga największa gospodarka światowa – zareagowały na COVID-19 ze skłonnością do interpretacji krótkoterminowych, zerowych i konkurencyjnych, przy zbyt małej koncentracji na instytucje i współpracę. Zamiast konkurencyjnej propagandy, przywódcy powinni podkreślić znaczenie „władzy z”, a nie „nad” innymi oraz ustanowić wielostronne ramy w celu zacieśnienia współpracy. Zarówno w interesie własnym, jak i z powodów humanitarnych, Stany Zjednoczone i Chiny powinny przewodzić grupie G20 w hojnych datkach na rzecz nowego, dużego amerykańskiego funduszu COVID-19, takiego jak plan Marshalla, który jest otwarty dla wszystkich krajów. Jeśli wybierzemy tę ścieżkę, COVID-19 może doprowadzić do lepszego świata. Ale jeśli będziemy podążać obecną ścieżką, wirus po prostu przyspieszy istniejące tendencje w kierunku nacjonalistycznego populizmu i autorytarnych zastosowań technologii. Być może nie będzie za późno, aby wybrać nową ścieżkę pod koniec tego fatalnego roku, lecz światu już brakuje czasu.” – Joseph Nye, były dziekan Harvard’s Kennedy School of Government

LOS ANGELES – „Niemiecki teolog i doktor Albert Schweitzer powiedział kiedyś, że „człowiek stracił zdolność przewidywania i zapobiegania. To zakończy się zniszczeniem świata.” Powszechnie ostrzegano nas, że przekraczamy granice planety i że stwarza to zagrożenia egzystencjalne, z których najniebezpieczniejsze były te związane z gwałtownymi i niemożliwymi do kontrolowania sytuacjami. W miarę przekraczania kolejnych granic naszej planety, takie zdarzenia będą wchodzić ze sobą w interakcje i przyspieszać. Podczas gdy udało nam się wspólnie beztrosko zignorować ostrzeżenia, takie jak czapy lodowe, topnienie Grenlandii i tundry, a także zagrożenie, że te niekontrolowane zmiany mogą spowodować utratę lasów deszczowych Amazonii, jesteśmy teraz przytłoczeni przez kolejną wymykającą się spod kontroli sytuację, której nie możemy zignorować – pandemię COVID-19 – której powstanie w niemałym stopniu wynika z naszej ingerencji w środowisko życia.

Przywrócenie naszej ekonomii i sposobu życia do dawnej normalności byłoby dużym wyzwaniem, a jeśli to zrobimy, będziemy tylko zwiększać i przyspieszać pojawianie się kolejnych katastrof. Tylko radykalnie przechodząc do mniej negatywnie oddziałującego stylu życia – inwestując w zdrowie publiczne i zużywając mniej i w sposób zrównoważony – poprzez szybkie zmienianie transportu, sieci elektrycznych i innych – możemy zapobiec powszechnej i dramatycznej degradacji środowiska i gospodarki. Czas na działania, na powszechne i agresywne przyjęcie nowej, zrównoważonej normy jest teraz.” – Bill Joy, wynalazca i współzałożyciel firmy Sun Microsystems

HONG KONG – „Odpowiedzi większości państw zachodnich na COVID-19 odzwierciedlają model odpowiedzialności interesariuszy, w którym rząd zapewnia pełne ujawnienie swoich decyzji oraz ostrzeżenie o prawdopodobnym sukcesie polityki i ryzyku z tym związanym. Natomiast praktyki rządów paternalistycznych, w których istnieje silny związek między rodziną a państwem – takich jak Chiny – charakteryzują się podejmowaniem decyzji w trybie pilnym, z dala od publicznego wglądu na początkowym etapie, z późniejszymi skoordynowanymi wiadomościami i ciągłymi dostosowaniami w odpowiedzi na zmieniające się sytuację i nastroje społeczne. Każdy z modeli paternalistycznych i modeli zainteresowanych stron ma swoje zalety i pułapki. Model paternalistyczny grozi narzuceniem uniwersalnych środków przy znacznych kosztach ludzkich. Nieprzejrzystość w podejmowaniu decyzji może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego i autodestrukcyjny. Model interesariuszy – w którym ceniona jest przejrzystość i poszanowanie prywatności – odzwierciedla ducha demokracji i udziału społeczeństwa w podejmowaniu decyzji. Jednak skuteczność procesu decyzyjnego i wdrażania w czasach kryzysu jest wątpliwa. Żaden nowoczesny system zarządzania nie jest bezbłędny i ważne, abyśmy się od siebie uczyli. Ideologiczna bigoteria po obu stronach jest niewłaściwa i niebezpieczna.” – Bing Song, dyrektor Berggruen Institute C

Tekst źródłowy:

Yuval Harari, Elif Shafak, Dambisa Moyo, Eric Schmidt & Others: How COVID Will Change Us

Przyszłość rozrywki

Przeszłość:

Jednym ze sposobów na opowiedzenie o rozwoju cyfrowej rozrywki jest opowiedzenie o czterech kluczowych decyzjach podjętych przez Reeda Hastingsa, założyciela i dyrektora generalnego Netflix. Pierwsza z nich została podjęta w 1999 roku. Kiedy Hastings był informatykiem i właśnie stawał się przedsiębiorcą. Jego pierwsza firma programistyczna właśnie weszła na giełdę, miał więc sporo środków, żeby zainwestować w swój nowy pomysł: wypożyczanie DVD przez Internet i korzystanie z usług pocztowych, aby to DVD dostarczyć. Postanowił spróbować, a to była decyzja, która w konsekwencji zapoczątkowała Netflix. Druga decyzja zapadła kilka miesięcy później, kiedy Hastings wpadł na kolejny pomysł, aby nigdy nie pobierać opłat za opóźnienia. Trzecią decyzją był przełom w działalności Netflixa: abonenci mogli stworzyć listę filmów, które chcieli obejrzeć, a gdy tylko firma otrzymała wiadomość, że poprzednie DVD zostało odesłane, Netflix mógł wysłać zamówione DVD dalej do oczekujących. Ponieważ ich zasady wypożyczania DVD pozwalały na wypożyczenie trzech filmów jednocześnie, użytkownicy nigdy nie byli pozostawieni bez czegoś do obejrzenia. Te decyzje Hastingsa i wygoda jaką za sobą niosły, sprawiły, że ​​firma stała się podstawową wypożyczalnią filmów dla wszystkich.

W 1999 roku, kiedy Netflix wszedł na rynek, miał 239 000 subskrybentów. Zaledwie cztery lata później osiągnął milion! A potem była czwarta decyzja Hastingsa. Jego wybór w 2007 roku polegający na zastąpieniu usług pocztowych streamingiem szerokopasmowym. To był prawdziwy przełom. Do jesieni 2018 r. Liczba subskrypcji wzrosła do 137 milionów, a eksperci przewidują, że liczba ta może się podwoić w ciągu najbliższych kilku lat. Netflix to teraz gigant streamingowy. Przepływa przez niego 51% wszystkich subskrypcji streamingowych, zarabiając dla firmy ponad 4,5 mld USD rocznie. Wartość Netflixa szacuje się dziś na 150 miliardów dolarów. Ale to, co robią z tymi wszystkimi pieniędzmi, jest jeszcze bardziej przełomowe. Netflix tworzy treści. Dużo treści. W 2017 r. wydali 6,2 mld USD na oryginalne filmy i programy telewizyjne, przebijając większe studia, takie jak CBS (4 mld USD) lub HBO (2,5 mld USD). Ale wciąż pozostając w tyle w stosunku do rywali o wadze 8-10 miliardów dolarów rocznie, takich jak Time Warner i Fox. Rok później Netflix podwoił swoje wydatki do 13 miliardów dolarów, plasując się w szeregu głównych firm. Ale znowu najważniejsze pytanie brzmi: co zrobili z pieniędzmi? W 2018 roku, podczas gdy sześć dużych wytwórni filmowych wyprodukowało w sumie 75 filmów, siły Netflixa wyprodukowały 80 nowych filmów i ponad 700 nowych seriali i programów telewizyjnych. Dlatego badanie wpływu wykładniczego wzrostu na rozrywkę powinno zaczynać się od Netflixa. Mając to wszystko na uwadze – fakt, że Blockbuster zrezygnował z możliwości zakupu Netflixa za 50 milionów dolarów, może być tylko porównywalny z brakiem wykorzystania przez Kodak fotografii cyfrowej – właśnie tej technologii, którą sami wymyślili.

Netflix wykorzystał nową sieć, Internet, aby umożliwić Amerykanom zamawianie płyt DVD prosto z wygodnej kanapy. Dzisiaj Netflix wykorzystuje konwergencję technologii – szczególnie Internetu szerokopasmowego i sztucznej inteligencji – do przyjęcia ekosystemu rozrywki o wartości biliona dolarów. I to nie tylko Netflix. Platformy streamingowe eksplodują wszędzie. Sling, YouTube, Hulu, nawet ten facet, który naprawia kosiarki i ma 3 miliony obserwujących na Facebooku – wszyscy tworzą i udostępniają treści. Widzimy zmiany w tym, kto tworzy treść, jaki rodzaj treści jest tworzony i gdzie go doświadczamy. Od momentu powstania srebrnego ekranu, wyświetlane na nim treści  są przede wszystkim produktem kilku dobrze skapitalizowanych, ściśle kontrolowanych studiów i sieci. Połączenie sprzedaży reklam telewizyjnych i przychodów kasowych przynosi około 300 miliardów dolarów rocznie. Gromadząc, kilka rzadkich zasobów – technologii, talentów, finansowania i dystrybucji – garść hollywoodzkich studiów i sieci telewizyjnych utrzymała wirtualną kontrolę nad tymi dolarami. Ale przyspieszenie wykładnicze może sprawić, że rzadkie zasoby staną się szeroko dostępne. Tym razem nie jest inaczej. To prowadzi nas do pierwszej z trzech głównych zmian w rozrywce: kto tworzy treści…

Teraźniejszość:

Nadchodzi nowy gracz: Quibi i przyszłość treści subskrypcji!

Kilka tygodni temu Meg Whitman i Jeffrey Katzenberg postawili zakład o wartości 1,8 miliarda dolarów, że mogą zmienić sposób, w jaki będziemy konsumować media w niedalekiej przyszłości. Dwaj weterani CEO wierzą, że zamiast zagłębiać się w sofę i godzinne programy na Netflix i Amazon Prime, widzowie będą chcieli oglądać swoje programy szybko i na swoich telefonach – w odcinkach od 8 do 10 minut. Ich nowa aplikacja, Quibi, wykorzystuje wszystkie zalety hollywoodzkich pieniędzy i władzy: Whitman zasiadała wcześniej za sterami eBay i Hewlett-Packard, a Katzenberg prowadził Disney Studios i Dreamworks, produkując hity takie jak „Beauty and the Beast” i „Shrek”. Nowy startup dysponuje ponad miliardem dolarów od  hollywoodzkich potęg, takich jak WarnerMedia, Disney i NBC Universal, i promuje gwiazdorską obsadę w postaci Jennifer Lopez, LeBrona Jamesa, Billa Murraya czy Stevena Spielberga. Reklamy Quibi są teraz umieszczane na YouTube i TikTok. Ale w przeciwieństwie do TikTok, który zgromadził 800 milionów użytkowników 30-sekundowymi domowymi filmami 13-letnich dzieci tańczących w swoich sypialniach, treści Quibi będą pochodzić prosto od gwiazd Hollywood. 10-minutowy limit czasu wideo na platformie stanowi dla pisarzy wyzwanie, które może na nowo zdefiniować, jak wygląda sezon i odcinek oraz jak je konsumujesz (stojąc w metrze vs. zwinięty na kanapie). Ale może oferować wyjątkowe możliwości kreatywności – filmowanie programów pisanych co tydzień w czasie rzeczywistym na podstawie reakcji widzów. Małe „kęsy” rozrywki serwowane w porcjach, oznaczają również kolejny krok branży medialnej, aby zaspokoić nasze pragnienie natychmiastowej satysfakcji i przyciągnąć krótszy okres uwagi. Twitter ograniczył nas do 280 znaków i zobowiązaliśmy się do tego. Dzisiejsze popularne piosenki są średnio o 20 sekund krótsze niż pięć lat temu. Treści internetowe żyją w krótkich, dynamicznych postach na blogu. Już nie czekamy tygodni na programy telewizyjne, ale na seriale, najdłużej kilka dni. Quibi wchodzi na rynek transmisji strumieniowych, który jest już pełen: Netflix, Amazon Prime, Disney Plus, Apple TV Plus, TikTok i nadchodzące „shortsy” YouTube. Premiera ma miejsce w samym środku pandemii, która może być genialna (wszyscy oglądamy filmy w domu) lub katastrofalna (miliony ludzi nie mają pracy).

Przyszłość:

Tak więc jest 2028 rok, koniec długiego dnia, kiedy to sfrustrowani i zmęczeni obywatele oczekują odpoczynku. Masz mniej niż 45 minut na przygotowanie się na obiad. Ale najpierw chcesz usiąść, wypić drinka i dobrze się bawić. Czy bierzesz pilota i przeszukujesz kanały? Wątpliwe. Czy jesteś zainteresowany holograficznym CNN unoszącym się nad stolikiem do kawy? Nie. Ale dobrą wiadomością jest to, że żadne z tych pytań nie ma znaczenia, ponieważ twoja sztuczna inteligencja już wie, czego potrzebujesz. Twoja sztuczna inteligencja jest z tobą przez cały dzień. Ma teraz zdolność monitorowania i rozumienia twoich emocji. Doskonale rozumie i szczegółowo analizuje twoje trudne chwile i utratę nastroju. Złapała twój grymas w inteligentnym lustrze wcześnie rano, usłyszała gniewną rozmowę, którą prowadziłeś z żoną podczas lunchu, i była z tobą w drodze do domu, gdy zignorowałeś, telefon od twojego brata. Ten ostatni fragment jest szczególnie wymowny, ponieważ twoja sztuczna inteligencja jest wystarczająco długo z Tobą, aby wiedzieć, że ignorujesz telefony od swojego brata, tylko kiedy jesteś naprawdę zestresowany. Tak więc system nie tylko rozumie szczegóły twojego życia emocjonalnego. Wie, jak te szczegóły wpływają na twoje ciało i mózg, i może oddziaływać na Ciebie. W momencie, gdy wejdziesz do salonu na ścianach wyświetlane są Twoje ulubione klipy z komedii Owena Wilsona. To, co czyni to niezwykłym, to fakt, że tak naprawdę nie wiedziałeś, że jesteś fanem Owena Wilsona. Ale w ciągu ostatnich pięciu lat zobaczyłeś garść jego starych filmów, często nie zdając sobie z tego sprawy. I chociaż filmy mogły być zapomniane, każdy z nich miał scenę, która cię zaskoczyła i ujęła. Twoja AI to zauważyła, wie również, ponieważ śledzi twoją historię emocjonalną, że ten rodzaj śmiechu w 78,56% wszystkich wcześniejszych stresujących sytuacji – był dla Ciebie szybką drogą do lepszego samopoczucia. Teraz masz okazję zobaczyć parę scen Owena Wilsona oraz kilka innych filmów z tym samym stylem komedii. Pod koniec sesji twoja sztuczna inteligencja wstawia także kilka filmów z twojego telefonu, filmów, o tobie i twojej żonie śmiejących się razem, szczęśliwe wspomnienia, które przypominają ci o tym, co jest naprawdę ważne, ten miks działa idealnie. Kiedy skończyłeś pić swojego drinka, Twój nastrój poprawił się, a zły humor znikł. Rozmawiasz z żoną i idziesz na obiad, czując się lepiej niż przez cały dzień. To co jest najbardziej szalone w tej historii to to, że większość tej technologii jest już tutaj.

To skrzyżowanie psychologii poznawczej, informatyki i neuropsychologii w połączeniu z przyspieszającymi technologiami, takimi jak sztuczna inteligencja, robotyka i czujniki, które już wpłynęły na przetwarzanie danych, przenikają do e-learningu itp. Ale większy wpływ ma na rozrywkę, w której sprawy stają się osobiste. Wyraz twarzy, gesty dłoni, wzrok, ton głosu, ruchy głowy, częstotliwość i czas trwania mowy – wszystkie sygnały, pełne informacji emocjonalnych. Łącząc czujniki nowej generacji z technikami głębokiego uczenia się, możemy odczytać te sygnały i wykorzystać je do analizy nastroju użytkownika. A podstawowa technologia jest tutaj.

W thrillerze „Nevermind” działa technologia „Affectiva” – gdy system odkrywa, że ​​użytkownik się boi, gra potęguje emocje – dodając trudne zadanie i surrealistyczną zawartość, aby podnieść jeszcze poziom strachu. Lightwave, kolejny komputer z emocjami, może uchwycić nie tylko stan emocjonalny jednostki, ale i całego tłumu. Jest już wykorzystywany przez Cisco do oceny poziomu rywalizacji na boisku. Nasze telefony zaczynają wyświetlać treści w oparciu o to, co się dzieje w prawdziwym świecie. Biorą pod uwagę: nasz nastrój, lokalizację, towarzystwo. Startupy takie jak Ubimo i Clueb zapewniają wszystko, czego potrzebuje emo-przedsiębiorca, od skutecznych platform tworzenia aplikacji po wysoce spersonalizowane usługi dostarczania treści emocjonalnych. W miarę rozwoju tych technologii pojawia się nowy asortyment spersonalizowanych możliwości – nie tylko treści, które zostały wstępnie posortowane, aby pasowały do ​​naszego nastroju, ale także treści, które zostały indywidualnie utworzone, aby pasowały do ​​tego nastroju!

Autorka tekstu: Jowita Michalska

Media społecznościowe w szkole – korzyści i zagrożenia

Słyszałeś kiedyś zdanie: „Jeżeli nie ma Cię na Facebooku, to nie istniejesz”? W dzisiejszych czasach posiadanie konta w serwisach społecznościowych jest zjawiskiem powszechnym. Dotyczy to nie tylko dorosłych i młodzieży, ale również dzieci. I choć wiele mediów społecznościowych ma ograniczenia wiekowe (zazwyczaj 13 lat), to dzieci i tak korzystają z nich codziennie. Czy warto więc wykorzystać ten obszar nowych technologii w celach edukacyjnych lub do kontaktu uczniów z nauczycielami?

Media społecznościowe stwarzają duże możliwości przekazywania wiedzy uczniom. Pozwalają na realizację takich celów dydaktycznych jak kształtowanie umiejętności pracy zespołowej i nawiązywanie kontaktów, czy pogłębianie umiejętności wyrażania swoich poglądów podczas sieciowych dyskusji. Szkoły i klasy mogą zakładać na Facebooku specjalne grupy, dzięki którym uczniowie będą mogli pomagać sobie nawzajem w nauce i dzielić się opiniami na tematy związane z codziennym życiem w szkole. Nauczyciele mogą zachęcać uczniów do śledzenia na Twitter naukowców i publicystów, lub szukania interesujących ich filmów na YouTube. Instagram i Snapchat mogą być wykorzystywane do ekspozycji prac uczniów oraz zdjęć i filmów z życia szkoły.

Wszystko to sprawia, że media społecznościowe mogą zbliżyć uczniów do szkoły i zachęcić ich do dociekliwego zgłębiania tematów, którymi się interesują. Dlatego tak istotna jest rola nauczyciela jako przewodnika, który nie tylko nie zamknie się na możliwości wykorzystania w szkole mediów społecznościowych, ale pokaże uczniom, jak bezpiecznie, prawidłowo i w sposób wartościowy z nich korzystać. Nie można bowiem zapominać, że z korzystaniem z mediów społecznościowych związane są nie tylko korzyści, ale również i niebezpieczeństwa. Poniżej opisane zostaną wybrane z nich.

Udostępnianie informacji i wizerunku w Internecie

Każdy ma prawo decydować, co publikuje w sieci. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, jakie może to rodzić konsekwencje. Udostępniane adresy e-mail, numery telefonów, prywatne zdjęcia i filmy, mogą trafić w niepowołane ręce. Dlatego prywatność, waga udostępnianych informacji, czy ochrona wizerunku to tematy, jakie powinny często pojawiać się w dyskusjach z młodzieżą o mediach społecznościowych. Warto również przypominać młodzieży o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w Internecie czy odpowiedniego budowania haseł. Istotne jest również zastanowienie się dwa razy, zanim coś zmieścimy na profilu, weryfikowanie tożsamości osób, które zapraszamy do grupy znajomych, nie otwieranie podejrzanych linków. Uczniowie powinni być świadomi, jakie mogą być konsekwencje lekkomyślnego korzystania z mediów społecznościowych i „wrzucania” do sieci zdjęć i filmów.

Chęć upodobnienie się do idoli z Internetu

W mediach społecznościowych jest coraz więcej influencerów, a celebryci coraz chętnej pokazują swoje życie prywatne. Obserwująca ich młodzież często nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że to co ogląda o nich w Internecie jest zazwyczaj przemyślaną kampanią reklamową, i ma niewiele wspólnego z rzeczywistym życiem. Zbyt duże rozbieżności występujące pomiędzy ich życiem mogą wywoływać u młodych ludzi przygnębienie i obniżenie poczucia własnej wartości, a nawet depresję. Niezwykle ważne zatem jest, by prowadzić dialog z młodzieżą i uzmysławiać jej, że wykreowany w Internecie świat nie jest jedynym wyznacznikiem tego, jak powinniśmy wyglądać czy jacy być.

Co jest prawdziwe, a co fałszywe

W artykule Czy sztuczna inteligencja zwalczy fake newsy (https://digitaluniversity.pl/digital-news/czy-sztuczna-inteligencja-zwalczy-fake-newsy/) sygnalizowaliśmy problem nieprawdziwych informacji w Internecie. Fake newsy to już nie tylko wiadomości pisane. To również filmy przedstawiające sławnych ludzi, którzy wydają się mówić i robić rzeczy, których nigdy nie mówili ani nie robili. Nawet dorośli mogą mieć problemy z oceną prawdziwości i wiarygodności informacji, dlatego niezwykle ważna jest świadomość tego problemu wśród młodzieży. Warto wyposażyć ich w umiejętność krytycznego przyglądania się faktom i odróżniania ich od opinii. W tym celu nauczyciele mogą zachęcać uczniów do szukania potwierdzenia informacji znalezionej w mediach społecznościowych w innych wiarygodnych źródłach, sprawdzać kim jest autor informacji, czy jest specjalistą w danej dziedzinie. Ponadto warto zwracać uwagę młodzieży na to, czym różni się fakt od opinii, oraz dlaczego tak ważna jest możliwość odróżnienia prawdziwej od nieprawdziwej informacji.

FOMO czyli lęk przed „wypadnięciem z obiegu”

Nastolatkowie wydają się nie rozstawać ze swoimi telefonami. Takie zachowanie może doprowadzić do lęków, że brak dostępu do Internetu spowoduje, że zostaną zapomniani, lub coś bardzo ważnego ich ominie. To ostatnie określane jest jako FOMO (z angielskiego fear of missing out). Pamiętając, że relacje z rówieśnikami, również te online, są dla młodzieży bardzo ważne, szkoła może pomóc uczniom w uchronieniu się przed FOMO. Nauczyciel może przybliżyć im to zagadnienie, zastosować ćwiczenia lub rozmowę, by uczniowie mogli sami rozpoznać, kiedy bycie cały czas „w kontakcie” może przynosić więcej szkody niż pożytku i co mogą zrobić, żeby ustrzec się FOMO, i jak sobie z nim poradzić. Ważne jest, by młodzież potrafiła dostrzec niepokojące sygnały.

Poruszone powyżej zagadnienia to jedynie czubek góry lodowej tematyki związanej z korzystaniem przez młodzież z mediów społecznościowych. Jest to jednak dobry początek do zwiększania ich świadomości zagrożeń płynących z korzystania z Internetu.

Cztery nieoczywiste, ale znaczące trendy podczas pandemii

W ubiegłym roku na South By Southwest, Rohit Bhargava, autor i przedsiębiorca, przemawiał do pełnego audytorium o trendach, które – choć mogą nie być oczywiste – odgrywają ważną rolę w kształtowaniu przyszłości. Każdego roku Bhargava spędza niezliczone godziny, zastanawiając się, które trendy będą najbardziej istotne i wpływowe, a następnie wydaje na ich temat książkę w ramach swojej serii „Nieoczywiste”.

Rohit Bhargava planował mówić o trendach na 2020 rok również w trakcie tegorocznego festiwalu. Jednak, jak każde inne duże wydarzenie, to także zostało odwołane. To kolejna z rzeczy, którą pandemia wywróciła do góry nogami. Podobnie stało się z większością trendów 2020 roku.

Jednak nie wszystkie z nich uległy zmianie. W rzeczywistości kilka wyłaniających się trendów zostało wzmocnionych przez COVID-19 i dziś nabrały one jeszcze większego znaczenia. Podczas wirtualnej sesji SXSW transmitowanej z domu, Bhargava opowiedział o tych trendach i o tym, w jaki sposób możemy je jak najlepiej wykorzystać oraz jak znaleźć sens wśród chaosu i zamieszania.

Znajdujemy się w momencie ekstremalnej dysrupcji – to oczywiste. Miejsca, do których przywykliśmy, zwykle pełne ludzi, teraz są puste. Wszyscy zostajemy w domu, próbując wymyślić, jak produktywnie spędzić czas. Wszyscy mamy wiele pytań dotyczących tego, jak nowa normalność zmieni sposób, w jaki działamy. Czy uczniowie wrócą jesienią do szkoły? Czy będziemy pracować z domu na czas nieokreślony? Czy zawsze będziemy musieli nosić maskę na twarzy w sklepie spożywczym? Co jest bezpieczne, a co nie?

Bhargava podkreślił, że nie ma zamiaru przepowiadać przyszłości. Zamiast skupiać się na tym, gdzie będzie świat za 5 czy 10 lat, powiedział, że „koncentruje się na obserwowaniu dnia dzisiejszego, aby dowiedzieć się, co zrobić dzisiaj”. Również sama technologia nie intryguje go tak bardzo, jak reakcja człowieka na technologię i jej wpływ na nasze życie. „Bardziej interesuje mnie to, jak ewoluują zachowania ludzi” – powiedział.

Jak się tego dowiedzieć, skoro tak wiele informacji napływa do nas ze wszystkich stron? „Obecnie największym problemem jest to, że po prostu nie wiemy, w co wierzyć, a więc nie wierzymy w nic”, powiedział Bhargava. „Świat wydaje się niegodny zaufania i nie wiemy, na co zwracać uwagę.”

Pojawiły się parodie filmów i artykułów, wyśmiewających zamieszanie wokół koronawirusa, ale niepokojące jest uświadomienie sobie, ile jest dezinformacji i jak mało wiemy o tym wirusie.

Oczywiście dezinformacja nie jest nowym problemem. Nie można sprawdzić wszystkich dostępnych informacji, aby zweryfikować, które z nich są prawdziwe. Bhargava podkreślił, że zamiast próbować oceniać i rozumieć wszystkie wiadomości, tweety, memy, podcasty, artykuły, udostępnienia, retweety i filmy, powinniśmy poświęcić więcej czasu na próbę zrozumienia ludzi. „Jak możemy stać się ludźmi, którzy rozumieją innych ludzi?” – zapytał. „Co motywuje ludzi do uwierzenia w jakąś rzecz, co zachęca ich do działania, co ich angażuje?”

Idea Bhargavy o zrozumieniu ludzi obejmuje to, co nazywa metodą stogu siana – zamiast szukać igły w stogu siana, zbiera „siano” (pomysły i historie), a następnie używa go do zlokalizowania i zdefiniowania „igły” (trendu). „Naprawdę łatwo jest korzystać z tych mediów, które wzmacniają to, co już myślisz” – powiedział. Kluczową częścią gromadzenia cennych informacji jest poszukiwanie ich w miejscach, o których normalnie byśmy nie pomyśleli. Oznacza to konsumowanie mediów skierowanych do innych grup demograficznych niż te, do których przynależysz.

Gdy zweryfikujesz kilka różnych kanałów informacyjnych, wyłonią się wspólne tematy. Bhargava grupuje je i próbuje podciągnąć je do większej idei. Stąd czerpie swoje trendy.

Bhargava definiuje jeden z nieoczywistych trendów jako „unikalną, wyselekcjonowaną obserwację przyspieszającej teraźniejszości”. „Jesteśmy teraz w chwili, gdy teraźniejszość przyspiesza jeszcze bardziej” – powiedział. Oto cztery trendy, wskazane przez Bhargave, które zostały wzmocnione przez obecną sytuację, oraz wskazówki jak najlepiej możemy je wykorzystać.

ODRODZENIE

Przytłoczeni technologią i poczuciem, że życie jest zbyt złożone, ludzie szukają prostszych doświadczeń, które wywołują nostalgię i przypominają im o czasach, które budziły większe zaufanie. Wskrzeszamy nawyki, sięgamy do mediów lub odnawiamy te relacje, które są dla nas komfortowe lub dodające otuchy. Ten trend można było zaobserwować jeszcze przed pandemią. Bhargava wspominał o jego wariancji w trakcie wystąpienia na SXSW w 2019 roku. Zawrotne tempo rozwoju technologii sprawia, że wielu z nas pragnie zwolnić i ponownie zastanowić się nad tym, jaką rolę telefony i komputery mają odgrywać w naszym codziennym życiu.

Dziś, według Bhargava, to odrodzenie nabiera rozpędu. Świat wydawał się dość złożony i przytłaczający już wcześniej, nim poczucie to wielokrotnie wzmocnił światowy kryzys zdrowia. Zamiast więc tonąć w zbyt dużej ilości sprzecznych ze sobą informacji, ludzie świadomie ograniczają liczbę wiadomości i mediów konsumowanych każdego dnia (nie tylko dlatego, że jest to po prostu bardzo przygnębiające) i szukają tych form rozrywki, które dawno temu odstawili na bok. Do łask wracają książki, puzzle, klasyczne gry video czy planszówki. Wirtualnie odnawiamy kontakt z naszymi przyjaciółmi lub krewnymi, z którymi dawno nie rozmawialiśmy. Nie możemy wyjść do restauracji, próbujemy więc starych rodzinnych przepisów.

Jak mówi Bhargava, czas na nowo odkryć analogowy świat: „Jesteśmy w stanie robić te rzeczy poza technologią”. Teraz, gdy zostaliśmy zmuszeni znaleźć substytuty dla wielu elementów naszej codziennej rutyny, możemy nauczyć się, że nie musimy aż tak bardzo polegać na naszych urządzeniach, jak dotąd wydawało nam się to konieczne.

TRYB LUDZKI

Drugi trend jest zasadniczo pewną wariancją tego pierwszego. Ludzie zmęczeni technologią, która izoluje nas od siebie nawzajem, szukają i widzą znacznie wyższą wartość w fizycznych, autentycznych i niedoskonałych doświadczeniach zapewnianych przez inne osoby. W czasach, kiedy nie możemy przytulić naszych przyjaciół i członków rodziny, ani nawet porozmawiać z ekspedientką w sklepie bez maseczki czy plastikowej przesłony, czujemy się niezwykle spragnieni empatycznego, ludzkiego doświadczenia.

Wspomniane wcześniej wykorzystywanie urządzeń cyfrowych jako sposobu interakcji z innymi ludźmi wydaje się naganne dziś, gdy opcja osobistego kontaktu nie wchodzi nawet w grę. Przed pandemią polegaliśmy na mediach społecznościowych, chcąc połączyć się z innymi ludźmi, pisaliśmy do siebie wiadomości tekstowe, używaliśmy przycisków „lubię to”, by wyrazić swoje opinie i preferencje, a algorytmy optymalizowały i udoskonalały nasze doświadczenia.

Chociaż zjawisko to nie zniknie, a może nawet zintensyfikować się w świecie, w którym kontakt fizyczny postrzegany jest jako niebezpieczny, zdajemy sobie sprawę jak istotne i niezastąpione są nasze ludzkie więzi. „W pierwszej kolejności musimy skoncentrować się empatii” – mówi Bhargava. „Empatyczne podejście (bez względu na to, czy mówimy o biznesie, czy po prostu relacjach z przyjaciółmi i rodziną) stanowi największą wartość dla ludzi w obecnej sytuacji”…i prawdopodobnie w każdej innej.

BŁYSKAWICZNA WIEDZA

Czy podczas kwarantanny nabyłeś nowe umiejętności? Wypróbowałeś ciekawe przepisy? Nauczyłeś się trudnych utworów na gitarze lub pianinie? Na ile prawdopodobne jest, że nabyte umiejętności lub nawyki utrzymają się po zakończeniu tej sytuacji?

W związku z tym, że obecnie wiedza dostępna jest na wyciągnięcie ręki, wręcz na żądanie, a przyjmować możemy ją w małych porcjach, człowiek jest w stanie szybciej opanować nowe zagadnienia. Wiąże się to jednak z ryzykiem, że zapomnimy, jaką wartość ma mistrzostwo (wypracowane przez lata) oraz prawdziwa mądrość – twierdzi Bhargava. Nie jest problemem obejrzeć film na YouTube, aby dowiedzieć się praktycznie o wszystkim. Podczas pandemii liczba filmów instruktażowych dotyczących gotowania gwałtownie wzrosła. To samo stało się z filmami instruktażowymi wszystkich typów (w tym jak obcinać własne włosy lub stylizować fryzurę partnera!). Biorąc pod uwagę fakt, że dostęp do informacji jest łatwiejszy, niż kiedykolwiek wcześniej, ludzie również oczekują, że będą mogli przyswoić tę wiedzę szybciej. Jednak w dalszym ciągu zajmuje im to dużo czasu i wymaga wielkiego poświęcenia, aby naprawdę dobrze opanować poszczególne zagadnienia i zostać ekspertem w danej dziedzinie.

Chociaż wspaniale jest szybko zdobywać nowe umiejętności, nie zapominajmy o tym, by mieć przed oczami szerszy kontekst. Bhargava zaleca znalezienie sposobu na łączenie ludzi posiadających wiedzę, by podsuwali poglądy, poszerzali nasze horyzonty i roztaczali przed nami większe idee – czy to dla nas samych, czy dla naszych rodzin, czy wspólnej przyszłości.

PRZEPŁYW HANDLOWY

Granice między branżami ulegają erozji, co prowadzi do ciągłego zakłócania modeli biznesowych, kanałów dystrybucji i oczekiwań konsumentów. Działo się to jeszcze przed wybuchem COVID-19. Apple dostało się do usług finansowych, banki otwierały kawiarnie, Crayola zajęła się branżą beauty, a Taco Bell otworzył swój hotel (wiem, pojawia się pytanie – „JAKIM CUDEM?” A jednak to prawda).

Teraz, gdy wszystko jest zamknięte, a my jesteśmy uwięzieni w naszych domach, firmy muszą się przystosować w sposób, jakiego nigdy sobie nie wyobrażały – a ci, którzy nie potrafią tego zrobić, mają niestety duże problemy. „Sęk w tym, że sposób w jaki prowadzimy działalność zmienia się”, powiedział Bhargava. I dzieje się to w niespotykanym dotąd tempie. Nawet po odbiciu się gospodarki od dna – co dzieje się właśnie w wielu stanach w USA – nie wrócimy do tego, jak było w 2019 roku. Jedynym wyjściem jest dostosowanie się do obecnej sytuacji i panujących reguł.

 „Nie wiemy, co nadchodzi”, powiedział Bhargava. „Wiemy jednak, że ludźmi przystosowującymi się najlepiej, są nieszablonowi myśliciele, którzy zwracają uwagę na to, co dzieje się wokół nich i starają się podążać za zmianą”.

 

Teks na podstawie:

https://singularityhub.com/2020/05/25/4-non-obvious-trends-that-matter-during-this-pandemic/

Patrz w przyszłość i bądź w ciągłej zmianie

Powinniśmy się już nauczyć z historii, że każdy kryzys ma dwie twarze: wyzwanie i okazję (ang. challenge/opportunity). Warto przyjrzeć się rynkowi azjatyckiemu, który już wychodzi z koronawirusa i zaobserwować pomysły i moż. Zwłaszcza Chiny, Singapur czy Tajwan mają dużo mądrych pomysłów na wspieranie biznesów, które ucierpiały na pandemii.

Oto kilka ciekawych przykładów lekcji jakie możemy od nich zaczerpnąć:

Gdy kryzys Covid-19 rozprzestrzenia się na nowe epicentra w Europie i USA, firmy w Azji starają się jak najszybciej znaleźć odpowiedzi na to jak wyjść z kryzysu jak najszybciej i bez ofiar. Nie ma niestety łatwych odpowiedzi głównie z powodu nieprzewidywalnej wciąż dynamiki choroby, braku wcześniejszego doświadczenia w tym temacie oraz braku instrukcji typu „plug-and-play” od władz rządowych lub międzynarodowych organizacji.

Oczywiście każda lokalna sytuacja jest inna, ale uważam, że firmy powinny uczyć się od innych krajów. Wydaje się, że Chiny znajdują się na wczesnym etapie ożywienia gospodarczego i powoli wracają do rzeczywistości. Chociaż ożywienie to może być podatne na zagrożenia, gdyby pojawiła się nowa fala lokalnych infekcji, jednak wiele chińskich firm już wykroczyło poza kryzys i jest w fazie odzyskiwania biznesów i planowania po odbudowie.

Analizując aktualną wzmożoną działalność naprawczą firm na rynku azjatyckim można wyciągnąć kilka wczesnych lekcji dla liderów z innych krajów. Oczywiście Chiny mają swoje odrębne systemy polityczne i administracyjne, a także obyczaje społeczne, ale wiele lekcji tutaj wydaje się mieć ogólne zastosowanie.

Patrz w przyszłość i bądź w ciągłej zmianie

Z definicji kryzysy mają bardzo dynamiczną trajektorię, która wymaga ciągłego przekształcania modeli i zmieniania planów. Początkowa ignorancja ustępuje miejsca odkrywaniu nowych możliwości i poszukiwaniu nowych rozwiązań, następnie planowanie i reagowanie kryzysowe, strategia naprawy, strategia po odbudowie, a na koniec refleksja i nauka. Proces ten musi być szybki – a zatem kierowany przez CEO i zarząd – aby uniknąć utknięcia w skomplikowanych procesach koordynacji wewnętrznej i powolnego reagowania na zmieniające się okoliczności.

W Chinach niektóre z najszybciej rozwijających się firm proaktywnie patrzyły w przyszłość i przewidywały takie zmiany. Na przykład, we wczesnych stadiach epidemii, firma Master Kong, wiodący producent makaronów i napojów instant, codziennie sprawdzała dynamikę rozprzestrzeniania się wirusa i regularnie zmieniała priorytety. Dlatego w odpowiednim czasie przestawiła się z offline, dużych kanałów sprzedaży detalicznej na O2O (online-offline), e-commerce i mniejsze sklepy. Dzięki ciągłemu śledzeniu planów ponownego otwierania punktów sprzedaży detalicznej była również w stanie dostosować swój łańcuch dostaw w bardzo elastyczny sposób. W rezultacie jej łańcuch dostaw odzyskał ponad 50% zaledwie kilka tygodni po wybuchu epidemii i był w stanie zaopatrzyć 60% sklepów, które zostały ponownie otwarte w tym okresie – trzy razy więcej niż niektórzy konkurenci.

Działaj odgórnie i oddolnie

Szybkie, skoordynowane reakcje wymagają odgórnego przywództwa. Jednak dostosowanie się do nieprzewidzianych zmian, z wyraźną dynamiką w różnych społecznościach, wymaga również zdecentralizowanego podejmowania inicjatyw, spłaszczenia dotychczasowych struktur i udrożnienia przepływu informacji. Niektóre chińskie firmy skutecznie zbalansowały oba podejścia, ustanawiając odgórne ramy, w których pracownicy wprowadzali innowacje.

Na przykład Huazhu, który prowadzi 6000 hoteli w 400 miastach w Chinach, powołał grupę kryzysową, która codziennie spotykała się online w celu przeglądu procedur i wydała odgórne wytyczne dla całej sieci. Ponadto wykorzystał swoją wewnętrzną platformę informacyjną, aplikację o nazwie Huatong, aby upewnić się, że pracownicy i franczyzobiorcy są uzbrojeni w aktualne informacje. Umożliwiło to franczyzobiorcom dostosowanie centralnych wytycznych do ich lokalnych warunków, pod względem warunków chorobowych i lokalnych środków ochrony zdrowia publicznego.

Elastycznie przydzielaj pracowników do różnych działań

W dotkniętych kryzysem firmach, takich jak restauracje, pracownicy nie byli w stanie wykonywać swoich regularnych czynności. Zamiast zwolnień, niektóre kreatywne chińskie przedsiębiorstwa aktywnie przenosiły pracowników do nowych i ważnych działań, takich jak planowanie czy naprawy, a nawet pożyczały lub wynajmowały pracowników innym firmom.

Na przykład w odpowiedzi na poważny spadek przychodów ponad 40 restauracji, hoteli i sieci kin podzieliło się pracownikami z Hema, siecią supermarketów sprzedaży detalicznej, której właścicielem jest Alibaba, które pilnie potrzebowały siły roboczej w celu dostarczenia usług z powodu nagłego wzrostu zakupów online.

 

Zmień miks kanałów sprzedaży

Sprzedaż detaliczna była poważnie ograniczona w dotkniętych wirusem regionach. Zwinne chińskie przedsiębiorstwa szybko przeniosły wysiłki sprzedażowe na nowe kanały, zarówno w przedsiębiorstwach B2C, jak i B2B.

Na przykład firma kosmetyczna „Lin Qingxuan” została zmuszona do zamknięcia 40% swoich sklepów podczas kryzysu, w tym wszystkich swoich lokalizacji w Wuhan. Jednak firma zamiast zwalniać pracowników, przeszkoliła ponad 100 doradców ds. Urody z tych sklepów i przeniosła ich do online jako „influencerów ds. Urody”, którzy wykorzystując narzędzia cyfrowe, takie jak WeChat, angażowali klientów i zwiększali sprzedaż online. W rezultacie sprzedaż produktów „Lin Qingxuan” w Wuhan osiągnęła 200% wzrost w porównaniu do sprzedaży w roku ubiegłym.

Używaj mediów społecznościowych do koordynowania pracowników i partnerów.

Dzięki zdalnej pracy wiele chińskich firm podjęło działania na platformach społecznościowych, takich jak WeChat, aby koordynować pracowników i partnerów.

Na przykład Cosmo Lady, największa firma zajmująca się sprzedażą tekstyliów w

Chinach, zainicjowała program mający na celu zwiększenie sprzedaży za pośrednictwem WeChat, zachęcając pracowników do promowania produktów w swoich kręgach na mediach społecznościowych. Firma stworzyła nawet ranking sprzedaży wśród wszystkich pracowników (włączając w to zarówno prezesa, jak i dyrektora generalnego), pomagając zmotywować resztę personelu do udziału w inicjatywie.

 

Przygotuj się na szybszy powrót do rzeczywistości niż się spodziewasz

Chociaż nie da się przewidzieć głębokości i czasu trwania kryzysu gospodarczego w innych krajach, doświadczenia Chin wskazują na scenariusz, na który firmy powinny się przygotować. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do sformułowania, rozpowszechnienia i zastosowania nowych zasad w dużych firmach, planowanie naprawy musi rozpocząć się, gdy nadal reagujesz na kryzys.

Na przykład chińskie biuro podróży, któremu grozi załamanie w krótkoterminowej działalności, skoncentrowało się na przygotowaniach długoterminowych. Zamiast zmniejszać liczbę pracowników, zachęcał pracowników do poświęcania czasu na modernizację systemów wewnętrznych, doskonalenie umiejętności oraz projektowanie nowych produktów i usług, aby lepiej przygotować się na ewentualne przywrócenie systemu.

Szukaj okazji wśród przeciwności losu.

Podczas gdy kryzys w Chinach wpłynął w pewnym stopniu na wszystkie sektory, na bardziej szczegółowym poziomie popyt wzrósł w wielu konkretnych obszarach. Należą do nich handel elektroniczny B2C (szczególnie modele „door-to-door”), handel elektroniczny B2B, usługi zdalnych spotkań, media społecznościowe, produkty higieniczne, ubezpieczenie zdrowotne czy telemedycyna. Niektórzy chińscy gracze szybko zmobilizowali siły, aby zaspokoić te potrzeby i w tych obszarach osiągnąć zdecydowany wzrost.

Na przykład Kuaishou, platforma społecznościowa o wartości 28 miliardów dolarów, promowała oferty edukacji online, aby zrekompensować zamknięcie szkół i uniwersytetów. Firma i inne platformy wideo nawiązały współpracę z Ministerstwem Edukacji, aby otworzyć ogólnodostępną klasę w chmurze, która będzie służyć uczniom. Natomiast duża sieć restauracji wykorzystała przestoje, aby zaplanować nową ofertę półproduktów na wynos, wychwytując rosnące zapotrzebowanie i trend do prowadzenia domowej kuchni podczas kryzysu.

Szybko wprowadzaj innowacje w oparciu o nowe potrzeby

Poza ponownym zrównoważeniem portfela produktów nowe potrzeby klientów stwarzają również możliwości innowacji. W sytuacji zagrożenia kryzysem wiele firm skoncentruje się na defensywie, ale niektóre chińskie firmy odważnie wprowadzają innowacje wokół pojawiających się okazji.

Branża ubezpieczeniowa jest niezwykle konserwatywna, ale w odpowiedzi na kryzys Ant Financial dodał do swoich produktów bezpłatną ochronę związaną z koronawirusem. To działanie zaspokoiło potrzeby klientów, jednocześnie promując świadomość ofert internetowych firmy i zwiększając lojalność klientów. Ant Financial oczekuje 30-procentowego wzrostu dochodów z ubezpieczenia zdrowotnego w najbliższych miesiącach w porównaniu do zeszłego roku.

Dostrzeż nowe nawyki konsumpcyjne

Pewne zmiany prawdopodobnie utrzymają się po kryzysie, a wiele sektorów powróci do nowych realiów rynkowych w Chinach i innych krajach. Rzeczywiście kryzysowi SARS często przypisuje się przyspieszenie wprowadzenia e-handlu w Chinach. Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić na pewno, jakie nowe nawyki będą się utrzymywać na dłuższą metę, ale niektóre duże możliwości obejmują skok z edukacji offline do edukacji online, transformację w zakresie opieki zdrowotnej i wzrost liczby cyfrowych kanałów B2B.

Niektóre chińskie firmy już planują te zmiany w świecie pokryzysowym. Na przykład chiński biznes globalnego producenta słodyczy przyspieszył dotychczasowe wysiłki w zakresie transformacji cyfrowej. Firma anulowała kampanie offline na Walentynki i inne działania promocyjne, ponownie inwestując zasoby w marketing cyfrowy, programy WeChat i partnerstwa z platformami O2O, aby zaadresować nowe zachowania konsumenckie podczas epidemii i poza nią.

Niewątpliwie pojawi się więcej nowych lekcji z Chin, Korei, a następnie innych krajów, a ostatecznie firmy w Polsce, które przyjmą podejście szybkiego reagowania i uczenia się, będą w stanie lepiej chronić swoich pracowników i biznes. Rzeczywiście, w szybko zmieniającym się, niestabilnym świecie takie podejście adaptacyjne powinno być stosowane szerzej niż zarządzanie kryzysowe.

Nie do końca oczywiste trendy technologiczne

Od wielu lat przyglądam się globalnym trendom technologicznym i temu jak wpływają one na gospodarkę i nasze życie osobiste. Kiedy rozmawiam z ekspertami z Europy, Doliny Krzemowej, Nowego Jorku lub Singapuru czy Australii wiem, że to o czym rozmawiamy dziś, jutro stanie się dla wszystkich rzeczywistością. W ciągu ostatnich miesięcy, gdy całe nasze życie zmieniło się przez pojawienie się wirusa COVID-19, jednym z pozytywnych efektów ubocznych, które obserwujemy, jest szybka transformacja, adaptacja pomysłów i technologii, które powodują, że w przyspieszonym tempie stajemy się społeczeństwem cyfrowym.

Oto 10, zdaniem ekspertów z Singularity University, najciekawszych pomysłów, które nabierają rozpędu w czasach izolacji:

Kształcenie na odległość

Ponieważ szkoły na całym świecie zrezygnowały z zajęć rzeczywistych, a dzieci pozostają w domu, temat nauczania na odległość stał się pilny i osobisty dla każdego rodzica i dziecka. Różne opcje nauki na odległość istniały już od wielu lat (np. Khan Academy została założona 12 lat temu), ale ponieważ w tej chwili całe pokolenia dzieci i młodzieży zmuszone są uczyć się online przez najbliższe kilka miesięcy, prawdopodobnie będzie to punkt zwrotny dla całego globalnego systemu edukacji. Już dziś widać, że postawimy w przyszłości na edukację mieszaną (blended learning) gdzie dzieci część wiedzy będą zdobywać w szkole, przeprowadzać eksperymenty i pracować w grupach, a częściowo będą się uczyć przez Internet z domu i budować kompetencje współpracy zdalnej przygotowując się tym samym do rynku pracy przyszłości.

Ghost Kitchens czyli restauracje-widma

Ponad rok temu pamiętam, czytałam o pojawieniu się w USA nowego trendu, który kilku dziennikarzy zaczęło nazywać „restauracje-widma” – terminem używanym do opisania restauracji prowadzących tylko kuchnię, która oferowała dostawę do domu bez inwestowania w część restauracyjną ze stolikami. Teraz, gdy restauracje próbują na nowo przemyśleć swoje modele biznesowe, ta koncepcja staje się jedyną możliwością zarabiania. Trend ten prawdopodobnie z nami zostanie po pierwsze dlatego, że ludzie po pandemii częściowo ograniczą swoje wychodzenie i zamawianie do domu stanie się bardziej popularne oraz dlatego, że część restauracji zostanie już przy tym modelu biznesowym, który ma kilka zalet jak chociażby tańszy i mniejszy lokal.

Nowy sposób doświadczania rozrywki

Jeffrey Katzenberg, współzałożyciel Dreamworks, jeden z najciekawszych ludzi w branży filmowej, powiedział w 2013 r., że spodziewa się przyszłości, w której ludzie będą mogli płacić za oglądanie nowych filmów w zależności od wielkości posiadanego ekranu. To oczywiście tylko jedna z potencjalnych hipotez dotyczących przyszłości, które właśnie się tworzą. Przemysł filmowy również stoi na progu ogromnych zmian w czasach, gdy kina są zamknięte, a plany filmowe świecą pustkami (ta sytuacja może się utrzymać dłużej nawet kiedy kina ponownie się otworzą, ale ludzie nadal niechętnie będą wychodzić i gromadzić się w dużych skupiskach). Już dziś zaczęliśmy oglądać w domu na telewizorze sztuki teatralne i operę, a także podglądać zwierzęta w ZOO przez kamery na żywo. Stworzy to przyzwyczajenia, z którymi nie będziemy chcieli się tak całkowicie rozstać i być może coraz częściej aktorzy będą na żywo grali na scenie do pustej widowni, a my będzie oglądać streaming w domach.

Syntetyczne media i treści i cyfrowi celebryci

Kiedy konsumujemy przekazy mediowe jesteśmy przekonani, że wiemy kto je wykreował: dziennikarze, twórcy filmowy, blogerzy itp., czyli konkretne osoby. Trendem, który bardzo mocno dziś przyspiesza, jest syntetyczność. To między innymi tworzenie mediów w pełni digitalowych, kreowanych przez algorytmy albo mieszanych. W ostatnich latach widzimy ogromny zalew takich mediów: teksty, zdjęcia i video są tworzone przez software bez udziału ludzkiego w sposób tak doskonały, że nie jesteśmy w stanie ich odróżnić. Treści są automatycznie tłumaczone na wiele języków i udostępniane na całym świecie. Więcej treści, więcej widzów, większe zaangażowanie. Ale jest też ciemna strona: „fakenews”,  „deepfake”, wygenerowane przez sztuczną inteligencje postacie które śledzimy na social media, czy algorytmiczni dziennikarze, którzy przekazują nam nieprawdziwe treści – dezinformacja, manipulacja, szeroko wykorzystywane zwłaszcza dzisiaj. Warto zajrzeć na thisfacedoesntexist.com i zobaczyć codziennie nową twarz, nieistniejącą w rzeczywistym świecie, wykreowaną przez komputer. Ciekawym przykładem jest Lil Miguela – gwiazda syntetycznych mediów, celebrytka instagramowa z milionami fanów jej nieistniejącego życia. Deep fakes – oprócz ciemnej strony ma też jasną, ogromny potencjał w Hollywood. Gdyby Brad Pitt chciał się rozmnożyć i zagrać na raz w kilku filmach – z tą technologią to już możliwe i będzie tego trendu coraz więcej.

Drony

Coraz większe wykorzystanie potencjału dronów widoczne było od kilku lat, nawet zanim pojawił się COVID-19. Teraz co tydzień słyszymy nowe historie o zastosowaniu dronów do nadzoru, mapowania, dostarczania leków i produktów pierwszej potrzeby chociażby do szpitali oraz wielu innych zastosowań. Kilka dni temu pisaliśmy w artykule o zastosowaniu nowych technologii w walce z wirusem, pokazując przykład Chin, gdzie drony patrolujące przechodniów na ulicach były w stanie wyłapać osoby, które prawdopodobnie były zarażone (wykorzystując pomiar temperatury i technologię detekcji twarzy). W najbliższych latach będzie to jedna z najszybciej rozwijających się technologii, powstanie też mnóstwo regulacji pozwalających dronom poruszać się w przestrzeni publicznej.

Praca zdalna/praca mieszana

W ciągu ostatnich dwóch tygodni wzięłam udział w większej liczbie wirtualnych spotkań i konferencji niż przez całe poprzedni rok. Wszyscy bardzo szybko zrozumieli, że nie ma innej możliwości niż dostosować się do kompletnie nowych warunków. W ciągu pierwszego tygodnia po zamknięciu w domach, zarówno firmy 10-osobowe i te, które zatrudniają 10 tys. osób przestawiły się na pracę zdalną. Udało się coś o czym mówiliśmy od wielu lat, ale nikt tego nie robił. Badamy teraz w praktyce zalety pracy zdalnej, uczymy się jak to robić dobrze, jak angażować ludzi, nie przemęczać się i jak pracować produktywniej. Nigdy nie wrócimy już na pełen etat do biur, praca w nowej normalności będzie mieszana: sporo rzeczy zrobimy z domu, a przemieszczać się będziemy tylko wtedy kiedy będzie to niezbędne. Będziemy bardziej skuteczni i będziemy potrzebować znacznie mniej przestrzeni biurowej, mniej spalimy paliwa i nie wydamy na parkingi czy lunche. Więcej będzie work-life integration niż work-life balance.

Wirtualne podróże

W ostatnim roku dużo mówiłam o rozwoju wirtualnej rzeczywistości i rozszerzonej rzeczywistości i możliwościach jakie dziś dają w obszarze podróży. Pamiętam też że słuchacze śmiali się z niedowierzaniem, że ktoś chciałby zwiedzać siedząc w fotelu zamiast pojechać w piękne miejsce. Sama pamiętam zwiedzanie Katmandu w przestrzeni wirtualnej, którego miałam okazję doświadczyć na SXSW w zeszłym roku. Pamiętam jak pełne, wielozmysłowe i niesamowicie rzeczywiste było to doświadczenie.  Dziś, ponieważ samoloty zostały uziemione, a turystyka wstrzymana, ludzie zaczynają myśleć szerzej o tym, jak mogliby podróżować, pozostając w domu. Wirtualne wycieczki, kamery na żywo u zwierząt, wirtualny spacer po Chińskim murze, mogą dostarczyć czasem znacznie lepszych wrażeń niż te z rzeczywistości. Inwestorzy bardzo interesują się teraz branżą VR i AR , a biura podróży z Azji zaczynają śmiało wchodzić w obszar turystyki wirtualnej, żeby nie utracić biznesu w razie gdyby kiedykolwiek zdarzyła się kolejna epidemia lub gdybyśmy zapragnęli zwiedzić kraj w którym np. trwa konflikt zbrojny.

Uniwersalny dochód podstawowy

W wielu krajach od lat toczy się dyskusja nad tym, żeby w niedalekiej przyszłości, kiedy mnóstwo prac będą wykonywać drony, roboty czy algorytmy móc zaoferować ludziom podstawowy dochód nawet, jeśli nie będą w ogóle pracować. W świecie ogarniętym pandemią tych głosów jest coraz więcej i miejsca takie jak USA czy kraje skandynawskie poważnie dyskutują nad tym pomysłem i zaczynają go pilotażowo wdrażać, by zaoferować swoim obywatelom, możliwość przeżycia w rzeczywistości kiedy kolejna pensja jest bardzo niepewna.

Scoring

Wszyscy dzisiaj jesteśmy „punktowani”, nie tylko Chińczycy. Niewiele osób zdaje sobie sprawę jak ogromny ślad w postaci danych zostawia po sobie w Internecie każdego dnia. Te dane są zbierane, kategoryzowane i analizowane zarówno przez rządy jak i firmy technologiczne, które zbierają informacje i budują wiedzę o nas. Teraz siedząc w zamknięciu przenieśliśmy się ze świata realnego do wirtualnego. Wiele osób spędza po 10 godzin dziennie w sieci zostawiając po sobie olbrzymią ilość danych i nie mając nad tym żadnej kontroli. Smart Watch, jeśli go na noc nie zdejmiemy, gromadzi wiedzę o nas nawet podczas snu. Na podstawie „scoringu” coraz więcej firm podejmuje decyzje: czy przyznać nam kredyt, jakiej wysokości ubezpieczenie powinniśmy zapłacić, czy przyjąć nasze dziecko do tej szkoły… Warto na to zwrócić uwagę stać się uważnym, wyłączać funkcje śledzenia, korzystać z przeglądarek, które nie zbierają danych i zachować higienę. Dobrze, że możemy ocenić w aplikacji kierowcę Ubera, ale on może też ocenić nas. Czy myślimy nad tym co się stanie, jeśli nasz „scoring” dostanie się w ręce hackerów?

Syntetyczna biologia

Słowo „syntetyczne” będzie w tym dziesięcioleciu używane często i odmieniane na wszelkie sposoby: cyfrowi bliźniacy, syntetyczne media, syntetyczni celebryci, ekologiczna stworzona z roślin syntetyczna kiełbasa – wszystko będzie miało syntetycznie stworzoną wersję siebie. Biologia syntetyczna tworzy organizmy, które nie istniały wcześniej w naturze. Szybki rozwój tej dziedziny pomoże pozbyć się chorób genetycznych, pozbawi nasza planetę toksyn, zniszczy komórki rakowe, ale też pomoże uruchomić masową produkcję wysokiej jakości białka z roślin. To nasz główny klucz do zdrowszej planety. Nie bierzesz leków, a Twoje komórki są programowane, żeby walczyć ze wszystkimi wirusami i bakteriami jakie mogą Cię zaatakować. Albo zjadasz wspaniały stek wyprodukowany z białka roślinnego, smakujący jak prawdziwy i tani tak, że każdy może sobie na niego pozwolić, a dodatkowo o idealnym dla Twojego organizmu składzie. Witaj w świecie syntetycznej biologii.

Co jest następne?

Wiem, że niektóre z tych trendów będą wydawać się znacznie bardziej optymistyczne niż inne. I wiem, że więcej niż kilka z nich spowoduje przerażające zakłócenia w naszym życiu zarówno osobistym, jak i zawodowym. Jest za wcześnie, aby wiedzieć, które będą pozytywne, a które negatywne i jakiego tempa nabiorą. Gdy świat zmienia się tak szybko jak dziś, najlepszą rzeczą, jaką każdy z nas może zrobić, jest starać się być na bieżąco, wykorzystać dany nam czas, żeby się rozwijać i trzymać rękę na pulsie w obszarze nowych technologii, bo nic tak jak one, nie wpłynie na zmiany w naszym życiu.

 

Empatia w zarządzaniu – Michael Ventura

O koncepcji empatii, projekcie Burning Man, zwyczajach dnia codziennego, dbaniu o siebie i pytaniach, dzięki którym lepiej rozumiemy otaczających nas ludzi opowiada Michael Ventura, prezes i założycielem Sub Rosa, autor książki „Applied Empathy

Michael Ventura jest Prezesem i założycielem Sub Rosa, firmy zajmującej się budowaniem strategii i projektowaniem, której klientami są m.in.: Johnson & Johnson, Pantone, Adobe, Konferencja TED, Delta Airlines oraz The Daily Show. Od dawna związany jest z Burning Man Project. Zasiadał w radach nadzorczych oraz był doradcą wielu organizacji tj.: Behance, Cooper-Hewitt i Tribal Link Foundation w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Gościnnie wykłada na Uniwersytecie Princeton i Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych West Point, prowadzi też prężnie rozwijającą się praktykę medyczną w Nowym Jorku. Jego pierwsza książka „Applied Empathy” została opublikowana w maju 2018 roku. Michael jest też jednym z expertów Digital University

 

Mia Quagliarello: Zacznijmy od początku twojej historii z Burning Man.

Michael Ventura: Przez lata miałem wiele różnych doświadczeń z Burning Man. Pierwszym był mój wieczór kawalerski w 2008 roku.  Ani ja ani moi przyjaciele nie byliśmy świadomi tego, w co naprawdę się pakujemy. Mieliśmy znajomych, którzy byli tam rok wcześniej i wrócili z fantastycznymi historiami. Wraz z przyjaciółmi wybraliśmy się tam i wszystko przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.

Rok później wróciłem tam z żoną, która nigdy nie brała udziału w tym festiwalu. Dla obojga z nas, było to wspaniałe doświadczenie. Moja żona podsumowała je słowami: „Absolutnie rozumiem ten fenomen. Rozumiem, dlaczego tak to kochasz. Jednak już więcej tu nie wrócę”. Samo doświadczenie bardzo jej się podobało, ale ważne są dla niej 2-3 godziny ciszy każdego dnia, co nie było tam możliwe. Po pięciu latach odłączyliśmy się od głównego pola namiotowego i stworzyliśmy siostrzany obóz w wiosce o nazwie La Calaca, który do dnia dzisiejszego prowadzę. Powiązany on jest z festiwalem Dnia Zmarłych w San Miguel de Allende w Meksyku. Ludzie, z którymi początkowo spędzałem festiwal, prowadzą obecnie samochód artystyczny o nazwie Axolotl, świadcząc usługi w dwóch dużych budynkach, gdzie wykonujemy masaże, reiki, treningi oddechu i jogę.

M.Q: Czym zajmujesz się w Sub Rosa?

M.V: Jestem przedsiębiorcą od 23 roku życia. Założyłem m. in. agencje cyfrowe oraz czasopisma. Śmiało można powiedzieć, że Sub Rosa jest zwieńczeniem wszystkich moich wysiłków. Jest to zarazem studio projektowe jak i doradztwo biznesowe. Często angażujemy się w pomoc dużym organizacjom, aby przejść z nimi przez proces rozwiązywania problemów dotyczących misji, wartości, czy celów firmy oraz społecznej odpowiedzialności biznesu. To wszystko doprowadziło mnie to do pewnej refleksji. To, w jaki sposób tworzymy i budujemy badania jakościowe oraz jak świadomie budujemy relacje, komunikację, historie, jakimi taktykami się kierujemy opiera się na filozofii, którą nazywamy „zastosowaniem empatii”.

M.V: Jest to podejście do rozwiązywania problemów oraz o byciu przywódcą, oparte na myśleniu projektowym i systemowym. Ponad półtora roku temu napisałem książkę z Simonem i Schusterem pt. „Applied Empathy”, która dotyczy historii naszego biznesu i opowiada, w jaki sposób wykorzystujemy empatię jako narzędzie i jako praktykę. Niektórzy ją posiadają, a inni nie. Wierzę, że można ją wcielić w życie poprzez trening i ćwiczenia.

M.Q: Oczywiście poszczególne osoby mogą być empatyczne, ale jak zastosować empatię w firmie lub organizacji?

M.V: Ze strony proaktywnej potrzebujesz podejścia, które jest starannie zaprojektowane, dzięki któremu przejdziesz przez program i zrozumieć różne narzędzia, metodologie i zachowania, jakich możesz użyć, aby pokazać się z bardziej empatycznej strony. Natomiast nie zadziała to, jeśli nie będziesz trenować. Jeśli nie angażujesz się w pracę, nie zobaczysz zmiany w sposobie w jaki angażujesz ludzi, ani tego, jak inni angażują się w relacje z tobą.

Jest to również coś, co staramy się mierzyć i pielęgnować za pomocą różnych procesów np. recenzji. Zawsze pojawiają się pytania dotyczące tego, jak dobrze posługujemy się empatią. Istnieją formalne sposoby mierzenia i śledzenia tego zjawiska.

M.Q: Naprawdę? Jakie są wskaźniki empatii?

M.V: Cóż, zmierzyć można to na podstawie aktywności mózgu, ale niekoniecznie nakładamy czepki na głowy ludzi i śledzimy ich fale mózgowe. Mierzymy efekt domina związany z praktyką empatii. Po około sześciu miesiącach ćwiczeń, pojawia się znaczny wzrost wysokiej wydajności zespołów.  Myślę o tym w kategoriach analogii sportowych z efektem „podania piłki na oślep”.  W pewnym momencie relacje i interakcje między nami, zostają mocno i pozytywnie zaplątane ze sobą, tak że jesteśmy w stanie rozpoznać swoje ruchy bez konieczności widzenia ich. Jest to o ciągłej praktyce patrzenia perspektywicznego i zrozumienia, skąd pochodzisz, jakie są twoje mocne i słabe strony, nad czym pracujesz i co starasz się rozwijać. Jeśli ludzie są transparentni i otwarci na rozmowy, więź staje się silniejsza i mocniejsza, a zespół bardziej efektywny. Podczas przeprowadzenia badań w zespole, zwróć uwagę na to: czy ludzie uważają, że decyzje są przejrzyste? Czy widzą swoją rolę w tych decyzjach? Czy mają poczucie, że zostali wysłuchani i ich pomysł zostanie uwzględniony?

M.Q: To w jaki sposób ludzie mogą stać się bardziej empatyczni? Czy jest to coś, z czym się rodzimy, czy jesteśmy w stanie się tego nauczyć?

M.V: Każdy z nas się z tym rodzi, ale jak każdy inny mięsień, empatia zaniknie, jeśli nie będzie nieustannie ćwiczona. Więc jeśli jej nie pielęgnujesz, nie rozwinie się do tego stopnia, że stanie się częścią twoich narzędzi. Kiedy wchodzimy do organizacji i szkolimy, często zauważamy, że część ludzi postrzega empatię jako dar, a nie zestaw wrodzonych umiejętności. Nasze doświadczenie pokazuje jednak, że jeśli pokażesz ludziom, jakie są korzyści z empatii, jak ją wyćwiczyć i jakich narzędzi do tego użyć, wtedy nagle ludzie zaczynają szukać sposobu na jej praktykowanie.  Dzięki temu wszystko idzie w dobrym kierunku.

M.Q: Czy uważasz, że empatia powinna być jedną z 10 złotych zasad?

M.V: To dobre pytanie. Wstrzymam się z odpowiedzią „tak”, ponieważ najpierw powinienem powiedzieć ci o moim procesie myślowym. Istnieją trzy główne typy [empatii], o których mówią psychologowie:

  • Afektywna empatia, która działa według tzw. Złotych Reguł: „Widzę, że ktoś jest smutny. Byłem wcześniej smutny, a kiedy jestem smutny, chcę być pocieszony, więc pocieszam tę osobę”. Cóż, a co jeśli kiedy ktoś jest smutny i chce zostać w spokoju? To jest szaleństwo afektywnej empatii – pozwalamy, aby nasze uprzedzenie informowało o danym zachowaniu, zamiast rozumieć potrzebę. Właśnie dlatego empatia często łączy się z sympatią i współczuciem. Natomiast ze względu na uprzedzenia, nie jest idealna.
  • Kognitywna empatia polega na fizycznym odczuwaniu emocji innych. A zatem małżonkowie, których łączy więź oraz silne emocje, cierpią, kiedy np. ich żona jest w ciąży i odczuwa bóle bądź silne skurcze. Pielęgniarki są często fizycznie i psychicznie zmęczone współczuciem wobec innych osób, które je otaczają. Taką empatię ciężko wyćwiczyć, nie jest też najłatwiej ją wyśledzić i nie zawsze jest korzystna dla wszystkich zaangażowanych stron.
  • Empatia poznawcza jest wtedy, gdy rzeczywiście zostaje ona zastosowana. Myślę o tym, jak o czymś w rodzaju tzw. „Platynowej Reguły” – „Rób tak, jak inni by chcieli, abyś im to zrobił”. Jedynym sposobem na poznanie i zrozumienie tego, jest zadawanie pytań. Jeśli zgadujesz, stosujesz wtedy pierwszy typ empatii i jej tzw. „Złote Reguły”.

Powodem, dla którego wahałem się odpowiedzieć, czy empatia powinna być jedną z 10 zasad, jest to, że w dużej mierze zależy to od typu empatii, ponieważ dobrzy socjopaci są tak naprawdę bardzo empatyczni, prawda? Nie możesz manipulować kimś, jeśli tak naprawdę go nie rozumiesz. Empatia sama w sobie jest neutralna. Tylko w zastosowaniu empatii określamy jej pozytywny lub negatywny wpływ na ludzi nas otaczających. Uważam więc, że powinniśmy mówić o przyjmowaniu perspektywy, zapewnieniu innych, że moment, w którym pojawiamy się w czyimś życiu, kiedy wyciągamy do kogoś rękę, jest szczery, wyjątkowy, bezinteresowny i że mamy w sobie gotowość i chęć do działania i nauki.

M.Q.: Aby wytrenować empatię poznawczą, musisz naprawdę poznać rozmówcę. Jakie pytania zadajesz, aby zrozumieć i poznać kogoś dogłębniej?

M.V.: Osobiście, pierwszym pytaniem, które mi się narzuca jest: „Jak to jest być tobą?” Może to być odpowiedź w dwóch zdaniach lub odpowiedź, która zajmie dwa dni. Czasami nawiązujemy do tego, że każdy posiada swój własny klimat, a co za tym idzie każdy ma inną pogodę. Naszym celem jest zrozumieniu obu. Twój klimat jest skonkretyzowanym, być może bardziej przewidywalnym i z pewnością bardziej długoterminowym sposobem bycia. Są to twoje nawyki, twój system wierzeń, twoje rytuały; rzeczy, które na zawsze odznaczyły się w twoim życiu. Pogoda natomiast jest zmienna – uzależniona od czynników zewnętrznych i okoliczności. Pytanie więc, czy kiedy ludzie odpowiadają na pytanie „jak to jest być mną”, opisują swój klimat, czy opisują swoją pogodę? I czy zdają sobie sprawę z różnicy między nimi? Czy wiedzą, że niektóre rzeczy są bardziej trwałe i z pewnością bardziej stabilne, a inne są chmurami, które pojawiają się i znikają na podstawie tego, co dzieje się wokół nich, tego dnia?

M.Q.: Natomiast kiedy już zaznajomiłeś się z czyimś klimatem i/lub pogodą co z tym faktem robisz? Jak przeprowadzić dalej rozmowę?

M.V.: Najważniejsze jest, aby zrozumieć, że ich perspektywa, którą się z tobą podzielili jest oknem na ich świat, ale nie jest ich całym światem. Właśnie ta umiejętność zrozumienia, informuje nas, jak ze sobą współpracujemy. W środowisku zawodowym, mam kolegów, którzy – jeśli zaistnieje potrzeba przeprowadzenia osobistej bądź trudnej rozmowy – będą się czuli swobodniej będąc w pokoju z trzema innymi osobami. Inni natomiast prawdopodobnie będą musieli pójść ze mną na spacer, napić się kawy, mając poczucie prywatności, ze względu na ich potrzebę bezpieczeństwa i komfortu. Dowiesz się tego, tylko poprzez rozmowę i próbę zrozumienia poprzednich doświadczeń ludzi. Poprzez obserwację uczysz się, jak bardzo są skłonni otworzyć się przed tobą i podzielić się doświadczeniami, które doprowadziły ich do tego momentu. Jeśli wykorzystasz tę wiedzę, aby stać się lepszym liderem, współpracownikiem, członkiem zespołu, cokolwiek by to nie było, to ostatecznie twoje więzi z tą osobą się wzmocnią.

M.Q: Uczysz na Uniwersytecie Princeton i Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych West Point, posiadasz własną prywatną praktykę lekarską, w której widzisz 10–15 osób tygodniowo, a do niedawna prowadziłeś także popularny sklep detaliczny w West Village o nazwie Calliope. Jest to oszałamiająca liczba aktywności. Jak sobie z tym wszystkim radzisz?

M.V: Przede wszystkim spokojny sen. Staram się też o siebie dbać.

M.Q: Jak wygląda Twój idealny dzień? Na czym polega dbanie o siebie?

M.V: Każdego ranka stosuję się do tzw. Praktyk taoistycznych – mieszanki Qi Gong (forma ćwiczeń wzmacniających, które rozwijają świadomość ruchową ciała) oraz medytacji. Nie ważne, czy mam zaczerwienione oczy, czy lot o 4 rano. Wstanę o 2:30 rano, jeśli będę musiał, aby mieć tę godzinę czasu dla siebie. Nie skłamię, mówiąc, że nie przegapiłem ani jednego dnia już od ponad czterech lat.

M.Q: Jaki masz system, który pozwala ci na utrzymanie ciągłego porządku?

M.V: Właściwie, to ta tablica ogłoszeń, przed którą siedzimy. Jestem bardzo analogiczną i zorganizowaną osobą. Lubię tworzyć listy zadań i korzystam też z tzw. post-it’ów. Sama czynność zapisania czegoś i zobaczenia tego na kawałku papieru jest dla mnie cenniejsza niż wiadomość e-mail, którą sam bym sobie wysłał w ramach przypomnienia. Istnieje duża szansa, że takiego maila zignorowałbym bądź po prostu usunął.

M.Q: Skąd czerpiesz inspiracje? Wspomniałeś o podróżach.

M.V: Podróże są świetne. Natura. Widzisz, przebywanie na pustyni to wyjątkowy czas dla samego siebie i twojego umysłu. Nawet samo wskoczenie z psem do samochodu i udanie się do parku na pół dnia jest bardzo miłe. Drugim miejscem, które nie dokładnie jest miejscem, ale sposobem myślenia, jest izolacja. W rzeczywistości nie jestem ekstrawertykiem i pomimo pozorów lubię często być sam, aby naprawdę móc pomyśleć i spojrzeć na problemy czy wyzwania z innej perspektywy.

M.Q: Jak myślisz, co jest dla ciebie tak atrakcyjne w Burning Man?

M.V: Działanie. Przede wszystkim działanie i robienie. Chodzi mi o to, że dla niektórych osób może być to świętokradztwem, dla mnie natomiast tydzień budowania i tworzenia, jest ulubionym tygodniem. Możliwość tworzenia czegoś z 25 moimi najlepszymi przyjaciółmi, wysiłek fizyczny, drzazgi wszędzie! Nawet przyjemność, którą się czerpie z używania narzędzi, których na co dzień nie używasz, możliwość naprawienia czegoś. Wszystko to jest naprawdę interesujące i angażujące fizycznie, ale także poznawczo. Po prostu wydaje mi się, że pojawia się tam inny ja.

Zawsze staram się mówić ludziom, zwłaszcza nowym, którzy przyjeżdzają po raz pierwszy lub drugi, że na pustyni tydzień nie istnieje. Jest to 52-tygodniowa organizacja wydarzeń regionalnych i ogólnoświatowych, z własną filozofią i współpracą z organizacjami takimi jak Burners Without Borders. Burning Man to znacznie więcej niż to, co widziałeś na Instagramie. Pamiętaj, aby zawsze odkrywać najwięcej ile się da, ponieważ nie wiesz, co tak naprawdę pobudza Twoją wyobraźnię.

Praca zdalna w Digital University – cenne wskazówki, jak organizować swój czas i jak radzić sobie z trudnościami

Jesteśmy już po kilku tygodniach w tzw. „lockdown” – łącznie na świecie 3,9 mld ludzi jest zamkniętych w domach. Próbujemy w tempie przyspieszonym przejść transformację cyfrową, nauczyć się pracować zdalnie, uczyć się online i w ten sposób robić zakupy. Teraz właśnie przychodzi czas na refleksję jak nam idzie i czy jesteśmy w stanie stać się lepsi w tym co robimy.

Jako Digital University od dawna jesteśmy przyzwyczajeni do pracy zdalnej. W ten sposób od kilku lat kontaktujemy się też z całą społecznością Singularity University, z naszymi 180 oddziałami rozsianymi po całym świecie. Dużo uczymy się od siebie nawzajem i korzystamy szeroko ze swoich „dobrych rad”. Dlatego też postanowiłam zapytać pracowników Digital University jakie mają wskazówki i „life hacki” w pracy zdalnej, jak działają, żeby produktywniej im się pracowało, żeby byli bardziej innowacyjni i lepiej działali w grupie. Oto kilka przykładów – mam nadzieję, że komuś wydadzą się pomocne. Podzieliłam je dla ułatwienia na kilka obszarów.

Praca Zespołowa:

  • W czasach pracy zdalnej warto częściej organizować spotkania w zespole w podgrupach: a propos projektu, konkretnego zagadnienia itp., przedyskutować wszystkie rzeczy z osobami zaangażowanymi z różnych stron w taki projekt. Na co dzień jak spotykamy się w biurze wymiana informacji w zespołach idzie sprawnie wręcz spontanicznie, spotykamy się w kuchni na kawie czy na korytarzu i rozmawiamy. Teraz gdy nie ma tego elementu współpracy warto dbać o częstsze mniejsze spotkania i częste informowanie się o przebiegu projektu.
  • Zadzwoń czasem do kogoś z zespołu nawet jeśli nie masz interesu. Warto utrzymać relacje na dobrym poziomie wtedy, gdy nie spotykamy się fizycznie. Na pewno w firmie jest kilka osób z którymi nie masz kontaktu w czasie pracy na projekcie. Odezwij się czasem do tych osób, zapytaj, jak się czują, czy wszyscy u nich w rodzinie są zdrowi. To pozwoli Wam zachować fajne relacje i wszystkim czuć się lepiej w tej sytuacji.
  • Nie rezygnujmy ze wspólnego celebrowania świąt, sukcesów zawodowych, a także urodzin pracowników. Takie wspólne chwile nawet online, bardzo nas scalają, dużo łatwiej się dogadać w trudnym momencie w pracy, jeśli na co dzień mamy fajny kontakt, dzielimy się opowieściami lub doradzamy sobie. W Digital University nigdy nie mieliśmy tak wesołej imprezy Wielkanocnej jak w tym roku!
  • Aktywizuj wszystkich – dobrym sposobem jest wyznaczanie za każdym razem innego gospodarza spotkania. Wówczas nawet te osoby, które są z natury bardziej introwertyczne, aktywizują się, muszą przeprowadzić i przygotować spotkanie, a na koniec wyznaczają kolejną osobę do prowadzenia kolejnego spotkania. Wtedy wszyscy mają okazję wziąć czynny udział.

Praca własna – jak się zorganizować w czasach zdalnych:

  • Wstawaj wcześnie – wiele osób w naszym zespole to ranne ptaszki. Wstajemy między 5 a 6 rano, żeby dobrze zagospodarować dzień. Wtedy o godzinie 9:00, kiedy wszyscy zaczynają pracę, wielu z nas ma przygotowany plan działania, ustawione priorytety i zrobione wszystkie zaległości z poprzedniego dnia. Wiosną ranne wstawanie jest tym łatwiejsze, że na dworze jest już jasno i słychać śpiew ptaków.
  • Przygotuj sobie przyjemne i estetyczne miejsce pracy, z zielenią dookoła, z miejscem na notatki i najlepiej, żeby to miejsce było przeznaczone tylko do pracy i żeby dobrze i wygodnie Ci się tam pracowało.
  • Ułóż sobie plan – warto działać z planem rozpisanym sobie na każdy kolejny dzień. Jeśli nie zrealizuję przynajmniej 80% planu, nie zabieram się za inne rzeczy. Formułuj cele w czasie dokonanym, wówczas łatwiej je zrealizować i dokładnie wiadomo jakie efektu od siebie oczekujemy.
  • Organizuj sobie pracę w interwałach – przy pracy zdalnej warto robić sobie krótką przerwę co 2-3 godziny, rozprostować nogi, zrobić proste ćwiczenie oddechowe, wyjść na balkon. Ze względu na to, że oczy bardzo męczą się od długiej pracy przy komputerze – postaraj się kilka razy dziennie popatrzeć na zieleń – to pozwala oczom odpocząć.
  • Raz dziennie, mniej więcej w połowie pracy, wyjdź na spacer na pół godziny, ugotuj obiad itp. Zrób coś co Cię wyciszy i pozwoli oderwać od rutyny. Kreatywność aktywizuje się właśnie wtedy, kiedy robimy coś niezwiązanego z pracą.
  • Ruszanie się, sport, odejście na chwile od rutyny, wchodzenie po schodach na 7 piętro
  • Hasło Rutyna – w czasach przed wirusem nie mieliśmy czasu na wiele rzeczy i ciągle obiecywaliśmy sobie, że ten czas znajdziemy. Teraz mamy np. zaoszczędzony czas dojazdu do pracy. Warto wprowadzić rutynę związaną z ćwiczeniami, jogą, medytacją, jest duża szansa, że rutyny te zostaną z nami na dłużej.
  • Weź się za siebie, jedz o regularnych porach, jedz zdrowo. Internet pełen jest memów o tym jak będziemy wyglądać po powrocie do pracy, grubsi o kilka co najmniej kilogramów. Nie musi tak być. Zamkniecie w domu sprzyja przestawieniu się na zdrowsze, ugotowane w domu potrawy, więcej warzyw i owoców w diecie. Dzięki temu będziemy mieć lepsze samopoczucie i chęć do działania.

 

W trudnych chwilach warto:

  • Tańczyć 1-1,5 minuty szaleńczo wtedy się wszystko resetuje
  • Zjeść pączka lub inny ulubiony słodycz, żeby podnieść sobie cukier i zdobyć trochę dodatkowej energii
  • Praktykować wdzięczność – to praktyka stosowana przez znakomitych coachów biznesu, wielkim fanem wdzięczności jest np. Tim Ferris. Co wieczór pomyśl o 3 rzeczach, za które jesteś wdzięczny tego dnia. Można też praktykować to co wieczór całą rodzina. Naprawdę poprawia samopoczucie i gwarantuje lepszy sen.
  • Jeśli wstajesz rano – pisz. Poranne pisanie to też znana metoda coachów. Pomaga na ogarnięcie chaosu w głowie, który nas często dopada. Wylewaj na kartkę strumień świadomości i oczyść głowę z myśli – zawsze działa.
  • Jeśli jest Ci trudno, nic nie wychodzi i jesteś w słabszej formie – zadzwoń do kogoś z przyjaciół, kogoś z zespołu. Niezobowiązująca rozmowa z kimś życzliwym zawsze pomaga.
  • Tym szczęściarzom, którzy mają kawałek ogródka radzimy wyjść i odpocząć chwilkę na świeżym powietrzu, w wolnych chwilach posadzić kilka kwiatów lub roślin, popracować dla odmiany fizycznie.
  • Medytacja – jest kluczem do siebie, a teraz jak nigdy mamy wreszcie czas żeby zaprzyjaźnić się z samym sobą.
  • Pilnować codziennego wyjścia choć na chwilę. Można spacerować wokół bloku, a jeśli nie to nawet pobiegać po klatce schodowej. Codzienne wychodzenie z domu, rolki, spacer wokół parku to miła odmiana, sposób na dotlenienie i przewietrzenie głowy.
  • Nauczyć się nowych rzeczy – w tym czasie świetnie jest zaplanować sobie naukę jakiejś kompletnie nowej wiedzy – może to być programowanie, umiejętność rysowania postaci, może majsterkowanie albo garncarstwo? Warto wzbogacić się o jakąś nową umiejętność lub kompetencję, która poprawi nasze zdolności kreatywne, a czasem pozwoli po prostu zmienić kontekst.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial